wtorek, 10 maja 2016

Co se zaplanuje, to se zepsuje...

Znacie zapewne takie przysłowie "Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swoich planach!". ? No to ja miałam wczoraj tak.
Jak sobie postanowiłam zaplanować (jak rzadko) dzień co do godziny to wszystko stanęło na głowie. Na początek kartki. Komunijne na tapecie, bo okres komunijny, to i wena w tej tematyce. 
No to grzecznie pocięłam sobie elementy, wybrałam papiery, pokleiłam to i owo... I nagle patrzę i oczom nie wierzę! Nie ma mojej taśmy. No to sobie przypomniałam, że ostatnio widziałam ją w łapach Młodszego Olsona, który z dziką kreatywnością w oczach planowała właśnie realizację jakiegoś hamerykańskiego Di aj łaja... No to klops. Taśma ta jest moim mast hew, albowiem bez niej nie przykleję ładnie papieru na kartkę (Choć i z taśmą czasem nie ładnie przykleję też). Klej w tym przypadku robi niepotrzebne plamy i dziury. Normalny rękodzielnik dał by nim radę, ale pamiętajmy-ja jestem Noelem. Noele tak mają!
Koniec końców taśma odnaleziona została przez MO która powiedziała że taśmę NA PEWNO oddała. I tu-zwracam honor bo oddała! Tylko bardzo głęboko ukryła! :P
Potem była notka. Ta to już całkiem... 
Już, już zaczęłam pisać do Was kilka słów i jak mi myszka nie zacznie dziadować! Wklejanie niewinnych zdjątek z insta przypominało udrękę. Po kilku minutach i kilku niecenzuralnych słowach, których tu nie przytoczę (Bo przecież ja jestem porządna, grzeczna i takie tam...) prasnęłam tym w cholerę jasną   w kąt i się obraziłam. 
I tak obrażona (Nie wiem jeszcze na kogo, ale zawsze można znaleźć i winę zwalić...) byłam już do końca dnia. I tylko wypita gdzieś kątem kawa z siostrą, czy kot pędzący galopem uratowały dzień przed totalną katastrofą. ;)
Dziś na szczęście zaświeciło słońce. Odchamić się zechciało, tak więc zarządziłam ucieczkę do galerii handlowej (typowa kobieta, no co?!). 
Humor już lepszy, ale nie chwalę dnia przed zachodem... Licho nie śpi.Wszystko się może zdarzyć! Planów większych nie robię. ;)
A zdjęcia z insta dodaje dziś.
Przed Wami kwiecień w obiektywie, z jakimś dziesięciodniowym obsunięciem. Czyli jak na mnie-nieźle ;)
 
Na początek miesiąca nie było jeszcze liści. Obecnie jest cudownie zielono...

Uwielbiam kwiatki!
"Ciastowo-kawowy toast" za zdrowie jubilata Adriana!
Wiecie że jestem już ciocią jedenaście lat?!
 
Wtorkowe śniadania... Te przedbiblioteczne
To z czego jestem dumna to fakt, że nauczyłam się pić wodę mineralną!
Wbrew pozorom, zajęło mi to sporo...
 
Debata nad logarytmami...
Czymże jest miesiąc bez kolorowania?
 
Albo kartkowania? No czym?
No nie da się! No nie da!
A tymczasem życzę pięknego popołudnia! :*

8 komentarzy:

  1. Pięknego nieplanowanego popołudnia i dla Ciebie !
    Kartki cudne !

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze Sliczna ta ostatnia kartka :)! Zdjęcia tak bardzo eleganckie ,ze wyglądają jak od królowej Elzbiety :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zważywszy na jakość mojego aparatu i moje zdolności fotograficzne a raczej ich brak...Stwierdzam że przesadzasz. Ale za to miło przesadzasz. :P

      Usuń
  3. To zupelnie jak ja! Jesli cos sobie zaplanuje, to mam jak w banku, ze caly swiat sprzysiegnie sie, zeby mi ten plan popsuc! ;) Najczesciej zas psujem jest moj osobisty chlop, ktory robi wlasne plany i one dziwnym trafem zawsze koliduja z moimi! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętać: nie szukać chłopa.
      Człowiek sie tyle nauczy na tym blogu :PPPP

      Usuń
  4. Natka od dziś nie planujemy żyjemy tym co teraz i z tymi kogo mamy obok siebie;*
    Spontan zawsze mile widziany:d

    OdpowiedzUsuń