środa, 27 stycznia 2016

"Bezpieczny kocyk" dla wózków inwalidzkich!



Zima jest dla osoby niepełnosprawnej dość ciężkim okresem. Moje nogi, które pozbawione są prawidłowego ukrwienia potrzebują szczególnej ochrony. Łatwiej tu o odmrożenia, dlatego w czasie naprawdę mroźnych dni przykrywam nogi kocem. Tylko… no właśnie.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Do trzech razy sztuka...

Po raz trzeci zabieram się do tej notki. Skasowałam już dwie, stwierdzając, że jest zbyt nostalgicznie i depresyjnie wręcz. Ale miniony tydzień naprawdę był ciężki. Nałożyło się na to wiele czynników. Między innymi dość bura, zmienna pogoda (dziś dosłownie PIZGA śniegiem) oraz pogrzeb proboszcza z naszej parafii, którego znaliśmy i lubiliśmy wszyscy w naszej miejscowości. Udzielił mi trzech sakramentów i był u nas aż trzydzieści lat. Od trzech lat przebywał już na zasłużonej emeryturze. W okolicznościach takiej smutnej chwili trudniej było się uśmiechnąć.
Ja sama niezbyt sobie radziłam ze... Wszystkim. Naprawdę było źle z moim samopoczuciem. Po drodze kilka rozczarowań i problemów też było. Ogarnęłam się właściwie tylko dzięki niezawodnej rodzinie i znajomym.
W tej szaro-burej aurze były jednak też miłe chwile.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Chwilowo w zawiasie

Zima nie jest dla mnie łaskawa.
Listopad, styczeń i luty to najgorsze miesiące. Nic się wtedy nie dzieje, a co gorsza, uziemiona przez anomalie pogodowe i niskie temperatury nie mogę cieszyć się wolnością, utrudnione mam nawet wyjścia na spacer. Bo choć śniegu po pas wciąż brak, to temperatury nie są bezpieczne dla mojego zdrowia.
Siedzę więc w domu, psiocząc co chwila po wszystkich, nawet kocie. Ten na szczęście nic sobie nie robiąc rozbiera choinkę, w przerwach domagając się żarcia i nurkując pod komodę w poszukiwaniu zagubionej kulki papieru. (Bo niby czym ma się bawić kot papieroholiczki ;) ?).
No nie czarujmy się.
To nie jest najlepszy okres mojego życia, a jako że nikt nie wyczaruje mi nagle dwudziestu stopni  celsjusza to burczę sobie. I ciężko zebrać mi się do czegokolwiek.
Mniej mnie też tutaj, bo wraz z nowym rokiem postanowiłam że mniej będzie tu notek spod tagu "narzekajka".
Jedna na miesiąc styknie ;)
Sylwestra spędziłam w towarzystwie chłopców, oraz siostry i szwagra.
W nowy rok weszłam więc najedzona, uchachana i szczęśliwa. :)
Mam nadzieję, że to pomyślny znak dla tego roku. Oby szara, zimna zima odeszła szybko, uprzednio walnąwszy w ferie śniegiem,
tak by Adek, Igor i Mila mogli sobie trochę poszaleć na sankach.

Tymczasem znikam, porobić coś konstruktywnego, co skutecznie postawi mnie do pionu.
Mam nadzieję, że pojawie się tu niebawem w lepszym humorze.
Para buch, Noel w ruch ;)

Jutro mam wychodne. Alleluja!