poniedziałek, 22 września 2014

Znowu zaniedbałam bloga...

Tak jak i w tytule.
Zaniedbałam.
Zaś. I nawet nie mam NIC na swoją obronę.
No... Może tylko jeden argument? Ale za to jaki?
Prze państwa-jesień...
Przyszła jesień. Dni krótsze, zimno jak cholera. Jeszcze do tamtego tygodnia było spoko... Jeszcze jakoś ignorowałam spadające liście.
Aczkolwiek...od wczoraj pogoda robi sobie zawody pt. "Po ilu litrach deszczu szlag cię trafi?"
I powiem wam, że chyba chyba właśnie mnie trafia.
Igorek też niezadowolony z pogody.
Co prawda, gdy On już był na nogach, ja dopiero otwierałam lewą powiekę, jednakże usłyszałam przed wyjściem z domu niezadowolone "Mamoo, ziiiimno, zimnooo, mamo!"
Tak więc-jak widzicie. Pogoda nie służy.
 Jeśli zaś chodzi znowu o moje lenistwo to... przynajmniej mam wymówkę.
Aczkolwiek sama się dziwię, że w tym lenistwie sama z siebie zabieram się do nauki matmy.
Od jakiegoś czasu toczę walkę o poprawkę maturki z matmy... A matura nie poczeka na ładniejszą pogodę... No to robię te zadanka zadawane przez szanowną B.
A dla równowagi wszystko inne leży.
I w związku z powyższą sytuacją zostawiam Was z życzeniami rychłego słoneczka, oraz ochłapem pozostałości z okresu mego życia-szumnie nazywanego karierą literacką:

"Deszczyk na górze,
liście na dole.
Tak mi się nie chce, że ja pitolę."

Adios! :*

PS A żeby nie było, że nie wiem, nie kibicowałam, mam w zadku i nie jestem dumna!
Pooooolska!! Daliście czadu chłopaki! :)