wtorek, 10 czerwca 2014

W górę i w dół.

Znów się uczę żyć tak jak dawniej.
Ze zgrozą zauważyłam, że od pewnego czasu zaszły we mnie jakieś zmiany, niekoniecznie pozytywne.
Albo w ogóle...?
Stałam się dawną Natalią. Zakompleksioną, wredną małpą, która zamiast patrzeć w przód widzi tylko to co było. I nie wróci.
Staram się być bardziej optymistyczna. Nie myśleć o tym, że pewne osoby zawiodły. że staż już w połowie, a od października w moim życiu znów będzie jedna wielka niewiadoma.
Październik... To dopiero za cztery miesiące. A ja już go nie lubię.

Na staż raczej nie mam wpływu, ale też nikt inny na niego nie ma wpływu. I nie ma w tym niczyjej winy i nie chowam do nikogo urazy. Taka kolej rzeczy, że coś się kończy coś zaczyna. A przecież ich nie zostawiam. Nadal będe przyjeżdżać. Nadal jako wolontariusz. Trochę rzadziej, ale będzie tak samo fajnie jak teraz! A przecież to dopiero za jakiś czas. Teraz muszę chwytać każdą chwilę spędzoną tutaj.
Ludzie? Robię selekcje, wycinam ze swojego życia wszystkie toksyczne relacje. Wymazuje ich z życia. To był ich wybór, nie mój. Niech sobie żyją z dala ode mnie. Skoro wolą. 
Nie jest to miłe uczucie. Ale przecież po jakimś czasie przestanie to tak ciążyć...

Wiem, że w końcu wszystko jak zawsze się ułoży. I tym bardziej wkurza mnie własne marudzenie. Nie zostanę sama. Wokół mnie wciąż dużo wartościowych, ceniących mnie ludzi. Są tylko oni. Tylko. Reszta się już nie liczy.
Teraz jest i tak lepiej niż było kilka chwil wstecz. Słońce świeci, na niebie ani jednej chmury.
W niedzielę Adrian wrócił z Zielonej Szkoły. Czy to możliwe, że dziecko urosło przez siedem dni? A ponoć jadł mało. Nie smakowało...  Nie ma to jak domowe żarło babci i mamy. :P
I znów się zaczęły psoty, wygłupy braci, foch z powodu zadanych lekcji.
I znów wszystko po staremu dobremu.
Ja? Prócz wyżej wspomnianych zabiegów zmian zaczęłam też od... Ruchu.

W niedzielę znalazłam to:


Zmotywowało do ćwiczeń.

Toteż sobie ćwiczę od dwóch dni, na przemian z 38 minutowym (sic! ) maratonem fitness. Dla siedzących. I pocę się i męczę i ciężko się zebrać. I pewnie niejeden kryzys przejdę. A póki co jest naprawdę dobrze, zaryzykuje nawet deklaracją, że lubię ruch.
I wiecie? Na wstępie pomyślałam, że to przecież pikuś! Pan Pikuś. Bo przecież nie można się AŻ tak zmęczyć machając rękami?
Po trzech piosenkach byłam jak mysz po porodzie. Ośmioraczków. Po trzydziestu minutach drgały mi mięśnie, woda mineralna smakowała (A nie smakuje nigdy) jak niebo, serce skakało i wariowało a oddech świszczący. I ta cholerna satysfakcja, że właśnie pobiłam swój rekord życiowy. Jeszcze nigdy tak zaparta nie byłam jak wtedy.

Mięśnie bolą. Ale bolą bo rosną i niech sobie bolą, byle by motywacja była.
A z Wami mi jej nie brak.
To co? Byle do przodu?
Jedziem z koksem, będzie dobrze.



14 komentarzy:

  1. No i trzymam kciuki za udane ćwiczenia :)

    PS
    Nie zrzędzimy, nie cofamy się... Bo w końcu - byle do przodu! Co nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrzędzimy i nie cofamy. To takie nie w moim stylu...
      Dzięki! :*

      Noelka (niezalogowana)

      Usuń
  2. oj tam.... oj tam... dawniej taniec sprawiał ci przyjemność a teraz wszystko drży?? gdyby nie twoj wiek to rzekłabym iż to SKS...
    to jedziem z koksem... :P

    Ruda sis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że mi sprawiał przyjemność to nie znaczy, że mi wtedy wszystko nie drgało... Po prostu się nie chwaliłam.
      xD

      Noelka (niezalogowana)

      Usuń
  3. Super!! Powodzenia w sporcie!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymaj sie Kochana i glowa do gory.

    OdpowiedzUsuń
  5. Drzenie miesni, jakis pot??? No cos Ty Noelka, starzejesz sie chyba!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cholera jasna chyba tak... :((( :D

      Usuń
  6. Byle do przodu !
    A mnie prosze przypadkiem nie wycinać ze swojego życia :-(
    Mam nadzieję , że wiesz , że nawet jak mnie nie ma - to jestem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciebie? O nejn, nejn. Ty sie strzeż wakacji. :DDDD

      Usuń
  7. masz w domu dobrego motywatora Olsona możecie teraz razem ćwiczyć kasiek
    ps don't worry be happy

    OdpowiedzUsuń