czwartek, 14 maja 2015

A tytuł sobie wymyślcie sami...


Aż tu raptem...

Maj. Miesiąc, który nigdy nie jest nudny. Trzy lata temu o tej porze na przykład histeryzowałam, że na bank obleje ustny polski, bo się zatnę tudzież dadzą takie pytanie, że będę z miejsca spalona.
Że o angielskim nie wspomnę, bo przecież w językach orłem nie jestem, w końcu jak żyje na świecie lat dwadzieścia jeden tak jeszcze nigdy nie spotkałam leniwego orła.



Ach przewrotne życie. Polski ustny zdałam na 95%, angielski na około 54.
Za to matmę pisemną uwaliłam na... Amen.
Obecnie z nie mniejszymi emocjami obserwuje zmagania tegorocznych maturzystów. Mimochodem zerkając w arkusz matematyczny, (bo przecież moja poprawa już tylko za ROK) a potem spazmatycznie łkając.
Nic tak przecież człeka nie wzrusza jak twierdzenie Talesa i prawdopodobieństwo.
Chlip. Smark. Siurp.

Smarkam także z innych powodów. Ten najbardziej prozaiczny to alergia na "niewiadomoco”. A raczej wysokie stężenie pyłków kwiatowych. 
To żółte gów... tałatajstwo jest widoczne gołym okiem, co
zarejestrowałam dziś wycierając stół ogrodowy, który aż kipiał... I tak sobie smarkam, kaszle i nos drapie czekając aż przejdzie. Apsik !

Na szczęście prócz twierdzeń i pyłów są też pozytywne skutki maja takie jak bezkarne wpierniczanie lodów, brak odzieży zimowej, bukiet bzów i... Komunia.

Bo wiecie? Dzieci Nam rosną i nie chcą przestać. Mam wrażenie, że w tym momencie przerosły własną osobistą ciotkę. A także mamę, tatę i sosnę Oczywiście staram się jak mogę i proszę by nie dawano im tyle mleka i drożdży

Bo ileż można do jasnej cholerki rosnąć? Oczywiście. Próbuje im przemówić do rozumu… A oni sobie nic nie robią... Taka dola cioci siedzącej 



A wracając do komunii to nasz "ubudziubu mały Adzik" taki dorosły się robi i o rzeczach całkiem niedziecięcych można by z nim gadać... Coś czuje, że w tę piękna niedzielę wzruszę się okropnie. 

Właściwie rzecz biorąc już sam fakt upolowania całego komunijnego outfitu w moim rozmiarze i nie w dularach i ojro  jakoś tak wzrusza…
Tymczasem sobie idę. Pogoda jakaś zepsuta dziś. Ziąb. Musiałam ubrać cieplejszy sweter… Porobię coś, np. dopije kawę i zjem ciastka, które naszykowała dla mnie moja mama. Skoro naszykowała, to muszę zjeść, nie? Mamy przecież należy słuchać ;)

Notkę tę pisałam dla Was dwa dni i jest bez ładu i składu. (W sensie zaczęłam wczoraj o 23:30 w notesie komórki, a skończyłam tu.)
Jak zwykle zresztą. Taki mój znak rozpoznawczy… :P


8 komentarzy:

  1. Ach ta matura to był stres, dziś zmykam z Martą na usty polski by stres był mniejszy;p. Uwielbiam te Twoje notki jak Ty to nazywasz bez ładu i składu;d. A za tydzień w niedzielę rycz ile wlezie;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę ryczeć, ale nie bardzo, bo mi mejkap spłynie i przypał młodemu zrobię :PPP wagon chusteczek jednakże zabiorę :PPP

      Marcie życzę powodzenia! Choć WIEM że da radę :**

      Usuń
  2. Taa Matura jest straszna. Na szczęście wczoraj zakończyłam maturalny maraton i z ustnych przedmiotów byłam zadowolona nawet bardzo. A jak pisemne okażę się w czerwcu :p Po komunii mojego bratanka też już jestem więc zostało mi tylko leżeć i leżeć całe 4 miesiące xd
    Pozdrawiam
    http://blondloczek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to możesz leżeć do góry brzuchem i praktykować miły opierdziel :P gratulacje!!

      Usuń
  3. Ja jestem tym rocznikiem, który to matury z matmy pisać nie musiał i chwała temu co to wymyślił, bo na bank bym tej matury nie zdała.
    Z matmy jestem noga totalna. Całe życie jechałam z biedą na trójach :P
    Nie ukrywajmy jednak, że matura przy egzaminach na studniach to pikuś :)
    No, ale każdy musi przez to przejść :)
    Buziaki Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja całe życie jechałam na dwójkach... Też spoko :PPP
      Każdy musi przez to przejść, racja, dam SE radę !

      Usuń
  4. Chwala Bozi, ze tak jak Monia, matmy zdawac nie musialam!

    A tak w ogole to staro sie poczulam, bo mature zdawalam juz tak dawno temu, ze pamietam z niej tylko urywki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pamiętam urywki...
      Może to i lepiej? :P

      Usuń