czwartek, 27 lutego 2014

Wywiadzik

Nie ogarniam. Wczoraj z racji iż przyjechała do Nas Milenka wybrałyśmy się na spacer.
Było chłodno, ale pogoda iście majowa. Aż chciało się żyć.
Wiosna w pełni. Dziś ku mojemu szokowi obudziłam się i skapnęłam że słońca nie ma. Tylko chmury...
Taka pogoda w kratkę nie służy-Olsona zmogło, a że mamy w domu Małą no to leży na górze w pokoju, niczym w kozetce. Ale żeby nie było! Jedzonko donoszą, laptop na kolanach, gorączki nie ma. Po mojemu symuluje ;)
A o co chodzi z wywiadzikiem? Już tłumaczę. Kumpeli koleżanka na studia musiała napisać diagnozę. Chyba psychologiczną. I na tą okoliczność zgodziłam się udzielić krótkiego wywiadu nt... wszystkiego. ;)
...Po mojemu i tak wyjdzie, żem szurnięta.

wtorek, 25 lutego 2014

:)

Wychodzę dziś z biblioteki.
Dochodzę do drzwi i sprawdzam czy zabrałam wszystko, przeczesując torebkę.
Narzucam na siebie polar i nagle mój wzrok przykuwa mała dziewczynka- około sześciu lat.
Dziewczynka przystaje obok mnie, patrzy czujnie.
Obdarzam ją uśmiechem  i wracam do przerwanych czynności. Stoję obok drzwi wyjściowych. Naglę podnoszę wzrok i ze zdumieniem kontastuję, że dziewczynka... Stoi z otwartymi drzwiami, czekając aż będzie mogła potrzymać mi drzwi!
Sama z siebie. Nieproszona! I niewzruszona! Dla niej taka pomoc najwidoczniej była zupełnie normalną czynnością! Ot przyjacielska pomoc. Rzadko zresztą spotykana.
Zdumiona lekko wychodzę więc na zewnątrz.
-Dziękuje-Udaje mi się wydukać.
-Proszę bardzo-Uśmiecha się mała, po czym wychodząc ku jeszcze większemu zdziwieniu odwraca się i...Macha na pożegnanie.
Brawa dla rodziny! Wychowali cudowną dziewczynkę!  < 3

niedziela, 23 lutego 2014

W odpowiedzi na... Liebster blog!

Joasia nominowała mnie do liebster blog. Na jakieś pytania już raz odpowiadałam... A co tam! Odpowiem raz jeszcze. :D Bo lubię takie pytanka!

1. Czym jest dla Ciebie szczęście?-Szczęście to stan, w którym nie muszę się  martwić o jutro i nie jestem sama.
2. Bez jakiego kosmetyku nie wyobrażasz sobie życia? -Mydło siarkowe i pasta do zębów ;) i korektor z fluidem!
3. Co Cię relaksuje? Muzyka i porcja humoru :)
4. Największy strach...? Śmierć i samotność. Brrr.

5. Przyjaciel to dla mnie...? Osoba która jest dla mnie najważniejsza na świecie.
6. Dbasz o siebie dla siebie, własnej satysfakcji i dobrego samopoczucia, czy dla innych? Dla siebie. I dla innych ;)
7. Od czego jesteś uzależniona? :-)  Od bloga, seriali, książek i muzyki.
8. Jak spędzasz popołudnia?  "W internetach", robiąc kartki, albo obijając się z przyjaciółmi.
9. Wymarzony urlop spędziłabyś? Nie jestem wybredna. Lokalizacja najmniej ważna, ważne jest towarzystwo... No ale nad morze to bym się wybrała! :P
10. Książka, która coś w Tobie zmieniła to? Każda książka coś we mnie kształtuje, zmienia. 
11. Lubisz mnie? :D BAAARDZO! :D



czwartek, 20 lutego 2014

Życie Noelki...w obiektywie "żelazka" ;)

Zdjęcia są chaotyczne. Nie zrozumiałe, bez sensu, marnej jakości i nie poukładane. Ale tworzone pod wpływem chwili.Tak na rozruch ;)

Kartka ślubna na specjalne zamówienie siostry rodzonej ;)

Półeczka już jest!!

Listopad...?

Ostatni dzień stażu...

A tak odprężają się stażyści... ;)

Girki Igorkowe  <  3

Życie według kalendarza służy! :)

Udaje, że sprzątam! 

Wczorajszy chillout na kawie. Z mamą :D

Listopadowe książkowanie

Wiktoria musi chyba ubrać sukienkę na drugą stronę...
Wiosna idzie! :D




wtorek, 18 lutego 2014

No i jestem!

Od wtorku, tamtego tygodnia miałam szkolenie.
Na dzień dzisiejszy ukończyłam go i ponoć nieźle sobie robiłam.
Było biurowo- Jak na pracownika biurowego przystało... :P
Bindowanie, drukowanie, maile, savoire vivre, word, excel, acces, rządzenie czasem.
Pięć dni szkolenia po osiem godzin.
Ciężko, bo jak wiecie, mój mózg ma "godziny urzędowania" ;)
Ale zarówno Ja jak i moi wykładowcy dawaliśmy z siebie wszystko by było dobrze.
Zwłaszcza te drugie zajęcia, z zarządzania czasem, motywacji itp dużo mi dały.
I dużo dały mi do myślenia.
I pokazały co muszę zmienić.
Po pierwsze: Myślenie.
Z moim optymizmem wciąż jest na bakier, z moją organizacją, oraz... poczuciem własnej wartości nie lepiej.
Ale przecież człowiek uczy się całe życie, co nie? ;)
Po drugie: Jak się nie zacznę uczyć hiszpańskiego już to nigdy nie zacznę.
I wiecie co?
Zaczęłam!
I jestem z siebie w tym tygodniu egoistycznie dumna jak cholera!
A jutro...
A już jutro...
A jutro w końcu jadę do biblioteki!!! Tym razem jako wolontariusz! Jupi jej!! :DD

piątek, 7 lutego 2014

Dramat w jednym akcie

Akt I.
Scena Pierwsza
Występują: Noelka, Margaryna-Zabójca, lodówka.


Margaryna-Zabójca: O niedoczekanie twoje! Nie idę do żadnej zimnej lodówki!! Ty Noelko, Ty!
Lodówka (Z konsternacją):To się bujaj... A żeby ci margarynowata zawartość na zasmażkę poszła!
Margaryna-Zabójca (Z irytacją): O Wy! Jak możecie?! Mnie?! Pyszną margarynę roślinną?! Tak z samego rana?! SKANDAL! Jak Ci zaraz przy...

< Margaryna-zabójca robi fik. Spada z łoskotem na ziemie robiąc "PLUM". Odrzuca pokrywę, wyrzucając wkoło swą zawartość >


Noelka (Z histerią): AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!! OLSON! Margaryna mi prysła w oko!  Ratuuunku! Pomocy! Pomocy! Ratunku! Czy jeszcze kiedyś zagram na skrzypcach?!
Margaryna-Zabójca (Złowrogi śmieszek): Hue, Hue, Hueeee!


< Kurtyna >

sobota, 1 lutego 2014

Jestem, żyje, pamiętam.

No. 
To z wyzwań jestem dobra. Jak z matematyki :)
Ale nic to. Przyzwyczajcie się że czasem...


uwaga! Przerwa spowodowana jest nagłym gościem. Igor wpadł po łazić z ciocią po sieci. I przyniósł sobie żareło:Uwaziaj ciociu, bo helbatę goloncią niosę.  

No, to o czym ja to mówiłam?
Aa no więc przyzwyczajcie się, że czasem sobie coś wymyślę i wtedy nie zawsze uda mi się dotrzymać słowa. Z lenistwa oczywiście! :P
Więc póki co nie będzie wyzwań. Ale przynajmniej BĘDĘ SIĘ STARAĆ, by pisać częściej.
No.
U mnie po trochu.
Tydzień miałam kiepski, zarówno psychicznie i fizycznie. Apogeum nastąpiło w czwartek, kiedy to wzięłam się za zamówienie do kartki.
Zanim powstała konkretna, to powstały trzy.
Niekonkretne.
Wręcz do dupy.
Ale nic to.
Jak kartkę zaczęłam to nawet to, że klej za gęsty mnie wyprowadzało z równowagi!
Więc na drugi dzień wzięłam oddech i... wyszła.
Może nie taka jak miała być...ale jest. I nawet ok.
Igorowa ospa ewoluowała do kataru.
Z kataru na uszy.
Więc jest gorączka, smarkanie.
A w przerwach młody zajęty.

"-Igorku, co słychać?
-Nie odziwam sie do ciebie...
-Dlaczego?! :o

-Bo jeśtem ziajęti..."

A na końcu- Filmik ku pokrzepieniu serc:
I pamiętajcie!-Będzie dobrze! :P

A także... notka Igorkowego wykonania:
    uoouuouuuuouuuurrrt rtrrrrrrttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttttrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrtttt
sdsdsdsds././../..


Chyba mnie obsmarował...
:o