czwartek, 27 lutego 2014

Wywiadzik

Nie ogarniam. Wczoraj z racji iż przyjechała do Nas Milenka wybrałyśmy się na spacer.
Było chłodno, ale pogoda iście majowa. Aż chciało się żyć.
Wiosna w pełni. Dziś ku mojemu szokowi obudziłam się i skapnęłam że słońca nie ma. Tylko chmury...
Taka pogoda w kratkę nie służy-Olsona zmogło, a że mamy w domu Małą no to leży na górze w pokoju, niczym w kozetce. Ale żeby nie było! Jedzonko donoszą, laptop na kolanach, gorączki nie ma. Po mojemu symuluje ;)
A o co chodzi z wywiadzikiem? Już tłumaczę. Kumpeli koleżanka na studia musiała napisać diagnozę. Chyba psychologiczną. I na tą okoliczność zgodziłam się udzielić krótkiego wywiadu nt... wszystkiego. ;)
...Po mojemu i tak wyjdzie, żem szurnięta.





A oto i on!


Imię: Natalia

Wiek 20 lat

Miejsce zamieszkania: Mała wieś, pod Krakowem.

Krótka historia życia: Urodziłam się jako przedostatnia córka. Moje narodziny wprowadziły w rodzinie małą rewolucję. Rodzice do końca nie wiedzieli, że urodzę się chora. W pierwszej dobie życia trafiłam na stół operacyjny, zamknięcia przepukliny rdzenia. Od urodzenia poruszam się na wózku inwalidzkim i jestem sparaliżowana od pasa w dół.

Środowisko rodzinne, opiekunowie, osoby znaczące (z kim mieszkasz, itd.): Mieszkam z dwójką rodziców oraz młodszą siostrą-szesnastoletnią Olą. Mam jeszcze trzy starsze siostry, które są już mężatkami. Mam także troje cudownych siostrzeńców.

Temat główny- choroba- opis choroby, objawy, skutki; historia pojawienia się problemu- jak przebiegała ciąża, okres niemowlęcy, przedszkolny, szkolny pod kątem choroby-objawów, problemów; Moja choroba: Przepuklina Oponowo-Rdzeniowa cechuje się przede wszystkim paraliżem kończyn dolnych. Z tego co mi wiadome ciąża mojej mamy przebiegała dość prawidłowo. 
W tamtych czasach diagnostyka była trochę inna. 
Prócz paraliżu mam jeszcze kłopoty z nerkami, dlatego od urodzenia znajduję się na lekach, które chronią mój organizm przed infekcjami.

Wpływ problemu na Twoje funkcjonowanie społeczne, na relacje ze środowiskiem: 
Cóż… Moje rodzeństwo szybko nauczyło się traktować mnie na równi. Pojawienie się mnie w życiu mojej rodziny sprawiło nie małą sensację w miejscowości, w której mieszkam. Doszło nawet do tego, że ludzie zaczepiali moją mamę podczas spaceru tylko po to by zobaczyć jak też wyglądam. Jednak zdziwienie-byłam całkiem normalna ;)
Nie chodziłam do przedszkola. Moim wychowaniem zajmowała się mama, która zrezygnowała dla mnie z zawodu. 
W wieku sześciu lat poszłam do zerówki. Zderzyłam się tam z reakcją dzieci, które na początku wręcz się mnie bały. Do dziś mam w głowie słowa jednego z dzieci które powiedziało, iż nie będzie się ze mną bawić, ponieważ boi się zarazić moją chorobą. Wiedziałam wtedy, że jest to niedorzeczne, mimo iż miałam zaledwie sześć lat. Udawałam więc, że wcale nie zabolało. Choć zabolało bardzo. I na długo zburzyło moją wrodzoną pewność siebie. 
Klasa po jakimś czasie mnie zaakceptowała. A przynajmniej pod względem choroby. Bo od zawsze byłam inna od rówieśników. Miałam swój własny, mały świat, w który wtajemniczałam nie licznych i w który nieliczni chcieli wejść. Od zabaw z dziećmi wolałam towarzystwo starszych osób. Nie lubiłam się stroić jak inne dziewczynki, wolałam bawić się w zabawy, podczas których odgrywałam rolę główne. Najczęściej była to mama imponującej liczby dzieci, lub lekarka ;) 
Dzieciom nie zawsze podobała się moja próba dominacji nad nimi. Dziś z biegiem lat wiem, że moje zachowanie wynikało głównie z prób zwrócenia na mnie uwagi przez inne dzieci, a co za tym idzie-polubienie. Dziś po wielu próbach, po pracy nad sobą oraz odbudowaniu poczucia siebie mam dużo znajomych, oraz kilkoro przyjaciół.
 Dużo znajomych poznałam przez Internet, co o dziwo pomogło mi w relacjach także w realnym życiu.

Jak z problemem poradziła sobie Twoja rodzina? Najlepiej jak mogła. Nie było im łatwo. Z dnia na dzień musieli poradzić sobie z moją niepełnosprawnością. Mama musiała zrezygnować z pracy. Moje siostry musiały oddać mi na własność bardzo dużą część wolnego czasu swoich rodziców. Odtąd wyjazdy do szpitali, rehabilitacja, oraz problemy z moim zdrowiem stały się przykrą codziennością. Jednak moja rodzina stanęła na wysokości zadania. Zaakceptowali, zadbali, pokochali. J

Poruszasz się na wózku- czy Twoje otoczenie, warunki, umożliwiają niepełnosprawnym swobodne życie? Co powiesz na ten temat? 
Cóż. Mieszkam w małej wsi. Tutaj dostęp do godnych warunków nauki, rozrywki, czy rehabilitacji mam mocno utrudniony. Do dziewiątego roku życia nie mogłam bez pomocy rodziny nawet wyjść z domu. Koło domu miałam żwir, który niszczył koła wózka. Dopiero walka moich rodziców, oraz przychylność ówczesnego burmistrza mojej gminy sprawiła, że droga koło mojego domu została pokryta asfaltem. Rodzice postarali się także o dofinansowanie do remontu okolicy mojej posesji. Dzięki usuniętym progom, oraz kostce brukowej mogę swobodnie wyjść z domu.

Formy leczenia, pomocy i wsparcia, których doświadczyłaś do tej pory (kto, gdzie, jak, co, dlaczego). Czy były one wystarczające? Satysfakcjonujące?  Podstawowa pomoc osobie niepełnosprawnej-typu renta socjalna, oraz przynależność do Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. Są one bardzo pomocne.

WAżNE: jak wyglądała Twoja edukacja: jak choroba rzutowała na Twoją edukację? czy chodziłaś do przedszkola, jak to wyglądało. Jak w szkole (podstawówka, gimnazjum), czy uczęszczałaś do klas ogólnych czy integracyjnych, czy szkoła była ogólna czy integracyjna. Jak wyglądała relacja z nauczycielami, ich pomoc, stosunek do Ciebie.
Jak wyglądały relacje z rówieśnikami- czy doświadczałaś od nich pomocy czy raczej niezrozumienia? Czego od nich oczekiwałaś?
Jak radziłaś sobie w szkolnych warunkach na wózku (miałaś pomoc indywidualną?).
 Jak się uczyłaś, jaki miałaś stosunek do nauki? Co sprawiało Ci trudność? Jak myślisz, dlaczego? Co było Ci wtedy potrzebne, jaka pomoc, wsparcie?
Szkoły… Nie lubiłam. I mówię to zupełnie szczerzę. Miałam w poważaniu odrabianie zadań domowych. Właściwie gdyby nie święta cierpliwość rodziny, nauczycieli, oraz znajomych to nawet nie próbowałabym podejść do matury. 
Do zerówki poszłam normalnie z rówieśnikami. Jako niepełnosprawny uczeń miałam lekcje wyrównawcze. I tu już zaczął się problem. Byłam dzieckiem dla którego jedną z najważniejszych rzeczy był kontakt i zabawa z rówieśnikami. Niejednokrotnie dochodziło do sytuacji, że w chwili gdy musiałam iść na zajęcia to moja klasa w tym momencie miała zajęcia na placu zabaw. I to mnie troszkę jednak zniechęciło. Potem gdy poszłam do szkoły miałam też zajęcia indywidualne z wychowawczynią.
 Szczególny problem zaczęła sprawiać mi matematyka. Od początku miałam problemy z jej zrozumieniem, a porażki przyjmowałam z irytacją i zniechęceniem. 
W gimnazjum poszłam do klasy integracyjnej (utworzonej dla mnie oraz kilku słabszych uczniów). 
W liceum zaś miałam indywidualny tok od początku do końca… Chodziłam co prawda do szkoły, ale zajęcia miałam w innym budynku. To skutecznie oddalało mnie od rówieśników i do dziś żałuje, że się na to zgodziłam…


Jak odnosiło się do Ciebie (i odnosi ) najbliższe środowisko. Otoczenie? 
Są mili. Naprawdę. Dużo, naprawdę dużo osób niejednokrotnie podkreślało, że jestem osobą miłą, że mnie podziwiają. Nie zawsze się zgadzam z takimi pochwałami. W końcu jak KAŻDY mam swoje wady i słabości ;) ale takie słowa bardzo mi pomagają… 
Co do innych ludzi… Staram się nimi nie przejmować. Był czas gdy chcąc uniknąć wścibskich spojrzeń jak ognia unikałam miejsc publicznych. Z biegiem lat nabrałam do tego dystansu… Choć czasami, gdy mam jakiś słabszy dzień jeszcze to przeżywam.


Czy jest ktoś, kto zmienił Twoje życie?
KAŻDA spotkana w moim życiu osoba jakoś kształtuje mnie, moją osobowość i moje poglądy…



Moment przełomowy w Twoim życiu?
Założenie bloga… Poznałam dzięki temu wielu wspaniałych ludzi, którzy są ze mną i wspierają mnie w walce z codziennością…


Co robisz w życiu teraz? Jak funkcjonujesz? Jak spędzasz czas? Dlaczego tak?
W wolnym czasie prowadzę blog prywatny, piszę amatorsko opowiadanie obyczajowe oraz zajmuje się rękodziełem. 
Uwielbiam spędzać czas ze swoją rodziną, udzielam się także w wolontariacie w bibliotece publicznej, a niegdyś także jako wolontariusz Szlachetnej Paczki. Uwielbiam działalność charytatywną, a zwłaszcza tą która wspiera dzieci niezamożne.


Jak widzisz siebie za kilka, kilkanaście lat?
Jako szczęśliwą żonę, mamę czwórki adoptowanych dzieci, blogerkę i szczęśliwą kobietę.

A tak naprawdę-Wszystko w rękach Boga ;)


Jakie masz cele w życiu, plany?(studia- jakie, dlaczego? ; zawód- jaki, dlaczego? Założenie rodziny?)
W przyszłości jak większość kobiet marzę o dużej rodzinie. Mąż, dzieci, pies. ;)
Bardzo chciałabym adoptować dzieci, bo uważam, że danie jakiemuś dziecku domu, oraz miłości jest cudowne. Jeżeli chodzi o studia to… Wciąż się waham. Jest to dziwne, zważywszy na fakt, że moi rówieśnicy już dawno studiują, ale ja jeszcze nie odnalazłam swojej drogi. Może bibliotekoznawstwo? Może zarządzanie? Otworzyłabym firmę z rękodziełem… Albo hispanistyka… Kocham język hiszpański i chce się go uczyć profesjonalnie.

„Niepełnosprawni w Polsce”- wypowiesz się? Bardzo zależy mi by postrzeganie osób niepełnosprawnych się zmieniło. Niepełnosprawna osoba nie jest traktowana jak każdy. Wciąż jest ich za mało w mediach. A jeśli już są to zawsze jest to robione z wielką pompą i podziwem. 
Wciąż jeszcze nie każdy traktuje niepełnosprawnych jako kogoś naturalnego.


Co byś chciała zmienić wokół siebie? W środowisku? W świecie?
Usunąć wojny, nienawiść i choroby…

Co chciałabyś przekazać osobom zdrowym? 
Chyba tylko to, by zaczęli traktować osoby niepełnosprawne NORMALNIE. Różnic pomiędzy osobami niepełnosprawnymi i tymi zdrowymi nie ma. Osoby niepełnosprawne też czują. I też mają swoje marzenia, pasje i uczucia.


Co chciałabyś powiedzieć osobom, będącym w podobnej sytuacji co Twoja?
Nie bójcie się pokazywać własnych emocji, walczyć o marzenia i prawo do wolnych wyborów.


Co jest Twoim motorem napędowym?
Moi siostrzeńcy. Zdecydowanie.


Czy masz jakieś motto życiowe?
„Byle do przodu…”


Gdybyś mogła cofnąć czas, to… ? 
Kilka osób nigdy nie nazwałabym przyjaciółmi…


Marzysz o…?
Nie powiem, bo się nie spełni ;)


Czy można nauczyć się żyć z chorobą i w pełni ją zaakceptować? Zaakceptować siebie?
Tak. Można. Jeśli się tylko chce. Ale nie jest to łatwa droga. Czasami jest to długi, żmudny proces, okraszony także niepowodzeniami i załamaniem. Ale warto by walczyć…


Jakie trudności widzisz w życiu?
Nierówne szanse dla ludzi z różnych warstw społecznych, choroby i zawiść ludzka.

Kilka słów o blogu i o Twojej twórczości artystycznejJ(może być tysiąc słów ;) )
To ja może posłużę nieoficjalną reklamą swojego bloga? ;)
Gdybym Wam powiedziała, że mój blog jest pełen refleksji, albo poważnych mądrości to...skoczyła by mi pewnie frekwencja. Bo ludzie potrzebują mądrości. Ale muszę was zasmucić... Mój blog mądry nie jest. Nie znajdziecie tu trudnych tematów. Nie podejmę rozmów nt polityki i światopoglądów...
I wcale ale to wcale nic Was nie nauczy.
No może poza jedną rzeczą: Nawet jak Ci się świat wali, nikt nie rozumie, przyjaciel się odwraca to Ty i tak wstaniesz. I będziesz żyć dalej... No bo kto powiedział, że życie będzie łatwe?
No to ja wstaje. Co jakiś czas. Gdy dopada chandra, gdy więcej nas odchodzi niż przybywa. Gdy osoba którą uważałam za kogoś bliskiego nagle staje się kimś odległym. I gdy kolejny raz muszę innym udowadniam. Że się podniosę. Jak każdy. I popędzę przez to moje życie. Byle do przodu...
Mój blog to moja rodzina. Ludzie, którzy jako jedyni traktują mnie serio. Moi siostrzeńcy, moje hobby. Mój wózek, moje podwórko. Moja niezdana matura. Moje chandry. Moje zmartwienia. Moja pasja.Moja głupawka.
Mój blog to Ja. Po prostu.

            Jeżeli zaś chodzi o kartki… Jest to moja pasja. Uwielbiam stworzyć coś z niczego i móc się tym dzielić z innymi. Moje kartki są robione pod wpływem chwil. Nierzadko mam jakieś wyobrażenie na ich temat, a w trakcie pracy wychodzi coś całkiem innego. Świadczy to też o tym, że moje kartki powstają pod wpływem emocji. I wyrażam nimi siebie. Bardzo mnie to cieszy. Nie są jeszcze idealne (Wciąż się uczę…) ale są moje i uwielbiam je robić.


Da bum tsss...

26 komentarzy:

  1. Kobieto ile ja się o Tobie dowiedziałam z tego wywiadu :) Na przykład tego, że mimo iż czasem marudzisz (ja też marudzę, ja też :P) to tak ogólnie masz totalnie pozytywne podejście do życia i świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powiedzmy, że optymistką to ja się nie urodziłam.
      Ale takową chciałabym być :PPP

      Usuń
    2. Hehe, no popatrz- to tak jak ja :)
      Bardzo ciekawy wywiad, z mojej diagnozy wynika, że wyraźnych zaburzeń nie ma :)

      Usuń
    3. No to dzięki bardzo pani doktor :D :**

      Usuń
    4. Ty moja panno (20lat??? Dziewczyno- ja przy Tobie babcią już prawie jestem :)) nie kpij, bo ja mam tytuł magistra socjologii zachowań ludzkich, więc jak Ci tu machnę diagnozę, to wiesz :)

      Nataluś- przekaż Anecie, że ładnie proszę o zaproszenie, bo dziś się zderzyłam z bardzo nieprzyjemnym hasłem :)

      Usuń
    5. Martuś Aneta chyba na razie nie kontynuuje bloga z tego co wiem.

      Usuń
  2. Bardzo pozytywny wywiad. Ale jaki miałby być, skoro ty jesteś tutaj osobą główną? :D Pozytywna, odkąd cię poznałam. Bardzo, bardzo, bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo, bardzo dziękuje :D :*

      Usuń
  3. wow ale się super czytało masz tego więcej bo się chyba wkręciłam
    judit

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehehehhe, nie, pytań zabrakło :D

      Usuń
  4. Co ja moge napisac... Jestem pod wielkim, wielkim wrazeniem... Tak dla Ciebie, jak i Twoich rodzicow... Daleka droge przeszliscie i stoczyliscie tyle bitew, zebys, poruszajac sie na wozku, mogla mimo wszystko prowadzic normalne zycie! Nie wiem czy sama mialabym tyle sil, zeby tak walczyc o siebie lub swoje dzieci...
    Nic dziwnego, ze jestes taka pozytywna osoba, Twoi rodzice juz o to zadbali!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko dałabyś radę!! Jestem tego bardziej niż pewna!

      Usuń
  5. Noelko bardzo Ci dziękuję za ten wywiad, dałaś nam cząstkę siebie, pokazałaś że mimo że los Cię tak bardzo doświadczył to Ty dałaś temu radę, Twoja rodzina jest na medal!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega inteligentny wywiad :)
    Pokazuje nam jaką jesteś silną i zdecydowaną i pozytywną dziewyczną :)!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cała Noel. No ładnie to weszło nie powiem że nie :-D
    Kasiek

    OdpowiedzUsuń
  8. Naprawdę Noel czytałam z wielką przyjemnością.Piękny wywiad a Ty strasznie miła i wartościowa kobietka! Buzka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuje Aniu, bardzo to miłe! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny wywiad:)) Myślałam, że wiem o Tobie wszystko a tu proszę jeszcze się czegoś dowiedziałam:)) Bardzo pozytywnie:)) W rodzinie siła jak to się gada:> Buziole:**

    OdpowiedzUsuń
  11. dumna jestem! ot co!
    Natuśka w pełnej krasie! piękna, mądra i fantastyczna dziewczyna!
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zburaczałam z zawstydzenia
      Dziękuje ;* :D

      Usuń
  12. Ale leń, kiedy coś nowego? : p

    OdpowiedzUsuń