sobota, 15 sierpnia 2015

A co tam słychać u Noela?

   
      Miniony tydzień był... Dziwny. 
   Ni depresyjny, ni nerwowy. Ale na pewno z niespodziankami. 
I pełen zwrotów akcji... A zaczęło się miło. 
Pobytem tam gdzie słońce na suficie, książki na półce i kawa w różanej filiżance. Tam obyło się bez szczególnych perypetii. 
Potem? Potem już istny rollercoaster. W jednej chwili telefony ważące na losach mojej przyszłości, w drugiej siostrzenica po raz dziesiąty dmucha dwie świeczki na urodzinowym torcie (z tą samą radością w błękitnych patrzałkach). Raz walczę o życie, chwilę potem wypoczywam. Pytacie, jakim kurde sposobem?

środa, 12 sierpnia 2015

małej Mi.

Dwa lata temu pod wieczór na świat przyszła Milena.
Przyszła i to z przytupem, a cała rodzina, po trwającej ponad 20 godzin akcji porodowej odetchnęła z ulgą. 
Odtąd żyjemy tak...zabujani w niej po uszy. 
I tak sobie rośnie nasza charakterna kobita. A charakter to Ona maaa! 
Niesamowite jest obserwowanie dziecka jak rośnie. Jak zmienia się z każdą wizytą u Nas. Jeszcze niedawno maluszek, nie do końca kumający, dziś powtarza coraz więcej słów, coraz więcej rozumie i cóż...nadal jest tajfunem najnowszej regeneracji. 
I tylko nie wiedziałam że tajfun ma takie piękne oczy ;)


Mileneczko!
Bądź zawsze szczęśliwa, rozrabiaro nasza! Nie dałaś mi wczoraj powiedzieć życzeń, taka roztargniona, taka duża, taka uradowana swoim ogrodowym kinderbalem. Bo kto by miał czas na takie trajkotanie :PPP
Życzę ci Pyśku mały żebyś była zdrowa, by braciszek którego powitasz JUŻ W GRUDNIU był Twoim największym przyjacielem. By nie rozrabiał za bardzo ;) 
By Twój wrześniowy debiut w przedszkolu był dla Ciebie powodem do radości, okazją do zdobywania nowych kompanów do zabawy.
Byś była zdrowa, wygadana i wciąż tak cudowna... :* 
Nie mogę za tobą czasem nadążyć, ale muszę ci powiedzieć, że jesteś dla mnie jednym z czterech małych powodów, dla których na co dzień walczę i się uśmiecham. Bo jako ciotka nie mogę nawalić, prawda? Dziękuje że jesteś.
Kochamy Cię bardzo :* ciocia Natalia


piątek, 7 sierpnia 2015

Upały, wizyty, niemoc-miszmasz letni.

Wczoraj podczas wizyty u B. ta opierniczyła mnie że mało się tu odzywam. No cóż. Najwidoczniej lata, gdy potrafiłam trzepnąć dziesięć notek miesięcznie bezpowrotnie minęły. :( Aczkolwiek cieszę się, że ma mnie kto opieprzać :D