sobota, 15 sierpnia 2015

A co tam słychać u Noela?

   
      Miniony tydzień był... Dziwny. 
   Ni depresyjny, ni nerwowy. Ale na pewno z niespodziankami. 
I pełen zwrotów akcji... A zaczęło się miło. 
Pobytem tam gdzie słońce na suficie, książki na półce i kawa w różanej filiżance. Tam obyło się bez szczególnych perypetii. 
Potem? Potem już istny rollercoaster. W jednej chwili telefony ważące na losach mojej przyszłości, w drugiej siostrzenica po raz dziesiąty dmucha dwie świeczki na urodzinowym torcie (z tą samą radością w błękitnych patrzałkach). Raz walczę o życie, chwilę potem wypoczywam. Pytacie, jakim kurde sposobem?

    Więc wyobraźcie sobie sytuację. Pewnego sierpniowego wieczora siedzę ja sobie ja z nosem w fejsie. Komnata moja otwarte miała okno, ponieważ upał (masz w kły ty małpo!) Dawał się ostro we znaki.Więc siedzę sobie ja w najlepsze czytając z wypiekami na twarzy najnowsze ploteczki, gdy nagle przez okno coś wpada. Że stoickim, więc spokojem odwracam się by ocenić wielkość komara, którego się spodziewałam. Zamiast tego me oczy widza owada. Owadzika. 
Owadusia. 
POTWORA wielkości łapy mojego kota! Istne skrzyżowanie ćmy i szerszenia po gastro fazie. Zastygam, więc bez ruchu a ta latająca krowa na mnie! 
Aaaaa!!! - Piszczę sobie więc i spierdaszam do łazienki, przez ułamek sekundy nawet lekko zdziwiona (Ostatni raz piszczałam, gdy prawie wpadłam swym pojazdem do rowu) i siedzę tam sobie minutkę. 
Bez światła, komórki i drogi ucieczki. 
A owadzik w najlepsze napierdasza do wrót. 

Jeb!-Słyszę raz po raz. Owadzik nie odpuszcza i tylko czekam aż weźmie łom i wyważy drzwi a potem mnie zeżre. 
Przez moment robię rachunek sumienia i myślę, komu przekazać kota mego jednego, gdy nagle coś sobie uzmysławiam: 

Mam siedem książek do przeczytania i sześć odcinków "Na wspólnej " do nadrobienia.

Myślę sobie więc: O ty cholero bzycząca, plany me chcesz niweczyć?! 
I tak mnie to motywuje, że otwieram drzwi niczym rasowy hiroł i chwytając telefon uciekam z własnego pokoju. 
Mając na uwadze chwilową nieobecność moich rodziców i arachnofobie ćwiczącej na piętrze Oli (Z muzyką na full oczywiście!), która prędzej niż zabiła by to coś użyła by mnie raczej jako tarczę obronną ( ;) ), wybieram numer do siostry- znanej szerszej publice, jako "Mama moich siostrzeńcow." 
Ta wpada i brawurowo zabija owadzika, następnie przywala jakimś pudłem, po czym na czele z wtajemniczona już w akcję Ola zgodnie spieprzamy zamykając drzwi do pokoju na klucz.



Jakiś kwadrans potem Ola wpada na pomysł opicia sukcesu drinkiem bez procentów i za pomocą walka do ciasta czy innego tłuczka do mięsa postanawia skruszyć lód. (Swoją droga nie uważacie, że powinnam jej kupić kruszer do lodu? Trochę mnie stan blatu kuchennego martwi...). Dodaje cytryny, sprite i postanawiamy wypocząć na podwórku. Spadające gwiazdy, Madzia i Anetka na fejsie oraz siostrzana głupawa ocaliły mnie od szoku spowodowanego owadzikiem...

Obecnie jest sobota. Przede mną nowy tydzień. Strach się bać. Jedno jest pewne, pokoju w samotności wietrzyć już nie zamierzam. ;)

10 komentarzy:

  1. RIP wielkoludzie... Mam nadzieje że cie więcej nie zobaczymy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czytali sie to jak najlepszy horror!
      Jak napisałaś że masz siedem książek to myslalam, że tymi książkami zamierzasz w niego rzucac;-)

      Usuń
    2. Niee, coś ty, szkoda książek, bleee :PPP
      :*

      Usuń
  2. Z siateczką na owady do Ciebie wpadnę . Się zawiesi na oknie i będziesz komnatkę swą wietrzyć kiedy zechcesz . I żaden już z łomem nie będzie się czaił i próbował Cię zeżreć w całości !

    Sto lat dla Małej Mi ! Spóźnione ale moze przy takiej ilości tortów i świeczek malutka sie nie zorientuje , że życzenia mocno spóźnione .

    A swoją drogą notka twa rozbawiła mnie na całego . I choć opisuje walkę o zycie to ja sie uśmiecham :-)

    Jak dobrze , że masz prywatnego MMS- a ( mamę moich siostrzeńców )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Ty co?! Tak się śmiać? Ja cała drżałam w spazmach! ;)))
      Siateczka, to jest to! A MMS jest bohaterem w mojej komnacie :P

      Usuń
  3. P.S.
    Kruszer do lodu dla Olsona kontra blat - stawiam na kruszer !
    Bo blaty ładne to po co je wymieniać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam w takim razie pomysł na prezent. Ale może już na siedemnastkę... Do osiemnastki jeszcze trochę, a te blaty faktycznie niczego se ;)

      Usuń
  4. Hie hie hie! Wypisz wymaluj Agata z wczesnej młodości! Jak wpadło mi do pokoju coś co potencjalnie mogło uzrec czy uzadlic, tudzież było dorodnym pająkiem, wypadalam z głośny piskiem, wołając tylko "taaatooo!!!!!!". :D Przybijam pione! ;)

    OdpowiedzUsuń