poniedziałek, 10 lipca 2017

Dziewczynka z tamtego nagrania...

Gdy ostatnio po 13 latach obejrzałam nagranie z wesela mojej siostry moim oczom ukazała się pewna brązowo oka dziewczynka. 
Długie włosy, szczupła figurka, dziecięcy blask w oczach. Cera nienaganna, jeszcze bez trądzikowych zmian, śladów upływającego czasu, stresu... 
Ów dziewczynką byłam Ja. Jedenastoletnia wówczas Natalka. 

Patrząc na nagranie nie mogłam uwierzyć w to jak bardzo przez te lata się zmieniłam. 
Z TV uśmiechała się dziewczynka o dość wybuchowym, szalonym charakterku. 
Z lekkością przemierza salę weselną na swoim wózku, mądruje, strofuje młodszą siostrę. 
Robi wokół siebie szum, bo uwielbia być w centrum uwagi. Jeszcze jest dzieckiem. 
Dla którego nie ma niemożliwych rzeczy. Jeszcze nie zna trudów dorosłego życia. 
Choć już poznaje smak rozczarowania, smutku, strachu... 
Płacze czasami skrycie, bo znów musiała się uczyć, czego tak nie lubi. 
Bo pani z angielskiego nakrzyczała za brak zadania. 
Bo koleżanki śmieją się z jej ukochanych seriali. Bo mają swoje sprawy, odprowadzają się po szkole. I bo nie może im dorównać, choć tak bardzo chce. 
Bo boi się, że nigdy nie znajdzie prawdziwej przyjaciółki. 
Wścieka się, że jej jeszcze niedawno malutka siostrzyczka zaczyna mieć swoje zdanie, swoje koleżanki, o które ona jest zazdrosna. I bo nie chce jej we wszystkim słuchać, a przecież do niedawna robiła to zawsze. 
I bo koleżanki z klasy mogą nosić jeansy, które są takie modne, a jej jest niewygodnie na wózku w takich spodniach. Bo tańczą na wf, a ona nie może. 
I nawet śpiewanie, które kiedyś było jej głównym atutem, przestaje jej wychodzić. Zmienia się jej głos,robi się wstydliwa. I jak tu teraz koleżankom z klasy zaimponować? 
Dorośleje, choć cholernie się przeciw temu buntuje i wcale tego nie chce. 
Boi się burz, gradów, trąb powietrznych. 
Marzy o komórce, ale rodzice mówią, że jest za mała. I ona wcale nie wierzy, że kiedyś tę komórkę dostanie. Bo każdy ma, ale nie ona. Jakiż ten świat niesprawiedliwy... Jakby sam fakt, że trzeba wstawać rano do szkoły, dzielić się słodyczami i nie przeszkadzać dorosłym w rozmowie, nie był wystarczająco okropny! 
W przyszłości chciała by mieć sześcioro dzieci, męża, pieska. 
Być lekarzem. Albo panią nauczycielką. Być bogata, sławna. 
Jeszcze nie wie ile ją czeka... 
Nie wie że już wkrótce spełnie się jej wielkie marzenie i dostanie swojego pierwszego psa. 
Pójdzie do piątej klasy, zacznie dojrzewać. 
Jej humorki staną się ciężkie, obetnie włoski. Nabawi się kompleksów. 
Ostatecznie pożegna się z zabawkami. I będzie się buntować, bo przecież lubi lalki, więc dlaczego już nie wypada i koleżanki nie rozumieją, że ona uwielbia wymyślać te historyjki i zabawę w dom? Świat dorosłych jest przecież taki nudny! 
Zostanie ciocią małego chłopca, który jeszcze przez kilka lat będzie dla niej bardziej jak braciszek niż siostrzeniec. I dopiero z biegiem lat pozna co to jest prawdziwa miłość do dziecka. 
Nie wie, że nawet jeżeli płakała niedawno, że zupełnie nie dogaduje się z koleżankami, te już za kilka lat staną się jej największymi przyjaciółkami. 
Że nie musi się martwić, że jeszcze nie ma pasji i hobby. Bo to przyjdzie z czasem. I zupełnie dla tej pasji straci głowę. 
Że część osób, z którymi tak się bawiła, do których wtedy pyskowała, z którymi jadła weselny obiad nigdy nie wróci. 
Że jej ukochani dziadkowie wcale nie zatańczą na jej weselu. 
Że już za kilka lat pożegna zbyt wcześnie kuzyna, z którym bawiła się na tamtym weselu...
I babcię. Jedyną jaką pamiętała. Z której stratą nie upora się jeszcze długo... 
Po drodze czeka ją tak wiele... 
Pierwsze miłostki, prawdziwe przyjaźnie... 
Szereg niewykorzystanych szans, wiele niespodziewanych zwrotów akcji... 
Rozczarowania, cuda, wyzwania... 
Coraz więcej cudownych ludzi w koło. 
Wózek który dawniej był tylko jej "innymi nogami" zacznie czasami cholernie przeszkadzać... Czasami w pędzie życiabędzie go prawie nie zauważać... 
Większość jej wówczas niedoścignionych marzeń stanie się realna... 

Patrzę na siebie sprzed lat. I trochę chce tam wrócić, trochę przeżyć to wszystko na nowo. 
Choć wiem, że przecież to nie możliwe. 
Choć wiem, że mimo, że tego nie pamiętam wtedy też było ciężko. Też były łzy, strach, gorsze i lepsze dni. 
Jeśli ty też tak masz, jeśli patrząc na nagrania, zdjęcia sprzed lat, tęsknisz za tym co było... Pamiętaj, że to co masz teraz też będzie tylko wspomnieniem. 
Więc zamiast tęsknić za tym co utraciliśmy, cieszmy się z tego co posiadamy tu i teraz. 
Zamiast płakać po tych osobach, które odeszły, skupmy się na tych, które wciąż są obok. 
Zamiast się poddać kolejnemu ciosowi w policzek, problemom i smutkowi, pamiętaj że kiedyś też nie było łatwo. 
Że już niejeden raz myślałeś że nie podołasz, nie wytrzymasz, że nie masz szans... 
Wtedy nie wiedziałeś ile jeszcze dobrych dni przed tobą. 
Ile skrytych marzeń stanie się realnych. 
Ile osób, które były ci wówczas obojętnie staną się dla ciebie jednymi z najważniejszych. 
I pamiętaj: Za kolejne 13 lat najprawdopodobniej będzie nas mniej. 
Za kolejne 13 lat nie będziemy już pamiętać tych złych chwil, które Nam towarzyszą. A nawet jeśli, to będą już całkiem obojętne. Niektóre wspominać będziemy wręcz z rozrzewnieniem i będę się z nich śmiać. 
Za te kolejne 13 lat oglądając zdjęcia zapewne niejeden raz zechcemy wrócić, do tego, co dziś mamy na wyciągnięcie ręki. 
Za kolejne 13 lat... Za 13 lat może Nas wcale nie być. 
Więc żyjmy teraz. Kochajmy teraz. Śmiejmy się do rozpuku. Bądźmy sobą. 
Wczoraj już do nas nie wróci. 
Dzisiaj potrwa tylko chwilę. I przeżyjmy tę chwilę jak najlepiej potrafimy.

12 komentarzy:

  1. Pięknie to napisałaś Słońce :-) tak trzeba, żyć tynm, co teraz, ale i tak będziemy wspominać i patrzeć wstecz i tęsknić. Taki jest człowiek :-) dziękuję że mogłam to przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  2. Natalia... Nie wiem jak Ci poszła w końcu ta matura z matmy (pisałaś coś na ten temat???), ale życiowo to Ty kobieto masz u mnie już celujący :*

    Wiesz, ja w sumie bez zdjęć i nagrań, lubię bardzo wracać do przeszłości. Bo ta przeszłość jest dobra, nieskalana tym, co wtedy było niewiadome- że życie bywa naprawdę różne, i że jakże to prawdziwe powiedzenie: "czasem słońce, czasem deszcz"...
    Myślę, że każdy z nas lubi wracać do przeszłości. W granicach rozsądku oczywiście, bo nie mam tu na myśli życia przeszłością. Przeszłość ma to do siebie, że pamiętasz czasy, kiedy wszystko wydawało Ci się możliwe. Zazwyczaj większość ważnych dla nas osób w tej przeszłości jest z nami... Czy to nie jest już magia? Ale to prawda- najbardziej należy skupić się na tym, co tu i teraz. Na ludziach, którzy są obok...
    Ściskam Mądralo :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszła mi prawie dobrze. Oblałam TYLKO jednym punktem ;)) optymistka się znalazła 😂
      Wspomnienia są piękne i warto je mieć. Tylko czasem zazdrościłam sobie życia z przeszłości. A przecież dobrze wiem że wtedy też były problemy i zmartwienia...

      Usuń
  3. Pięknie to napisałaś ! Małe wielkie słowa !

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś wielka, ale to wiesz od dawna:* Wzruszyłam się. Buziol wielki dla Ciebie Noelku:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pieknie napisane Noelko! Z tamtej, morze odrobine trzpiotowatej, malej dziewczynki, wyrosla wspaniala mloda kobieta! Masz w sobie zyciowa madrosc zupelnie nie wspolgrajaca z wiekiem, wiesz? :*

    Jak wyniki matury??? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie satysfakcjonujące. Jednego punkta brakło do szczęścia...
      Dziękuję ❤ zarumieniłam sie

      Usuń
    2. Oooooooo.... :((((

      Widzisz, ja mature zdalam, a wlasnie zauwazylam, ze byka takiego strzelilam w komentarzu, ze moja polonistka by chyba na zawal zeszla! :D Powinno byc "moze" oczywiscie, a nie "morze". Co za obciach... ;)

      Usuń
    3. Akurat polski miałam zdany wysoko, a ostatnio napisałam do znajomej "rzeby tylko" :ppp więc nie ma reguły :D

      Usuń