sobota, 25 czerwca 2016

O spotkaniu autorskim, z kartkowaniem tle :)

20 czerwca, w poniedziałek, uzbrojona w pudełko po buty marki Iksińskiiej (Swoją drogą, gdzie czasy, gdy swój cały scrapbookingowy dobytek mieściłam w pudle po butach?!) wypełniony aż po szwy rozmaitymi pierdołkami pojechałam do Kalwarii. Tym razem nie była to wycieczka, a wyzwanie jakiego się podjęłam. Jakiś czas temu Stokrocia  ( :* buziaki )  opowiedziała mi o Asi. Osobie przesympatycznej, o pięknym, szerokim uśmiechu i sercu na dłoni, a do tego utalentowanej, obiecującej pisarce. Tego dnia, właśnie w Kalwarii, w bibliotece, Asia miała mieć swoje spotkanie autorskie i promocję swojej (genialnej!) książki "I że Ci nie odpuszczę!". Owa książka ma tematykę ślubną. I tak narodził się pomysł stworzenia w ramach niespodzianki warsztatów kartkowych (Ślubnych, of korsik.) które poprowadzić miała moja skromna osoba.
Dziś, po prawie tygodniu mogę stwierdzić, że spotkanie było przeprowadzone bardzo dobrze, książkę połykam na raty, delektując się nią. Kartki spod rąk gości wyszły przepiękne!! Mają one szczególną funkcję-zostaną oddane na cele charytatywne, pomagając pewnej małej królewnie Julce.
Jeżeli chodzi o mnie, wróciłam z uśmiechem na twarzy. Nie mogłam być tam tyle ile chciałam, jednak mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie spotkamy się z Joasią oraz jej rodziną (Milenka skradła me serce!). Co do warsztatów, to był mój debiut. Nie jestem w technice robienia kartek ekspertem (Wbrew temu co powiedziała Asia, na co moja reakcja była taka jak zawsze-Strzeliłam buraka do pasa ;) ) mam także problem z przemawianiem publicznym (Gubię słowa, wątki, seplenie i takie tam... ;P ) a i pod kątem technicznym mogłam się lepiej przygotować. Mam jednak nadzieję, że dane mi będzie kiedyś powtórzyć podobną akcję i że tym razem będzie perfekcyjnie przeze mnie zorganizowana :D

Reasumując, aaaaaaa, było bosko!!!
Dziękuje Stokroci i Asi, że o mnie pomyślały, że zaufały. Za te wszystkie ciepłe słowa w kierunku moim i moich Po(tworków). Dziękuje moim kursantom, że tak ochoczo zabrali się do pracy. Niezwykle utalentowani ludzie! I mówię to z pełnym przekonaniem! Dziewczyny, jesteście cudowne!!!

Poniżej zaś krótka (bardzo, niestety jakoś w tym dniu weny do pstrykania brakło, chyba ze stresu) fotorelacja.


W połowie drogi do Kalwarii złapała Nas burza.
Takiego deszczu dawno nie widziałam!!

Działo się, oj działo!!!! Tutaj przygotowania materiałów :)


Tadaam! Prawda że zgrany team?! I do tego zdolny!
Książka Asi jest niesamowita.
Podczas spotkania odczytane zostały ulubione fragmenty przyjaciółek Asi.
I już wtedy wiedziałam, że lektura jest świetna!
Trudno się oderwać! Brawo Asia!!

Kto jeszcze nie poznał Asi, niech wpada na jej czytelniczego bloga, na którym recenzuje książki dla mam i dzieci. Ja wsiąkłam! KLIK


PS Przepraszam za zwłokę z wpisem. Na usprawiedliwienie mamy upał. I od dwóch dni po prostu nie działam...  

wtorek, 21 czerwca 2016

Góra Żar 2016

Mój mały Mount Everest zdobyty z pomocą rodzinki i w towarzystwie moich chłopaczorów :D cudowny czas i niezapomniane wrażenia! Chyba pokochałam podróże !

Ps dzisiejsze plany także wypaliły. Ale o tym w następnym odcinku :p






piątek, 17 czerwca 2016

krótko z postanowieniem

   Jako, że ostatnio po czterech latach zmieniłam telefon, to moje zdjęcia na instagramie przestały wychodzić jak "z długopisa" ;P Mam też ściągniętą aplikację blogspota, więc może to zmotywuje mnie do częstszego pisania? Nadal to kocham, nadal przychodzi mi to dość łatwo, choć zanim zacznę zawsze włącza mi się jakiś niechciej. Najtrudniej jest zacząć, a potem jakoś śmiga. Ale to nie tylko w pisaniu mam takie coś. Szczerze powiedziawszy... mam tak ze wszystkim. :P
   Notki będę pisała raczej wieczorami. Zauważyłam, że wtedy jakoś łatwiej mi to przechodzi. Np dziś w nocy. Na zegarku wpół do pierwszej, a mnie po głowie notka łaziła. Postanowiłam sobie jednak nie rozbudzać się i napisać do was rano. Dziś natomiast całkowicie zapomniałam co mam wam do przekazania. Cała Ja :P
   W każdym razie mam nadzieję bywać tu częściej (przynajmniej raz w tygodniu)  i wrzucać zdjęcia częściej niż raz w miesiącu. I tak! Macie to na piśmie. I tak! Możecie krzyczeć, jeśli nie będę się trzymać obietnicy. Byle by nie za głośno. :P
   Jeśli natomiast chodzi o komórkę, to jako gadżeciara pokochałam ją miłością wielką! Jedynym jej mankamentem jest bardzo dobrej jakości kamerka przednia, która uwidacznia największe niedoskonałości wyglądu. I tak np. robiąc pincetne zdjęcie mego kota Tajgera dostaje obraz mojej skrzywionej gęby (yyyyy, to znaczy skupionego oblicza!) po czym wydaje z siebie okrzyk "O-MATKO-BOSKO-POTWÓR!" sprawiając że śpiący kot zrywa się natychmiast. I po foci. ;)
   U mnie wszystko dobrze. Mam trochę spraw na głowie (z którymi sobie poradzę-albo nie jestem Noelka.).
   Czas w moim życiu jest obecnie dość intensywny, ale zdecydowanie LUBIĘ to! W poniedziałek czeka mnie dość ważny dzień. Nie chcę tu pisać o co chodzi, bo zazwyczaj zapeszam i z planów nici. Powiem więc tylko-trzymajcie za mnie kciuki!
   Mam nadzieję, że będę mogła wam niedługo napisać obszerniejszą relację. :) Są też plany na weekend, tak więc mam nadzieję, że pogoda dopisze i wszystko się uda. 
   Tymczasem dopijam kawę i zaczynam kolejny dzień. Na podwórku wiatr, aż głowy urywa, a mnie duszno niesamowicie.
Buziaki!!



Z dedykacją Uli :*
Po(tworek) ślubny :)

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Maj w obiektywie 2016

Ten miesiąc, mimo iż dłużył się jakoś będzie przedstawiony tu krótko. Aparat w mym telefonie tak mnie irytuje, że używam go coraz mniej. Ale już niedługo, już za moment... Ach!


Maj zaczął się majówką. A jak majówka to grill. Logiczne, nie? 

Do galerii wpadłam, dorwałam i nie oddałam.
I tak sobie przeglądam, macam, wzdycham.
I nabawiam się kompleksów, że ja tak nie umiem, nosz kurde mać!


Pamiętna wyprawa z najstarszą siostrą, osobistym drajwerem, kucharzem, coachem i psychologiem :P

Drugie śniadanie mistrzów. No co?

Skończył rok. Spojrzał w matmę. Nie zdzierżył i padł.
Rewolucja w rękodziele. Póki co się nie udało.
Standard.
Sponsorem jakości zdjęcia,  rodem z pralki frani jest mój szajsung i oświetlenie pokoju.
Prócz tego pamiętna wyprawa do wieliczki, trochę książek, oraz spacerów. I tak minęło...


PS Poprawiłam frekwencje! Wszyscy widzą?! Bez braw, bez braw! Autografy rząd po lewo, podarki i kwiaty po prawo! #hehe

środa, 1 czerwca 2016

"Tam, gdzie nie ma dzieci, brakuje nieba."

Bądźcie dziś dziećmi. Śmiejcie, marzcie, bawcie się, bez zahamowań. Porzućcie wszelkie obowiązki, problemy i troski! Życzę Wam pięknego, słonecznego, słodkiego i kolorowego dnia!! Uściskajcie ode mnie wasze maluchy!! <3

Mojej czwórce wspaniałych życzę by... byli nadal sobą. Bo swoją obecnością sprawiają że codziennie budzę się silna i szczęśliwa. Bo są. I to mi wystarczy...
Adi, Iguśku, Miluniu i i Oskarku! Dziękuje Bogu, że was mam, a także waszym rodzicom, za to że pozwalają mi tak aktywnie uczestniczyć w waszym życiu. Obserwacja całej waszej bandy jest dla mnie cudowną przygodą życia. Niesamowite jest widzieć jak rośniecie, jak się zmieniacie. Jak się od siebie różnicie, a jednocześnie tak bardzo jesteście do siebie podobni. Dziękuje za waszą bezinteresowną miłość, za tę radość w oczach ze spędzonych wspólnie chwil. Za to, że przy was nadal mogę czuć się jak kilkuletni dzieciak, śmiejąc się do rozpuku i poznając świat na nowo. Za rysunki, buziaki, uśmiechy, nieustającą inspirację do tworzenia bloga. Za to, że przy Was zapominam o wszystkim co złe i wiem że sobie poradzę cokolwiek będzie. Za to, że moje ograniczenia ruchowe są dla was niewidoczne i że wszystko wam jedno, czy stoję, czy siedzę. Motywujecie mnie do codziennej walki o siebie.
Najszczęśliwsza ciotka, najwspanialszych siostrzeńców świata!
:*