poniedziałek, 5 grudnia 2016

O tym gdzie byłam jak mnie nie było...

Jest za dziesięć pierwsza a mnie wzięło na blogowanie. Cóż. Lepiej późno niż później. Wszak zaliczyłam właśnie najdłuższą przerwę w blogowaniu.
Czytelnicy kochani moi!
Nie gniewajcie się moim milczeniem. Ten rok był tak intensywny i tak mi dał w kość że naprawdę rzadko miałam ochotę pisać, ale dla mnie wciąż jesteście bardzo bardzo ważni!
Obiecywać nie będę że poprawnie frekwencję. Mogę natomiast obiecać iż będę się starać. Nawet teraz zamiast oglądać powieki od drugiej strony ja klikam do Was.
No i czy ja was nie kocham? :P
U mnie ok. Raz lepiej raz gorzej.
Grudzień przywitał mnie śniegiem (już go nie ma). Przede mną kilka rocznic tych wesołych i tych smutnych, a także święta. Przygotowania do nich zaczęłam of kors od kartek.
W piątek miałam przyjemność prowadzenia warsztatów robienia kartek na scholi gdzie niegdyś uczęszczałam. Dziewczęta spisały się rewelacyjnie. Są zdecydowanie bardziej kreatywne niż ja! I bardziej staranne też :pp Prócz tego haftuje sobie czasem.
Cudownie mieć to moje rękodzieło. Zdecydowanie lepiej jest mi przeżyć zimny, ciemny okres roku.
U dzieciaków dobrze.
Tylko coś szybko się zmieniają.
Oskar nagle z dzidziusia przeskoczył w małego urwisia, rwącego się do chodzenia i gadającego już dość intensywnie.
Igor zaś pochwalił się umiejętnością na którą czekaliśmy już jakiś czas. Mianowicie któregoś popołudnia przestał seplenić, co skontaktowałam w szoku i z lekkim żalem. Żegnaj "Sibka fulo beemko" ;))
Adek przerosnął mnie, a niedługo przerośnie i rodziców a nawet sosne. Mądry, wygadany, można już pogadać na konkretne tematy. :D
Mileczka zaś dzielnie chodzi do przedszkola i zaraża wszystkich na około swoim uśmiechem. Moja czwórka. Moja motywacja :)
I tak sobie żyjemy, a czas zapienicza o wcale nie chce przestać. Nagle minął bury listopad, nawet nie zdążyłam się tu odezwać. Ale jakoś mi nie żal. Nie lubię tego miesiąca.
Mam nadzieję że wybaczycie mi zwłokę z pojawieniem się tutaj i że nie pouciekaliście na stałe ;) mam też nadzieję że jeszcze tu do Was w grudniu wpadne.
A tymczasem... Dobranoc😘

6 komentarzy:

  1. Dziecko, może Ty cierpisz na bezsenność? I przejściową depresję, skoro tak reagujesz na listopad?! :)
    Dobrze, że piszesz. W swoim tempie, w swoim czasie, ale piszesz :)
    Tak, dzieci rosną zdecydowanie za szybko, człowiek nie nadąża :)
    Trzymaj się Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpię na bezsenność, depresje i do tego ADHD! Przekitrane :pp A tak serio to jestem leniem. I nie będę dłużej się usprawiedliwiać :p
      Oj no bo ja tu wracam jak do swej Itaki :ppp

      Usuń
  2. Ja nie ucieklam! I Martusia tez nie, jak widac! ;)

    Pisz, Noelko, tak czesto, lub tak rzadko jak Ci pasuje. Tylko nas na zawsze nie opuszczaj, bo smutno sie zrobi na blogowisku! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Was? Never! ;)
      Kochana, za mną naprawdę ciężki rok. Część rzeczy, zbyt osobista nie nadaję się do opisywania na blogu. O części po prostu nie chciałam. Blog jest przede wszystkim zlepkiem tych LEPSZYCH dni mojego życia.
      O takich chcę tu pisać.
      Dziękuję, że jesteś :* dużo to dla mnie znaczy, cholernie. Ja też jestem, pamiętaj. Nawet jak nie piszę :*

      Usuń
  3. Robótki reczne - zazdroszczę. Ze mnie beztalencie totalne. Czekamy na kolejny grudniowy wpis :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmotywuje się, obiecuje ;*
      Ze mnie też beztalencie! Udaje że umiem i robię :P

      Usuń