wtorek, 22 kwietnia 2014

Świnta, świnta i po świntach...

Ale ja świętuje jeszcze.
Do 28 kwietnia.
Kiedy to na trzy dni idę do pracy. 
A potem po trzech dniach weekend majowy.
Stało się to z powodu egzaminów gimnazjalnych (Do którego nota bene przystąpi MO).
Biblioteka otwiera o czternastej, a mój kierowca pracuje do...czternastej. Jakoś tak.
Więc siedzę. 
Jeszcze dziś, gdy młodzi mają wolne się poopierniczam. Jutro trzeba zrobić kartki.
Na tapetę zląduje komunia. I chrzest. I może ślub.
Tak o, na zaś.  A nuż się komu przyda?
Siostra od dwóch tygodni przynosi mi małego rano do łóżka.
Dotąd przynosiła do mojej mamy, ale jest po zabiegu więc boimy się żeby mały więrcipięta brzucha nie uraził.
A wierci się epicko!
Jest to dziecko, które w dwie minuty wytrąbi butlę kaszki,(taki rytuał :))  
beknie jak chłop po piwie, spyta:
 "Ciociu, a gdzie mama, tata i mój blat?"
Jeszcze nie zdążę odpowiedzieć a już chrapie. 
Najczęściej na moim ramieniu.
I ja też zasypiam. Jak po melisie, albo walerianie.
Jak dziecko. Jak On.
 Taki mały, niepozorny, spokojny berbeć, pachnący i śliczny.
 Mały "Gigol", który codziennie mnie umacnia w przekonaniu, że... życie bez dzieci jest... smutne.
 I tyle. Nikt nie zmieni nigdy moich przekonań...

Święta minęły... szybko? 
Dosłownie. Mrugnęłam okiem i był poniedziałek wieczór.
Człowiekowi się wierzyć nie chciało.
Mila wróciła do domu 
(Wiecie, że to malutkie bobo już popyla w chodziku? Ma też dwa zęby i chyba jest karmiona drożdżami. I uśmiecha się do mnie... tak... takim uśmiechem zarezerwowanym tylko dla mnie < 3 Moja trzecia miłość
:* )
siostry też.  
Gwar ucichł. 

Pamiątką
po naprawdę fajnej sobocie są już tylko tony jedzenia, oraz karteluszki na tablicy korkowej.
To Igora... Wpadł w niedzielę, zażądał karteczek biurowych i rzecze:
"Ciociu, nalisiuje oblaziek, popsiontam i lobimy implezie."
I rysuje. 
"Taką fuję ciociu. Sibką beemkę."
A gdy już skończył,  narysowane rysunki kazał przyczepić.
I wrzeszczy na cały dom
"Hujaaaaaaa! Implezia!!"
...Wiecie? Wróżę mu karierę. Wielką karierę. 
Zostanie wodzirejem wszech czasów. :PP


6 komentarzy:

  1. A mnie święta zmęczyły ^^" Za dużo luda mi się przez dom przewinęło, a potem jeszcze wizyta u teściów... Za dużo tego! Za mało świat, za dużo wizyt!
    Uffff... ale teraz upragniony odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz sobie z Alkiem własne święta urządź, a co! :DD

      Usuń