środa, 21 września 2016

Zaległości, zaległości...

Wczoraj, przeglądając kalendarz, zdałam sobie sprawę, że to już, zaraz, obchodzę okrągłą rocznicę blogowania! Niesamowite jak to szybko zleciało! I jednocześnie poczułam się winna bo choć naprawdę się staram to ten piąty rok jakoś nie służy regularnemu pisaniu. Nie nazwałabym tego jakimś kryzysem bo nadal bardzo lubię pisać, póki co nie wyobrażam sobie przestać, a jednak czasami ciężko mi jest zmotywować się. Będzie lepiej, prawda?
Czas mija.
I tak z upalnego, dusznego lata nieoczekiwanie przeskoczyliśmy do zimnej, szarej jesieni. Przez pierwsze dwa dni takiej aury prawie nie działałam. Humor był i owszem jednak fizycznie przerastało mnie nawet podniesienie ręki. Na szczęście wczorajsza wizyta w bibliotece (wróciłam na wolontariat! Sasasa!) Postawiła mnie do pionu. 
Czytałam, wstrząsnęło, polecam.


Z ważniejszych rzeczy... Byłam sobie na weselu! I to nie byle jakim, bo tym razem w związek małżeński wstąpiła osoba bardzo mi bliska i której zawdzięczam... Wiele. Dlatego bardzo przeżyłam całą uroczystość (obyło się bez łez wzruszenia ale było bardzo blisko!) B. wyglądała przepięknie, sala piękna i dodatkowo całkowicie przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych, co nie ukrywam było dla mnie bardzo ważne i za co jestem wdzięczna bo czułam się całkowicie samodzielna.
Muzyka była super, a jedzenie, achh! ;)
MISZCZ planu drugiego ;) przedweselnie
 
Wesele, wesele!


Pierwsza wizyta małżeńska-u Noelki! Widzicie jaki mnie zaszczyt kopnął?! :D

B&M- Jeszcze raz bardzo dziękuję za zaproszenie i cieszę się że mogłam być z wami w tym pięknym dniu.

Tymczasem kończę ten krótki wpis, z nadzieją że już niedługo odezwę się tu znowu. Moje życie (tfu, na psa urok!) nabrało jako takiej stabilizacji więc postaram się bywać tu częściej.
Tymczasem niedługo siadam nad ukochaną (ble!) matematyką.
Trzymajcie się ciepło!

2 komentarze:

  1. Matematyka bleeee? No weź nie żartuj :) Tak, tak- też ją tak właśnie "lubię". Chociaż muszę Ci powiedzieć, że na etapie 4klasy szkoły podstawowej, jest jeszcze spoko :) Akurat przerabiam z Elizą. Wiesz, te zadania z treścią, że ktoś ma tyle kasy, jabłka kosztowały tyle, a gruszki były o 2zł droższe... I tak dalej :)

    Powiedziałabym, że kot wyglądał jakby już był po weselu i... dobrze się na nim bawił :p
    Bardzo lubię wesela, dawno nie byłam... A taki torcik weselny... Ach, zjadłabym!
    Właśnie! Skoro już przy tortach jesteśmy. Moja Droga! Sto lat, sto lat :* Zdrówka, spełnienia marzeń i niech Ci się Kochana wiedzie.

    OdpowiedzUsuń