wtorek, 15 grudnia 2015

15 grudzień.

Pojawił się pewnej grudniowej nocy. Niespodziewanie (JUŻ?! RODZI?! SERIO?! Dopiero co pokój malowała ;) ) i szybko. 
Przewrócił Nasz świat do góry nogami. 
No..Zwłaszcza mój. Byłam wtedy licealistką, dla której posiadanie dziecka w domu zaczęło mieć jakieś większe znaczenie.
Dużo uśmiechu,
moc wzruszeń,
czasami zmartwień. Bo chory, bo marudny, bo czas go usamodzielnić.
A on? Rośnie wciąż jak szalony.
Co dzień większy,  co dzień mądrzejszy.
Zapatrzony w brata. Coraz bardziej do niego podobny.
Zaskakuje swoją pamięcią, mądrością.
Taką prostotą jaką może mieć tylko w sobie małe dziecko.
Igor kończy dziś pięć lat.
Tylko pięć lat a jakby był zawsze. ;)



Miniuśku!
Mam nadzieję, że kiedyś przeczytasz ten blog i że zobaczysz jak wielką radość nam przynosisz. 
Przed wczoraj po raz kolejny zostałeś dumnym kuzynem. Cudownie patrzeć jak ciągle się zmieniasz, rośniesz mądrzejesz.
Rośnij wysoko, ku uciesze mamy, taty, Adriana. 
I nigdy się nie zmieniaj, nasz mały wariatuńciu. 
Ty wiesz. :*

2 komentarze: