środa, 20 kwietnia 2016

Czas poprawić frekwencję./Wieści (nie)normalnej treści

Jakoś tu ostatnio mnie mniej. Tak stwierdziłam przeglądając ostatnio archiwum mego (już prawie pięcioletniego :O) bloga.

Tak więc piszę.
I składam zażalenie na pogodę. Znów deszcz, znów zimno. A ja chcę znowu na spacer.
Anetka zapowiedziała się na poniedziałek i my KATEGORYCZNIE żądamy powrotu pogody, dlatego że KATEGORYCZNIE chce się nam spaceru.
A prócz pogody u mnie dość dobrze.
Urodzinowo zaczął się ten kwiecień. Trzynastego (który w naszej rodzinie nigdy już nie będzie pechowy) siostrzeniec najstarszy przeskoczył o kolejny rok. I tak prze państwa tym sposobem jestem ciotką JEDENASTOLATKA.
I pomyśleć, że gdy dowiedziałam się, że pojawi się na świecie byłam dokładnie w tym samym wieku...
Była więc kartka (No dobra, niezbyt udana, ale jako ciotka trzech chłopaków muszę się podszkolić w męskich kartkach! Ni ma bata prze państwa.), było coś słodkiego, a także wspólna zabawa na ogrodzie. Tym razem jak możecie się domyślić graliśmy w piłkę. Nawet ja. A tak dokładniej rzecz biorąc to wyglądało to następująco: Ujarana ciotka rzucała pokracznie ręcami piłkę do bramki, a siostrzeńcy posłusznie tą piłkę przynosili.
Gdy już zlitowałam się nad obojgiem, tuląc w międzyczasie spłakanego Igorka, którego bródka spotkała się z kolanem starszego brata (czyt. jeden własnie zamierzał wstać, drugi nachylił się w poszukiwaniu czterolistnej koniczyny) Ci zarządzili zmianę. Tak więc z ciotki polki stałam się sędzią na boisku.
Faajne to było popołudnie ;)
A jakoś tak dwa dni wcześniej Igorecki wyruszył na swój pierwszy w życiu kinderbal.
Tu także trzeba było zrobić kartkę. Jako że Igoreckiego geny poszły jakoś w skos, to oboje uwielbiamy tego typu zabawy...
I tak prze państwa powstała ONA:
Po(tworek) by Noelia&Igorecki  ;)
No a na końcu osiemnastka. Na osiemnastce to ja byłam już kiedyś. Ale tej swojej. Tak naprawdę to dotąd nie uczestniczyłam w żadnym tego typu hucznym obchodzie. Dlatego gdy jedna z moich koleżanek zaprosiła mnie na swoją zabawę aż pokraśniałam z uciechy. I znów przyszło wyciągnąć szpargały:



Tym razem kartka bez udziału Igoreckiego. I powiem wam, że przez to szła jakoś oporniej.

Co do mnie to hm... Chciałabym was zaskoczyć. Powiedzieć np. że przeszłam duchową przemianę i przestałam być leniem. Ale niestety ciężko jest mi go pokonać. Właściwie to nawet chyba skurkowańca lubię. I tylko czasem muszę go spacyfikować, by siąść choć przed chwilę nad jakże ukochanymi matematycznymi obliczeniami.
Chciałabym też np powiedzieć że zdrowiej się odżywiam, ale siostrzenica niedawno wkroczyła i podarowała mi łeb od milkowego zająca. Nie umiem odmawiać dwuipółlatce. Czekoladzie też. Taka już jestem. Ciągle ta sama. ;)

Tak więc łeb w zawstydzeniu łeb spuszczam i żegnam się z państwem. Mam nadzieję, że niedługo leń pozwoli znów tu do was zaglądnąć. Trzymcie kciuki za słoneczko !
Adios :*





PS A macie! W prezencie! I rozpłyńcie się wraz ze mną

4 komentarze:

  1. nooo takie 5 lat to nie lada okazja- imprezka blogowa musi być jak nic;) szczęście całe że tortu się mailem wysłać nie da, bo ja znów na diecie jestem;-P
    a ja też żądam poprawi pogody! natychmiast!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, w październiku w pięciolecie zrobimy tu imprezę że hej!
      Nie bój nic, wirtualny tort nie tuczy ;) aczkolwiek ja tam kiedyś chętnie z tobą pogrubne :PP
      A wiesz że w momencie jak przeczytałam Twój komentarz rozświeciło się słońce?
      Udało sięęę ;)))

      Usuń
  2. Oszukiwaczu paskudny! Gdzie ta poprawa frekwencji??

    OdpowiedzUsuń