wtorek, 26 listopada 2013

Igotkowe dialogi... Bez zbędnego komentarza.

Igor obserwuje nową zabawkę Adriana:
-Duzio ejementów!!
-Dużo elementów?
-tak. To jeśt moje?
-Nie, to Adrianka, ale na pewno Ci pożyczy.
-A mozie mama kupi...?


                                                                           ***
-Co robisz?
-Pisiam.
-Co piszesz? A może rysujesz?
-Isiuje. Tak.
-A co rysujesz?
-Kółećko. Tu jeno,tu jeno... Tu kółećko. Sibko jobie kółećko!!
                                                                           ***
Na widok zdjęcia w galerii komórki:
-Ooo to jeśt mała LILI!
                                                                           ***
-Co było w przedszkolu?
-Ziupa.
-Jadłeś?
-Ne.
-A czemu?
-Bo jeśtem mały...
                                                                            ***
-Widziałeś? Pada śnieg! Co będziesz robił na śniegu?
-Lepać kuje...

czwartek, 21 listopada 2013

Ale...


Nie samym pesymizmem człek żyje.
Cieszy fakt że niedługo święta.
Cieszy fakt że Igor wrócił do przedszkola bo łatwo nie było.
Zaczęło się grypą żołądkową a skończyło zapaleniem jamy ustnej. Małemu obsypalo nawet usta. Ku mojej rozpaczy nie uśmiechał się tak często. 
I mam nadzieję że już nigdy więcej. Bo widok miniusia placzacego z bólu nad ukochaną szarlotka był... Okropny. I okropny był fakt że prócz medykamentów nic nie można było zrobić. Tylko czekać.
Napisali z Adkiem listy do Mikołaja. Się wie że wziął. Problem w tym że mi go nie pokazał i teraz sam się pomeczy nad realizacją ;) Ja umywam rece!!
Ho ho ho !!



W bibliotece ok. Staram się. Daję z siebie wszystko. Nawet jak czasem chwyci len to na krótko. Zaraz ktoś daje mi nowe zajęcie. I wcale mi to nie przeszkadza... 
Lubię to co robię i z ochotą zabieram się do pracy. I takim sposobem dziś np wprowadzilam dwadzieścia dwadzieścia książek do nowości, wypozyczalam książki i aktualizowalam stronę.
Jutro już umowilam się z moją opiekunka stażu na naukę wprowadzania nowych woluminów do systemu.
Chłe Chłe Chłe !



I co jeszcze ? Jestem w trakcie realizacji mojego własnego wyzwania co się zowie: Miesiąc w obiektywie.
Ale cudów się nie spodziewajcie. Moje nudne życie plus marne zdjęcia zrobione tosterem... y... znaczy komórkowym aparatem są kiepskie.
Ale czy to waaazne ?


Ps Planuje opracowanie mapki trasy blogowej tak żeby z każdym moim czytelnikiem wypić kawę.
I planuje się wyrobić do pięćdziesiątki...
To od kogo zacząć ? :-P

wtorek, 19 listopada 2013

Jesień głupoty plecie


Od pół godziny nie mogę napisać tej notki.
Nie potrafię nazwać i opisać moich emocji.
To coś na pograniczu radości a smutku.
Samotności.
Wiecie? Nie lubię siebie za sam fakt że mając tak wspaniałą rodzinę i tyle cudownych osob obok nie umiem się do końca z tego cieszyć.
Jestem potworną egoistka.
Zawsze przecież mogłam być sama.
Zawsze mogło być gorzej.
I lepiej się cieszyć że Was mam niż dolowac się tym że pewnych spraw już nie zmienię...
Nie umiem przejść obojętnie obok faktu że osoby ktorym kiedyś się zwierzalam, z którymi przebywalam i przyjaznilam się po prostu, wchodzą na mój blog by się dowiedzieć co u mnie zamiast po prostu spytać. 
Bo niektóre z tych osób stać tylko na cześć. Niektórzy znają mnie tylko stąd nie dając mi szans by poznać się naprawdę. 
Bo ten blog to tylko moja namiastka. Więc sami się nie odezwą ale wciąż tu wchodzą. Po co? Nie mam pojęcia.
I żeby była jasność: Żyje na świecie już dwadzieścia lat. I wiele widziałam. I umiem odróżnić brak czasu od olewki.
Tu nie chodzi o jakiś konkretny czas bo te pseudorelacje trwają dobre kilka lat. 
I nikt nie wmowi mi że przez parę lat nie można w wolnym czasie wystukac głupiej wiadomości albo wpaść na herbatę.
I zamiast ich olac to o nich pamietam. Rozpamietuje i przeżywam.
A przez to czasem zapominam wam podziękować. 
Za to że jesteście po prostu.
Wybaczycie ?

poniedziałek, 11 listopada 2013

Igotkowe dialogi- (Nie)poważnie

Dzisiejszy ranek. Igor który wpadł "na kawę" ;) przygląda mi się, gdy się ubieram i czeka aż będzie mógł w czymś pomóc. (A pomaga! Jak dorosły! Nawet buty chce ubierać!)
Widząc moje zmagania z ubieraniem spodni nagle pyta:
-Ty chodzis?
-Co?-Pytam bo nie zrozumiałam w pierwszej chwili.
-Chodzis?-Pyta Miniuś po czym dla zobrazowania...zaczyna tupać w miejscu co przywołuje mi uśmiech na twarz.
-Nie, nie chodzę. Jeżdżę na wózku.-Odpowiadam

-Ciemu?
-Bo moje nogi są chore...

-Nie! Siom hajne*!

Najfajniejszy komplement jaki dostałam w życiu :-D


*hajne-Fajne

;))

sobota, 9 listopada 2013

Kraków mój ukochany...

Mówiłam Wam już, że jedną z moich słabości jest Kraków?
Wisła? Wawel? Sukiennice?
Nie mówiłam?  To mówię :))
I pokazuje to wszystko co udało mi się zatrzymać w kadrze. Ale to zaledwie namiastka...











Kiedyś uwielbiałam robić zdjęcia. Ostatnio odkopałam ich multum. Różnych. Jesiennych, zimowych i wiosennych. I zachodzę w głowę dlaczego z tym skończyłam? Nawet jeśli mi nie wychodziło, to przecież nie jest najważniejsze... I nie wiem. Chyba wracam do pstrykania :))

piątek, 8 listopada 2013

UPS!

Wszystkich którzy mieli niewątpliwą przyjemność zobaczyć notkę pt "siedem dni" na moim blog serdecznie przepraszam. Głupia byłam-wzięłam się za tagowanie w komórce no i są tego efekty. Nawet nie za bardzo wiem jak to zrobilam :PPPP
A dla tych którzy zachodzili w głowie co też będzie za dni siedem odpowiadam:
Będzie coś super!
Bardzo ważnego!
Ekstra, przyjemnego!






... Za siedem dni jest piątek! :P

środa, 6 listopada 2013

Artykuł

Siema!
Ładna pogoda, nie? ;)
Ostatnio na potrzeby gazety bibliotecznej napisać miałam artykuł. Przyznam, że artykułów nie pisałam dawno. Więc pisałam go razy kilka, a jak już prawie kończyłam to nie zapisałam... (CI!) no i w końcu za piątym razem  się udało! A na tapecie znaleźliście się poniekąd Wy. :P A właściwie mój blog. Moje własne, osobiste dzieło- prawie dziecko.
A kto nie lubi długich tekstów może dzisiejszą notkę sobie darować ;)




I Byle do przodu! -Czyli jak blogerką zostałam


            Pewnego dnia weszłam na pewien dość znany portal. U góry miał dość rzucającą się w oczy ikonkę o nazwie „Blog”. Wcześniej ta nazwa kilkukrotnie była wymawiana przez moje koleżanki, ale jakoś nie kwapiłam się mimo tego, by spróbować. A jednak wtedy coś mnie tchnęło. Kliknęłam, weszłam i zostałam. 
            I tak zaczął się nowy etap mojego życia…

            Na początek muszę się do czegoś przyznać. Swój pierwszy blog założyłam mając lat dwanaście. Wyłącznie, dlatego, że miał go każdy. Nieprawdopodobny trend młodzieży szerzył się i szerzył…  Więc założyłam i ja. 
            Mój pierwszy blog miał kiczowaty nagłówek z angielskim cytatem, którego znaczenia nawet za bardzo nie znałam. Wówczas młodzież zakładała wirtualne pamiętniki, nie po to by pisać, a w pogoni za kolejnymi komentarzami. Blogi, które pamiętam z tamtych lat zawierały różnorodne grafiki, oraz linki do ulubionych gier. Najważniejsza w blogowaniu była ilość komentarzy. Zwykle notki zawierały parę zdań zupełnie o niczym, multum zdjęć a także prośbę o zostawienie śladu. Po jakimś czasie, gdy blog nie cieszył się popularnością lub po prostu zaczynał się nudzić, zostawał usuwany. I tym sposobem podczas mojej podstawówki i gimnazjum powstały moje trzy różne blogi. Ja sama postępowałam podobnie. Usuwałam, zakładałam. Z jednej strony nie widziałam w blogowaniu głębszego sensu, a jednak coś mnie do niego ciągnęło…
            Z biegiem czasu zaczęłam znajdować inne blogi. Dostrzegłam takie, które były prowadzone po coś. Matki prowadziły swoim dzieciom wirtualne pamiętniki, młodzież umieszczała swoje wiersze. Godzinami zaczytywałam się w różnego rodzaju publikacjach, powoli wsiąkając w ten ciekawy, wielobarwny świat. 
            W liceum  po raz kolejny założyłam blog. Po rocznej przerwie. Jednak tym razem wzięłam się za to poważnie. Od tego czasu zmieniały się tylko linki, oraz miejsca gdzie blogowałam. Poznawałam innych ludzi, nowe blogi. Mój blog nie był szczególnie odwiedzany, ale nie poddawałam się. Czekałam cierpliwie, robiąc swoje zajmowałam się tymi, którzy ze mną byli. 
            Nie dalej jak rok temu, z powodu awarii serwerów jednego z portali, na którym założyłam blog, zmuszona byłam znów się przenieść. Zirytowana zaczęłam szukać stabilnej, rzetelnej domeny internetowej. Zaczęło mnie irytować, że wszędzie były jakieś problemy. A to grafika, a to opcja komentowania, przerwy w działaniu serwera, które uniemożliwiały mi wejście na stronę, gdy miałam na to ochotę. W końcu znalazłam.  Od roku jestem w tym samym miejscu. Mam nadzieję, że ja i mój blog w końcu odnaleźliśmy stałe miejsce w sieci. Tym razem jednak chcąc zabezpieczyć swoje wpisy przed utratą zabezpieczyłam je w osobnym pliku. 
            Potem postanowiłam upublicznić swój blog. Dotąd o moim hobby wiedział naprawdę mały odsetek mojego otoczenia. Wkleiłam adres na pewien portal społecznościowy. Obawy, jakie miałam szybko się rozwiały. Moja rodzina i przyjaciele na stałe zagościli na moim blogu. Ja sama zaczęłam poznawać wciąż nowe osoby, nowe historie. 
            Czytelników przybywało i przybywa po dziś dzień. Ma to dla mnie duże znaczenie. Wielokrotnie podkreślam, że gdyby nie zależało mi na ludziach, bez problemu mogłabym prowadzić blog zamknięty. Ale nie ma w tym sensu. To co chce zachować wyłącznie dla siebie mam w głowie. 
            Moi czytelnicy są dla mnie najważniejsi. Przez ten czas, gdy byliśmy razem zdarzyło się bardzo wiele. Wspierali, gdy odeszła bliska mi osoba, świętowali gdy na świat przychodzili moi siostrzeńcy, trzymali kciuki, podczas pokonywania kolejnych problemów, barier jakie niesie dla mnie świat.  Stali się moim drugim domem. Moimi powiernikami, moimi przyjaciółmi. Moją drugą rodziną. Znikła bariera jaką była odległość. Moi internetowi znajomi są dla mnie tak samo ważni jak i ci, których miałam okazję poznać osobiście. Dziś, gdy pomyślę, że mogłabym niektórych ludzi nie spotkać wiem jak bardzo bezwartościowe było by moje życie. 
            Poprzez pisanie bloga chciałam pokazać swój świat. Świat osoby niepełnosprawnej. Pragnęłam  oswoić ludzi z tym tematem, pokazać, że jestem taka sama. Mam swoje wady, zalety, dziwactwa, oraz marzenia. Żyje jak inni. Jestem jak inni i moja konieczność poruszania się na wózku nie ma tu nic do rzeczy. Chciałam po prostu pokazać siebie. A mogłam to zrobić tylko przez pisanie prosto z serca.
            Na sam koniec zaznaczam więc, każdy może założyć bloga. Blogi są różnorodne. Można zrobić z nich pamiętnik, ale też użyć go jako narzędzie pracy, czy nauki, albo rozwoju swoich zainteresowań. Jedno jest pewne. Każdy blog powinien mieć duszę. A bez pasji tego nie osiągniemy.…


piątek, 1 listopada 2013

Igotkowe dialogi!

Część nie wiem która, bynajmniej nie ostatnia, bo dziecko moje (Cicho siostra! :P ) jest gadatliwe.
Jak przystało na moją rodzinę ;))



Zbieram się do biblioteki. W pokoju obok do przedszkola szykuje się Igorecki. Moja mama wnosi mojemu tacie śniadanie na gorąco.
Igor: Ne chcie mensio!!-Krzyczy kompletnie oburzony Igorek
Babcia: A co chcesz?
Igor: Kamapke...
________________
Ola: Jesteś przedszkolak?
Igor: Ne! Gigol!
________________
Igor porwał mi coś z biurka. Lata jak szalony i ucieka, gdy prosze by odłożył śpiewając:
Igor:To jeeeśt moje!! To jeśt moje!!!
Ola:Od kiedy?
Igor:Dzisiaj!!
________________
Igor:Pijes kawee?
Dziadek: Tak.
Igor: Ja tes kce!
________________
Na widok mojego kierowcy:Dzien dobji.
<333 p="">_______________
Igor: Śto jat!! Śto jat! Niech zije, zije nam!!
Ja: Igor kto cie nauczył śpiewać?
Igor:Simon!!!
_______________
Jakiś czas potem
Ciocia Kasia: Igor? jak było w przedszkolu?
Igor: Fajnie!
Ciocia Kasia: Rysowałeś?
Igor:Ahaaa
Ciocia Kasia: A co rysowałeś?
Igor: Kółko.
Ciocia Kasia: I co jeszcze?
Igor: Ksizik.
Ciocia Kasia: A kto cie nauczył?
Igor: Simon...
_____________
A Szymon, kolega Igotka nie próżnuje bo:
Igor na widok tapety Oli: Sejce!
Ola: Skąd wiesz, że serce?
Igor:...Simon.
_____________
 Igor: Gdzie mama?
Ja: Sprząta dziś w kościółku.
Igor: Chiba nie!
____________
Ja do psocącego: Igor! Zachowuj sie! Ile ty masz chłopie lat?
Igor z figlarnym uśmieszkiem: Ćtejiii!
____________
A na koniec hit-Igor walczący.
Nie wiem co mu jest, ale od jakiegoś czasu na widok siedzącego spokojnie brata natychmiast podlatuje i złowrogim, ostrzegawczym głosem warczy: DUDUUUUU! Ja tu siedzeeeee!
Znaczy sie-poradzi sobie w życiu chłopak ;)