czwartek, 31 grudnia 2015

Żegnamy 2015...


2015 rok był...
Jednym z najbardziej intensywnych w moim życiu.


Styczeń, luty, marzec. 


Najprawdopodobniej były nudne, ponieważ ich nie pamiętam. Ot jak zawsze czekałam aż się zrobi cieplej. Gdzieś po drodze przeterminowane urodziny z udziałem moich przyjaciół. A co tam że w lutym? W doborowym towarzystwie urodziny to święto ruchome. ;)
Minęła wielkanoc ;) ...A potem sie zaczęło.

Kwiecień


Zaczął się bardzo źle. Choć tutaj o tym nie opowiadałam nigdy-spotkała mnie mała, osobista tragedia.
Mój pies, Zefir wychodzi pewnego popołudnia jak zawsze podwórko. Jest piękna pogoda. Zefir nigdy nie był trzymany na uwięzi. Doskonale znał okoliczne miejsca. Znało go także wiele, wiele osób. Miał charakterystyczny wygląd i głupkowate zachowanie.
Miał, bo tego dnia, 12 kwietnia Zefir nie wrócił na noc. Ani drugiego dnia. I nie pomogły tutaj ani moje łzy, ani poszukiwania. Jeszcze parę miesięcy łudziłam się, że może ktoś go przygarnął, że może trafił gdzieś do jakiegoś schroniska... Do dziś nie wiem co się stało. Był to mój pierwszy zwierzak, wcześniej z żadnym się tak nie przywiązałam. A Zefira dostałam od siostry, przed dwunastoma latami... Bardzo przeżyłam jego zniknięcie. Dziś wiem, że naj prawdopodobniej już nie wróci. Być może został zaatakowany przez dziką, leśną zwierzynę, lub zjadł jakąś trutkę?
Chyba nie chce wiedzieć.

Zefir

Potem na szczęście jest lepiej.
Zaczynam się godzić z tą stratą.
Aż tu nagle...gwałtu,rety! Kwiecień uratowany!
Radosna nowina! Bociek na horyzoncie!
Cudownego oczekiwania czas start...
A w rodzinie Noelki przygotowania...

Bo nadchodzi

Maj! 



Łzy pojawiają się znów! Tym razem te wzruszenia i szczęścia.
Pierworodny siostrzeniec przystrojony w biel staje przed jednym z najważniejszych dni życia-I Komunia Święta.
A ja nie mogę uwierzyć... Już?
Adek, nie rośnij tak szybko...
Ciotki się bawią!

Z końcem maja podróż w miejsce gdzie zostawiłam mnóstwo wspomnień z dzieciństwa.
Wizyta u kuzyna. Tam przed laty mieszkała moja babcia. Wciąż zerkam w stronę jej domu. Jakby miała z niego wyjść, uśmiechnąć się jak dawniej... 
Kto zgadnie czyją rodzicielką jest ta czarnula? :)

Czerwiec.


Spokojny, upalny. Dziewczyny wracają do domu!
Ola zmienia szkołę, idzie do swojej pierwszej pracy. Ja czuje się staro. ;) Gdzieś po drodze rozczarowania, radości, plany...


Lipiec. 

Znów z przytupem!
Nowy członek rodziny (Jeszcze nie ten najważniejszy ;) ). Dostaje Tygrysa. Mojego pierwszego kota. Teraz brak mi tylko szydełka ;) Niech Was nie zwodzą te słodkie zdjęcia! Tygrys już od początku daje znać, że nie jest typem grzecznego! Rzuca się na łydki ludziom, uparcie wchodzi pod koła właścicielce. Sika wszędzie tylko nie do kuwety...
Pierwsze z 50 zdjęć Tygrysa.
No i co ja poradzę, że najbardziej na świecie lubię fotografować koty ? ;)
I sprawia że nawet Ci, którzy za zwierzakami przepadają średnio, na jego widok się rozpływają. ;)
No dobra... Wszyscy poza Łatką. Łatka jest u Nas już szesnaście lat.
Jakoś tak po zniknięciu Zefira łagodnieje. Może to starość? ;)
Wcześniej nie daje się mi nawet pogłaskać. Od pewnego czasu mogę ją nawet nosić na rękach
I tylko z Tygrysem się nie polubiła. :P Parskają na siebie ile wlezie. Do rękoczynów (Pazuroczynów?!) też doszło. :P
Ech, odbiło mi na punkcie kotów. Co ze mną jest?!

W lipcu jestem też na swoim PIERWSZYM (I mam nadzieję nie ostatnim) koncercie w życiu!
Naprawdę cudowna atmosfera. "Bracia" na żywo chyba jeszcze lepsi!
Kupują mnie solówką na koncercie i naprawdę świetnym wykonaniem ukochanych "Nad przepaścią" i "Wierzę w lepszy świat"... 


Sierpień

Upały dają się we znaki. Najmłodsza siostrzenica dmucha już drugą świeczkę na torcie... Jakoś tak po tym wydarzeniu z pojedynczych słów przechodzi na...zdania. Obecnie z Mileną można już się naprawdę fajnie dogadać! 
A że kocham okropnie tę naszą wariatkę chyba nie muszę mówić? :)
Ciotka się chłodzi



12 sierpień to prócz urodzin Mileny także noc spadających gwiazd. Dwie godziny leżymy z Olą. Widzę kilka spadających migotek. Mówię sobie po kolei życzenia. Jak szybko spełni się jedno,największe jeszcze nie jestem świadoma. 


Wrzesień...

Wrzesień to był pozornie spokojny i nudny miesiąc. Był.
Aż tu nagle nadchodzi pewna sobota...
Wpadnie ciocia!-Mówi moja mama. No ok! Gości to ja lubię! Więc z zadowoleniem i stoickim, nic nie przepowiadającym spokojem kroję pieczarki. Na sos tatarski.
W międzyczasie dziwnie aktywne dziewczyny, na naszej konferencji wciąż zagadują! 
Nic nie przeczuwam. 
Natka, ja chcę kawę!-Pisze do mnie Justyna. Odpowiadam że zaraz wyślę pocztą mailową ;) , aż tu wchodzi moja mama i nim coś powiem wypycha mnie na korytarz.
NIESPODZIANKAAAAAAAAAA-wrzeszczy sobie pięć wariatek. 
Dopiero po jakichś 10 sekundach poznaje. 
Justyna, Marta, Ala, Magda, Paulina.
One. 
Te które tak chciałam poznać. 
Mój niezbyt inteligentny móżdżek w pocie czoła próbuje przyswoić natłok tych emocji ;) 
W jednej chwili rzuca mi się każda na szyje. Rozmawia z moją rodziną jakby znała je od zawsze!
A mnie zaciska się gardło. I na chwilę zastygam. Patrzę w szoku na Madzię, która już kładzie cudowne ciasto na stole, sałatkę. I nie wiem co robić.
Czy ja śpię? Co tu sie kurde dzieje?!

Ano konspira prze państwa! Konspira pełną gębą! 
Oto pięć kobiet rzuca swoje obowiązki w kąt. Zatrudnia mężów do dzieci, porzuca ciepłe domy, by przez lejący się niemiłosiernie deszcz dotrzeć do mnie. By mnie przytulić.
Wszystko dla mnie.
Dla mnie?
Naprawdę?
Jakim cudem?
I czym sobie zasłużyłam na taki ogrom dobra? 

Tak... Dwudziesty szósty września to był bez wątpienia najpiękniejszy dzień w całym roku.


Październik. 


Równie fajny miesiąc. Zdmuchuje dwadzieścia dwie świeczki na torcie. Dzień spędzam pięknie. W towarzystwie siostry i jednej z najbliższych przyjaciółek. 

Jest naprawdę piękna pogoda. Jesień powoli zaczyna pokazywać swoje kolory...
Mija 3 lata odkąd prowadzę blog!


Listopad.


Było święto zmarłych, piąta rocznica mojego bierzmowania.
Prócz tego nie pamiętam tego miesiąca. Cały przespałam. ;) 




Grudzień 


Gdzieś po drodze cudowny wypad do kina z B. Igorek dmucha piątą świeczkę na torcie. Na świat przychodzi Oskar. A potem święta... Fajny czas, pełen spotkań, jedzenia i śmiechu. Naprawdę dobrze go wspominam. Dostaje pracę. 





Dziś...

Jest 31 grudnia. 
Koniec roku.
Po napisaniu takiej relacji czuje wzruszenie. 
To był huczny rok.
Rok pełen radości, spełniania marzeń...
Oczywiście były straty. 
Bolesne zamykania pełnych rozdziałów mojego życia... 
Ale teraz patrząc na te dwanaście miesięcy widzę jak bardzo jestem na plusie.
I jak mocno nie doceniam tego co mam...

Na 2016 rok nie mam planów. Będe żyć chwilą.
No i może bardziej polubię siebie?
Nie będe dla siebie tak surowa?
 Przestanę oglądać się w tył, rozliczać ile straciłam, w zamian widząc ile zyskałam?
Kolejny rok, kolejna niewiadoma... Kolejne przygody.
Kochani, życzę Wam (Jeśli ktokolwiek przebrnie przez tę notkę) byśmy się tu za rok znów mogli spotkać. :)
Do siego roku, 
Noelka. 















10 komentarzy:

  1. Piękny wpis :), cudowna pamiętka po roku 2015. Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2016 Roku :). Spełnienia marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ulu!
      Dla Ciebie też! Przede wszystkim dużo zdrowia, bo ono jest najważniejsze. No i szczęścia, miłości :*

      Usuń
  2. Fane podsumowanie Noel! ;) Rzeczywiscie intensywny mialas rok! Ale w wiekszosci pozytywny, czyli super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były i trudne chwile ale patrząc wstecz widzę, że było naprawdę pięknie :)

      Usuń
  3. No to sie poryczałam:-)
    Niech nadchodzący będzie jeszcze bardziej intensywny, bardziej wesoły i bardziej niespodziankowy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholerka, ale że mnie "gwiazda" wylądowałam na blogu Noelki:dd
    Kobieto to był piękny rok ja tu widzę dużo więcej +;))
    A ten niech będzie lepszy, bo na następną niespodziankę juz się nam nie uda cie tak wkręcić:dd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie uda, ni cholery, będę już zawsze podejrzliwa ;PPP

      Usuń
  5. No i chociaż nie zaglądałam do Ciebie kupę kupę czasu (a o powodzie wspominam na FB) to dzięki temu wpisowi mam wieści jaki był dla Ciebie ostatni czas.
    Cieszę się, że nadszedł szczęśliwie kolejny rok który pozwala nam na zmiany i nowy lepszy czas ;)

    Realizacji wszystkich (nawet nie spisanych) celów! ;*

    OdpowiedzUsuń