piątek, 24 października 2014

Kochani...

Miałam wczoraj dołka. I chęć wygadania się. No to sobie napisałam notkę. A potem spięłam dupkę.
I nauczyłam się na matmę. Na czwórkę. Od razu było bardziej kolorowo. A jest lepiej tym bardziej, że mam Was. Że wspieracie wciąż.
A ja nawet nic takiego nowego nie piszę ;) pewnego dnia pouciekacie, to pewne :P


A dziś się mam za egoistkę... Bo cóż się rozpisywać? Mam spiny o głupie matematyki, maturki, pogody.
...a tam znów zginęła rodzina... I boli serce.  Bo mogli jeszcze żyć. Oni...piękni, młodzi, utalentowani.
I mały, dwuletni chłopiec.
Tam gdzieś, w niedalekich Katowicach została ich rodzina. Pogrążona w smutku. I przyjaciele.
Czymże to jest przy moich malutkich problemach...?










2 komentarze:

  1. Strasznie dobiła mnie informacja o śmierci tej Rodziny :(
    Cały czas o tym myślę, straszne to wszystko...
    Jednego dnia jesteś, drugiego Cię nie ma.
    W takich chwilach powtarzam sobie, żeby cieszyć się każdym dniem, bo życie jest bardzo kruche.

    Gratulacje Kochana!!! Czwórka to piękna ocena! :*
    Zdolniacha jesteś!
    Różyczki piękne!!!! :)
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :***

      Wiadomość tragiczna... do dziś otrząść się nie mogę...

      Usuń