niedziela, 17 sierpnia 2014

"Szczęście jest tak bardzo blisko... Jeśli tego chcesz..."

Zbyt dużo czasami oczekuje.
Zbyt wiele mnie omija. Bo zamiast rozglądnąć się na bok i ujrzeć to co mam martwię się tym co było. Co  minęło.
Zamiast chwytać chwile patrzę co rusz kiedy znów podwinie się noga.
Zamiast spędzać z kimś czas uciekam w samotność. Bo przecież ktoś kto jest ważny zaraz może sobie zniknąć.
Bez sensu. Do kitu takie życie. Za niespełna miesiąc skończę dwadzieścia jeden lat.
Ja jestem młoda. Jeszcze tyle przede mną... Nie chce i nie będę czuć się jak zmęczona życiem osiemdziesięciolatka.
Dostałam kiedyś szansę na życie. I marnować go nie zamierzam.
I żeby coś zmienić...Zaczęłam być szczęśliwa. Tak dla odmiany ;)
Wiecie jak łatwo być jest szczęśliwym?
Wystarczy przez chwilę się zatrzymać.
Znalazłam szczęście w kartce urodzinowej dla Mileny.
W jej radości z prezentów urodzinowych. W pierwszych SAMODZIELNYCH krokach.
W śmiechu Igora.
W jego okrzyku "Widziałaś ciociu?! Stseliłem gola!"
W wizycie bliskiej osoby przy kawie, ciastkach.
W książkach z biblioteki...
W smsie od znajomych. W wiadomości na fejsbuku i śmiechu przez telefon.
W blogu. Który zawiera cztery lata mojego życia.
W rozmowie z siostrami. W wygłupach ze szwagrem.
W Was.
To nie jest trudne. Dlaczego tak często o tym zapominam?
Taak... Jestem szczęśliwa. Ci z którymi teraz tego nie dzielę mogą być tylko zazdrośni.



PS No dobła. Wiem. Sentymentalne notki i mój wybuchowy charakterek się gryzą.
Ale przynajmniej jest oryginalnie :P

A taki tam kuń...


wtorek, 12 sierpnia 2014

...

Co roku, gdy kolejno zdmuchują coraz więcej świeczek na torcie myślę... Ile zyskałam dzięki nim? Dzięki moim siostrzeńcom?
Nie sądziłam, że kiedykolwiek tak mocno pokocham.
Gdyby nie Oni to nie miałabym o czym tu pisać. 
Nie było by sensu... Blog jest dla nich i przede wszystkich o nich.
Gdyby ich nie było nie było by tych śmiechów, zabaw, histerii, krzyku, bałaganu i problemów.
Dom bez nich nie byłby tym samym domem. 
Gdyby ich nie było... Nie było by NIC.
Moje życie też nie było by takie same.
Było by puste. 
Nikt tak jak ONI nie sprawia mi tyle radości. 
Nie widzą moich wad. Braków. 
Są. Kochają. Na mój widok uśmiechają się szczerze.
Wygrałam trzy losy na loterii. Możecie śmiało zazdrościć.


12 sierpnia równy rok temu, na świat przyszła Milena.
Moja siostrzenica. 
Jest cudowna. Wszyscy troje są cudowni. 
Najlepsi. 
Idealni. 
I kocham ich na zabój.

Milenko!
Wszystkiego dobrego. 
Dużo zdrowia, dużo uśmiechu, samych słonecznych dni.
:* 
Kocham Cię, Ciocia.


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Stara Noel mocno śpi...

No dobra. Trochę naginam prawdę.
Bo od tygodnia śpię niewiele. I nałożyło się na to wiele czynników. Przede wszystkim...pełnia.
Wiecie... Tak naprawdę to Ja już wiem, dlaczego wilki wyją w pełnię.
Bo je po prostu razi w oczy. Razi jak skurczysyn. :/ I spać biedne nie mogą, no to się drą. Sama mam ochotę.
Drugim czynnikiem są wampirki tj komary. Mówiłam kiedyś, że mnie się te potworne owadziska nie tykają?
Zmieniam zdanie. Jestem ostatnio notorycznie kąsana. I całą noc się drapię.
Jak tylko zgaszę światło, zmówię paciorek i zamknę oczka, to zaraz rozlega się tak wkurzające:
BBBBZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZ!
Masakra. Masakra i cyrk.
Trzeci z czynników? Ja sama. I moja głupota. Chłopcy mają wakacje,a dziś i w weekend są z nimi rodzice, nie budzą mnie więc rano.
Myślicie, że to wykorzystałam? Otóż nie. Siostra i mama fruu do miasta, a ja zamiast pospać, bo na zegarku zaledwie 7:30 to wybudziłam się doszczętnie i za cholerę zasnąć nie mogłam... No a potem stwierdziłam, że nici z tego... Pospane.
No to pooglądałam telewizję i poklełam se pod nosem. To mi akurat wychodzi dobrze.
A tu strony odłogiem leżą, książki się piętrzą, kartka dla tej najważniejszej rocznej królewny mojego życia jeszcze nie zrobiona. I humor w kratkę. Od nieuzasadnionego wkurwika, po dziwną euforię. Chwilowo jest coś pomiędzy, dlatego korzystajcie pókim normalna, bo nie znam dnia, ani godziny... :P
Do soboty, gdy przyjdzie mi z dumą w oczach obserwować, jak Miluśka zdmuchuje pierwszą świeczkę na torcie, MUSZĘ się ogarnąć.
Ale teraz... Ale teraz jeszcze pozmulam.

No. To pozdrawiamy. Noelka i kawa w kubku.


On jest temu winien, on jest temu winien...

niedziela, 3 sierpnia 2014

Przyjaźń

Kilka notek wstecz napisałam, jak pamiętacie-notkę w której dałam upust emocjom związanym z przyjaźniami.
Z przyjaźniami, które zagubiłam gdzieś po drodze. Nie mogłam sobie z tym poradzić. 
I to, że mogłam się tu wygadać było dla mnie lekarstwem. I dało moc do działania.
Bo znów działałam. Nie czekałam pierwsza. Nie. Szkoda mi na to życia.
Więc napisałam listy. Do tych za którymi tęskniłam. Do tych na których mi zależy.
Listy te były pełne szczerości, ostrych słów. Napisałam wszystko co leży mi na sercu. 
Przeorganizowałam całkiem swoje życie. Swój sposób patrzenia.
Bo oto z kilkunastu osób, które nazywałam przyjaciółmi zostało ich dwoje.
Mam dwie prawdziwe przyjaciółki. Dwie za którymi rzucę się w ogień. 
I nie muszę im mówić, że tak jest, bo One to wiedzą. 
I to nie oznacza, że pozostałych osób nie lubię, nie uwielbiam, nie zależy mi.
Nie. Cholernie mi zależy. 
Ale nie chcę i nie będę od teraz każdemu przyznawać łatki tej najważniejszej dla mnie osoby.

Masz kogoś z kim kiedyś mogłeś/łaś gadać godzinami?
Kto był z Tobą w najważniejszym momencie Twojego życia?
I nagle przestałaś z nim utrzymywać kontakt.
Pędzące życie, obowiązki, sukcesy, niedopowiedziane słowa, źle odczytane komunikaty.
Jeśli tęsknisz, jeśli Ci choć trochę zależy... Nie bój się napisać pierwszy/a.
Napisz wszystko co Ci leży na wątrobie.
Nie. Nie stracisz godności. Wręcz przeciwnie.
Oczyścisz się z tych negatywnych emocji. 
Ułożysz to co masz w głowie.
I będziesz mieć to cudowne przeczucie, że zrobiłeś wszystko. 
A teraz jego ruch. 
I jeśli nie będzie odzewu... Idź dalej. To nikt warty Twoich łez. Na prawdziwego przyjaciela czeka się latami. Widocznie nie trafiliśmy... Kiedyś w końcu...

Dostałeś taki list? Pewnie Ci ciężko. 
Pewnie czujesz irytację, bo ktoś źle odczytał Twoje zamiary.
Bo też czujesz jakąś złość?
Nie wstydź się. Nie bój odpisać.
Masz prawo powiedzieć swoje.
Nie chcesz tego dłużej ciągnąć?
Też napisz. Choćby kilka słów.
Choćby to miały być najgorsze słowa. Słowa pożegnania.


Bądźmy szczerzy dla drugiego człowieka.
Bądźmy szczerzy dla siebie. To wszystko.
http://pl.freepik.com


piątek, 1 sierpnia 2014

Już po...

Remont mojego pokoju dobiegł końca.
A teraz wszyscy robimy wielkie: Ufffffffff.
Do złożenia zostało raptem liczący sobie dwie części (ścienną i zwykłą) biurko. 
Kolorem jestem wprost ZACHWYCONA, bo choć poszukując farby miałam na myśli inny odcień, to teraz sobie nie wyobrażam by było inaczej.
Tapeta i turkus po prostu świetnie ze sobą współgrają. Do tego brązowa podłoga, wersaleczka, mebeleczki.
I regał. W końcu znalazłam regał, który zmieści się do mojego bądź, co bądź małego grajdołka. I w końcu nie będę musiała własnych książek upychać po całym mieszkaniu...
W końcu zasnę u siebie. Achhh < 3
Przedstawiam państwu zdjęcia (z komórki Młodszego Olsona, którego aparat jest w dechę! Dzięki Olson!) fragmentów mojego lokum.
Wszyscy się wpraszają na parapetówkę a mnie...w to graj.
Będzie, będzie się działo... :P