poniedziałek, 23 maja 2016

"Cudze chwalicie, swego nie znacie..."-Wieliczka 2016

Wczorajsza niedziela spędzona była tak jak lubię-Aktywnie i na świeżym powietrzu, z rodziną.
Wybrałam się w miejsce (jak do wczoraj sądziłam) bardzo dobrze mi znanego...
 Wieliczka. Małe, urokliwe miasteczko, oddalone ode mnie zaledwie piętnaście kilometrów. Przejeżdżałam przez nie tysiące razy, bywałam w nim niejednokrotnie. Ale to właśnie wczoraj poczułam i pokochałam jego klimat, dostrzegłam piękno...
I choć czasem wzdycham do przepięknych miejsc świata, to cieszę się, że urodziłam się tu-w Polsce, która wciąż nie jest przeze mnie odkryta.Ale ja to zmienię! Obiecałam sobie to właśnie.
A tymczasem zabieram was w podróż po tym cudownym mieście. Odgórnie przepraszam za jakość zdjęć, fotografa ze mnie nie będzie ;)))

Za główny cel postawiłam sobie tężnie solankową, do której przybywa dziennie setki ludzi. Możecie o niej przeczytać TUTAJ 
Sama tężnia robi niesamowite wrażenie! Wchodząc tam czuć gęste, wilgotne powietrze, o specyficznym zapachu. Wielki  budynek, dla mnie przypominający miniaturowy zameczek. W jego ściany wetknięte są maleńkie patyczki, a po ścianach leję się słona woda, która wpływa wprost do małych zbiorniczków z fontannami, które czasem pryskają na przechodzących turystów. ;) Po kilku minutach przebywania tam okazało się, że sól unosząca się w powietrzu osiada się DOSŁOWNIE wszędzie! ;) Ekran aparatu, okulary słoneczne, komórka, oraz mój wózek, włosy i dłonie. Wszystko pokryte było kropeczkami soli :D W tężni bawią się dzieci, jest kilka ławeczek, na których można usiąść, kamieniste dróżki, którymi się spaceruje. Wstęp kosztuje 9 zł. Ja zapłaciłam 6 złotych jako że dostałam bilet ulgowy, ale ilość czasu jaki możecie spędzić w tężni jest nieograniczona. Jod który wdycha się w tężni ma właściwości lecznicze.
Jeżeli chodzi o wózkowiczów, to dla nich przygotowana jest parterowa część tężni. "Chodziaki" ;) mogą skorzystać także z wieży widokowej.
Jesteśmy na miejscu!

wtorek, 10 maja 2016

Co se zaplanuje, to se zepsuje...

Znacie zapewne takie przysłowie "Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swoich planach!". ? No to ja miałam wczoraj tak.
Jak sobie postanowiłam zaplanować (jak rzadko) dzień co do godziny to wszystko stanęło na głowie. Na początek kartki. Komunijne na tapecie, bo okres komunijny, to i wena w tej tematyce. 
No to grzecznie pocięłam sobie elementy, wybrałam papiery, pokleiłam to i owo... I nagle patrzę i oczom nie wierzę! Nie ma mojej taśmy. No to sobie przypomniałam, że ostatnio widziałam ją w łapach Młodszego Olsona, który z dziką kreatywnością w oczach planowała właśnie realizację jakiegoś hamerykańskiego Di aj łaja... No to klops. Taśma ta jest moim mast hew, albowiem bez niej nie przykleję ładnie papieru na kartkę (Choć i z taśmą czasem nie ładnie przykleję też). Klej w tym przypadku robi niepotrzebne plamy i dziury. Normalny rękodzielnik dał by nim radę, ale pamiętajmy-ja jestem Noelem. Noele tak mają!
Koniec końców taśma odnaleziona została przez MO która powiedziała że taśmę NA PEWNO oddała. I tu-zwracam honor bo oddała! Tylko bardzo głęboko ukryła! :P
Potem była notka. Ta to już całkiem... 
Już, już zaczęłam pisać do Was kilka słów i jak mi myszka nie zacznie dziadować! Wklejanie niewinnych zdjątek z insta przypominało udrękę. Po kilku minutach i kilku niecenzuralnych słowach, których tu nie przytoczę (Bo przecież ja jestem porządna, grzeczna i takie tam...) prasnęłam tym w cholerę jasną   w kąt i się obraziłam. 
I tak obrażona (Nie wiem jeszcze na kogo, ale zawsze można znaleźć i winę zwalić...) byłam już do końca dnia. I tylko wypita gdzieś kątem kawa z siostrą, czy kot pędzący galopem uratowały dzień przed totalną katastrofą. ;)
Dziś na szczęście zaświeciło słońce. Odchamić się zechciało, tak więc zarządziłam ucieczkę do galerii handlowej (typowa kobieta, no co?!). 
Humor już lepszy, ale nie chwalę dnia przed zachodem... Licho nie śpi.Wszystko się może zdarzyć! Planów większych nie robię. ;)
A zdjęcia z insta dodaje dziś.
Przed Wami kwiecień w obiektywie, z jakimś dziesięciodniowym obsunięciem. Czyli jak na mnie-nieźle ;)