niedziela, 3 sierpnia 2014

Przyjaźń

Kilka notek wstecz napisałam, jak pamiętacie-notkę w której dałam upust emocjom związanym z przyjaźniami.
Z przyjaźniami, które zagubiłam gdzieś po drodze. Nie mogłam sobie z tym poradzić. 
I to, że mogłam się tu wygadać było dla mnie lekarstwem. I dało moc do działania.
Bo znów działałam. Nie czekałam pierwsza. Nie. Szkoda mi na to życia.
Więc napisałam listy. Do tych za którymi tęskniłam. Do tych na których mi zależy.
Listy te były pełne szczerości, ostrych słów. Napisałam wszystko co leży mi na sercu. 
Przeorganizowałam całkiem swoje życie. Swój sposób patrzenia.
Bo oto z kilkunastu osób, które nazywałam przyjaciółmi zostało ich dwoje.
Mam dwie prawdziwe przyjaciółki. Dwie za którymi rzucę się w ogień. 
I nie muszę im mówić, że tak jest, bo One to wiedzą. 
I to nie oznacza, że pozostałych osób nie lubię, nie uwielbiam, nie zależy mi.
Nie. Cholernie mi zależy. 
Ale nie chcę i nie będę od teraz każdemu przyznawać łatki tej najważniejszej dla mnie osoby.

Masz kogoś z kim kiedyś mogłeś/łaś gadać godzinami?
Kto był z Tobą w najważniejszym momencie Twojego życia?
I nagle przestałaś z nim utrzymywać kontakt.
Pędzące życie, obowiązki, sukcesy, niedopowiedziane słowa, źle odczytane komunikaty.
Jeśli tęsknisz, jeśli Ci choć trochę zależy... Nie bój się napisać pierwszy/a.
Napisz wszystko co Ci leży na wątrobie.
Nie. Nie stracisz godności. Wręcz przeciwnie.
Oczyścisz się z tych negatywnych emocji. 
Ułożysz to co masz w głowie.
I będziesz mieć to cudowne przeczucie, że zrobiłeś wszystko. 
A teraz jego ruch. 
I jeśli nie będzie odzewu... Idź dalej. To nikt warty Twoich łez. Na prawdziwego przyjaciela czeka się latami. Widocznie nie trafiliśmy... Kiedyś w końcu...

Dostałeś taki list? Pewnie Ci ciężko. 
Pewnie czujesz irytację, bo ktoś źle odczytał Twoje zamiary.
Bo też czujesz jakąś złość?
Nie wstydź się. Nie bój odpisać.
Masz prawo powiedzieć swoje.
Nie chcesz tego dłużej ciągnąć?
Też napisz. Choćby kilka słów.
Choćby to miały być najgorsze słowa. Słowa pożegnania.


Bądźmy szczerzy dla drugiego człowieka.
Bądźmy szczerzy dla siebie. To wszystko.
http://pl.freepik.com


18 komentarzy:

  1. Masz rację... Sama czasami zastanawiam się, ilu tak naprawdę z moich "Przyjaciół" mogę tak rzeczywiście nazwać... Czasami mam wrażenie, że oni potrzebują, kiedy jestem im potrzebna... Ale jak ja ich potrzebuję, chcę z nimi pobyć, to nie mają czasu... No cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... Znam to. Na szczęście moje PRZYJACIÓŁKI mają dla mnie czas zawsze.
      Reszta? Reszta to otoczka. Ja mam zamiar być od dziś dla kogoś tylko wtedy, gdy poczuje potrzebę. Jak Kuba Bogu...

      Usuń
  2. Przyjaźń... W moim przypadku temat rzeka. I niestety sparzyłam się tutaj mocno, dziś już nie nadużywam tego słowa. Nie miałam szczęścia? Nie- nie w tym rzecz. Jakkolwiek to zabrzmi, może po prostu byłam za dobra? Dawałam i dawałam i dawałam- byłam na każdy telefon, czasami chciałam pomóc zanim One w ogóle o tą pomoc prosiły... I byłam przekonana, że kiedy ja będę potrzebowała pomocy, to One także się nie zawahają. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że moje problemy to nie są problemy, bo One to dopiero mają PROBLEMY! A ja? Ja przesadzam. No już nie wspomnę o tym, że jedna z tych pseudo-przyjaciółek bazowała na naszym (moim i męża) współczuciu i po prostu nieźle nas naciągnęła finansowo. Dziś mam jedną przyjaciółkę- moją mamę. I całą masę dziewczyn, którym mogę się wygadać tutaj- na blogu.

    A Tobie gratuluję odwagi. O prawdziwą przyjaźń warto walczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O prawdziwą tak. Zdecydowanie.
      A pisząc te listy... czytając odpowiedzi... raz na zawsze dowiedziałam się kto jest moim przyjacielem. A kto tylko znajomą.
      I wiesz? Już nie boli. Serio. Nie boli, bo już wiem, że nie mam za czym tęsknić...
      Buziaki kochana :*

      Usuń
    2. Dokładnie. Czasami, co ja piszę- zawsze! Zawsze taka prawda i wiedza są w cenie, bo już wiesz, na kogo szkoda czasu. Ściskam. Oj Kochana, coś czuję, że w tym samolocie do Hiszpanii, to będziemy miały o czym pogadać :)

      Usuń
    3. aż zabraknie trasy :D ale lotnisko też spoko :D

      Usuń
  3. Ja w znajomościach zawsze jestem tą, o której się zapomina i dla której brak czasu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, chyba też muszę zabrać się za pisanie kilku listów... To smutne i zdecydowanie nie powinno tak być :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinno. Ale jest, bo świat nie zawsze jest kolorowy...

      Usuń
  5. Pieknie to opisalas Noelka... U mnie tak sie zycie potoczylo, ze po wyprowadzce za ocean wszyscy ktorych kiedys uwazalam za przyjaciol pomalu znikneli z mojego zycia. Nawet nie ma do kogo i po co listu pisac... A tutaj jakos nie potrafie nawiazywac znajomosci. Mam grupke znajomych, zreszta niewielka, ale przyjacielem zadnego z nich bym nie nazwala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doświadczenia Agatko wiem, że przyjaźń przychodzi znienacka. Moje przyjaciółki kilka lat temu były ostatnimi osobami, które sobie w tym miejscu swojego życia wyobraziła. Pozory mylą.
      Życzę Ci więc przyjaźni. Takiej na całe życie :*

      Usuń
  6. Piękna notka:)) Jak zwykle sama prawda. Prawdziwy przyjaciel to skarb i takich Ci życzę:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak więc kochanie, życzę CI tylko prawdziwych przyjaciół, i nawet niech ich będzie dwójka, ale niech będą i niech staną za Tobą murem, kiedy będziesz tego potrzebowała :)

    OdpowiedzUsuń