środa, 31 sierpnia 2016

Koniec wakacji/ dzień blogera/ zaległości + dopisek-Post numeryczny

  1. Aluśka pisze dziś do Nas że dzień blogera. Idealny czas na odkurzenie bloga. No to lu! A wszystkich blogerom życzę tryliarda wpisów ;)
  2.  Nastąpił koniec wakacji. Jutro chłopaki wracają do szkoły, zerówki. Ale nie tylko Oni przekroczą próg szkolny... 
  3. Czy wiecie, że moja siostrzenica, moja mała Miluśka, tajfun, już jutro zostanie przedszkolakiem?! Wierzyć się nie chce! Niedawno skończyła już trzy lata!! Kciuki przygotowane, ale wiem że sobie poradzi. Mądra i dzielna dziewuszka. Po cioci of korsik. Bo po kim niby?! :PPP 
  4. Młodsza kopia tajfuna Mileny-zwana Oskarem, ewentualnie Oskim, ma się dobrze. Jemu też wróże tajfunową karierę. Niech no tylko zacznie chodzić. Póki co siedzi. I tańczy do muzyki. I łamie kobiece serca. ;) 
  5. Ja osobiście wakacji nie odczułam. W końcu jestem już na nie za duża :P Młodszy Olson wybył do roboty, na całe dwa miesiące, także czułam się jakby była w szkole.  
  6. Do tego rozpoczęłam niedawno ostre przygotowania do matury. To ostatni dzwonek by ją poprawić. Edukacji matematycznego tumana jakim jestem, podjął się mój kolega. I czapka z głów dla niego. Nie tylko dlatego, że jest matematycznym geniuszem, ale także hiroł. Bo żeby MNIE uczyć matmy, to trzeba mieć cierpliwość i odwagę... oj ta... ;) 
  7. Co poza tym... Ano było kilka problemów, kilka słabych dni. Ale były także wyzwania. Zapragnęłam nauczenia się nowej rzeczy w rękodziele. Haftu krzyżykowego pragnęłam nauczyć się już od dawna. Teraz jednak powiedziałam sobie, do dzieła! Zakupiłam kanwę drukowaną (Już wiem, że raczej nie będę drukowanej kupować, wolę białą i wzory z gazet) i muliny. I idzie. Powoli, bo powoli, ale idzie. Teraz przyjdzie jesień i dni dłuższe. Będę co miała robić wieczorami. O ile oczywiście nie minie mi zapał. Bo ja już taka jestem, co poradzić, no co?! ;)  
  8. I tak  na rzecz krzyżykowania rzuciłam na moment kartkowanie. Wiem już natomiast, że  na dłuższą metę nie umiem bez niego żyć bez tegoż hobby, więc w tamtym tygodniu zrobiłam jednego po(tworka). Nazwę moich pseudodzieł wzięłam z mojego fanpejdża na którego serdecznie Was zapraszam, a gdzie mniej więcej na bieżąco wstawiam to co skleję https://www.facebook.com/potworki/ A jak tylko wyremontuje bloga (są takie plany) to na stałe wkleje tutaj do niego odnośnik.
  9. Co do remontu, chwilowo, póki nie mam koncepcji, postanowiłam wrócić do czerni. I niech ta czerń nie symbolizuje smutku. Pamiętam, że prowadziłam w tych kolorach jednego z moich blogów i bardzo dobrze mi się pracowało. A tym którzy tegoż koloru nie lubią obiecuje że będzie jaśniej. Jak mi wena na remonty przyjdzie.
  10. Wakacje to dla mnie czas powrotu (mam nadzieję, że się uda i tym razem) do biblioteki, na wolontariat, oraz do czytania.  Pewnie wam już to pisałam, ale jakoś nie idzie mi czytanie latem. Stokroć wolę to robić jesienią, lub zimą. Dlatego już rozglądam się za nowymi książkami. W bibliotece czekają na mnie do odebrania dwie książki o moich dwóch kochanych zainteresowaniach. Jakie to książki? A dowiecie się następnym razem. Przynajmniej będę mieć powód by pisać. :P
  11. Ostatni wakacyjny ( i ponoć ciepły) weekend spędziłam wraz z siostrami  i siostrzeńcami nad wodą. Ach, uwielbiam plażing
  12. Zaś w poniedziałek kawka i przepyszne (domowe!!) lody malinowe u Anetki. Były też ploteczki i nie przeszkodziła nam w tym nawet kapryśna pogoda! Dobrze jest mieć ją na miejscu. <3 Anetko :* jeszcze raz dziękuje
  13. Poniedziałek był także końcem trwającej dziesięć dni rehabilitacji domowej. Pierwszej w moim życiu. Nie było łatwo. W kość (w mięśnie? ;) ) dały mi przykurcze w nogach. Wbrew pozorom prawą nogę czuję, więc i czułam ból. I tak mięsień lędźwiowo-udowy nawiedzać mnie będzie w snach jeszcze długo... ;) A tak poważnie, to było ciężko. Mam naprawdę niski próg wytrzymywania bólu i nawet kilka (dużo!) łez popłynęło na tę okoliczność. Rehabilitantka trafiła mi się super, cierpliwa, motywująca i do tego można było fajnie pogadać :) Także naprawdę, mimo wszystko dobrze będę wspominać te dni. Obiecałam ćwiczyć. Także trzymajcie kciuki. Może nawet pewnego dnia rozciągnę tego zakichanego mięśnia.  
  14. Strasznie masłomaślana ta notka, co? Ale wybaczycie? Co? Ja się poprawię!
  15. Ale następna będzie ze zdjęciami. Bo jak nie to jestem trąba!  
DOPISEK: Phiiiiii, no i mnie przegadały. Ni będzie czerni. Będzie biel. No co ja z tymi moimi wiedźmami mam!  


 

10 komentarzy:

  1. Oj, też zawsze latem łapię zaległości czytelnicze. Zimą nadrabiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to piątka! Masz już coś upatrzone? :)

      Usuń
  2. No to wszystkiego najlepszego z okazji dnia blogera !
    Milenka przedszkolakiem ? Ale jak to ? Przecież dopiero co przyszła na świat ! Jak to trzylatka ??? Kiedy ten czas ...zwiał ?! Mam wrażenie , że to jakieś turboorzyspieszenie nastąpiło ! Matematyka i korki w wakacje : podziwiam . Naprawdę podziwiam !
    Z książkami mam tak jak Ty . Zaledwie jedną przeczytałam przez wakacje . I to tylko podczas plażowania . Zdecydowanie bardziej wole czytać w długie jesienne , zimowe wieczory . Kilka pozycji na mnie czeka . Póki co szukam ciekawej lektury dotyczącej II wojny światowej .
    Uff - dobrze , że rehabilitacja juz za Tobą !

    No i żebym tu publicznie nie musiała nazwać Cię trombą - czekamy na notkę ze zdjęciami 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś nie musiała, będą zdjęcia, hihihihi :D
      Przedszkole Mileny przesunięte, młoda chora :(

      Usuń
  3. Milena 3-latkiem?! Cos Ci sie chyba. Ciotka, pokrecilo! Toz ona roczek ma! No, moze dwa latka... Ale napewno nie trzy!!! :D

    A z okazji (juz minionego) Dnia Blogera, zycze Ci zapalu do nauki pierwiastkow oraz innych sinusow i cosinusow! A fuuuj! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielomiany! Wielomiany to dopiero kosmos!!

      Usuń