wtorek, 29 października 2013

A bo to zawsze musi być tytuł ?!


W piątek ukończyłam pięciodniowe praktyki przygotowujące do trzymiesięcznego stażu.
I chyba nie było tak źle? W końcu skoro wciąż tam jestem to chyba jednak do czegoś się nadaje, nie ? 
No. 



Więc od wczoraj jestem już oficjalnie stażystką na stanowisku młodszy bibliotekarz. 
Pracy mam dużo. Głównie polega to na ogólnym wypożyczaniu książek, pomocy w organizacji zajęć dla dzieci, czy też zajmowaniu się stroną internetową. Pani bibliotekarka połechtała mile moje ego stwierdzeniem jako że radzę sobie już jakbym w bibliotece pracowała któryś rok z rzędu. No nie powiem. Miło było. 
Jednakże nie byłabym sobą gdybym nie miewała chwil słabości. Owe słabości najbardziej uaktywniają się rano po siódmej gdy z ciepłego łóżka wstać trzeba. Ot się rozleniwiłam przez ten rok. I nie myślcie że jestem z tego dumna. Dwie moje starsze siostry wstają do pracy  gdy ja odwracam się dopiero na lewy bok, trzecia zaś wstaje nocą by nakarmić dzieciorka ( dzieciorek kończy niedługo trzy miesiące i jest cudowna, śliczna i w ogóle naj. Zupełnie jak jej kuzynostwo. Po prostu wpadłam jak sliwka w kompot ot co) Więc moje wstawanie po godzinie siódmej jest niczym. Na szczęście kryzys szybko mija.
Bo co jak co... Ale dla mojej kochanej  biblioteki warto zrezygnować z ciepłej kołdry ;)



I na koniec perełka:
-Igor- Mówi pewnej rodzinnej niedzieli mój drugi z kolei szwagier do biegającego Iguśka- powiedz: dobrze ciotka !
- Dobzie KOTKA!

;)) no to miau ciociu Marto :-P

środa, 23 października 2013

I fajnie mi... ;)

Taaa...
staż jest super!
Przychodzę o dziewiątej-kończę przed trzecią!
Wokół mnie gwar. Obmyślamy w bibliotece jakieś ozdoby jesienne.
Kawa na biurku, pikanie czytników.
Książki pachną, dzieci chichoczą, klawiatura się tłucze...
Staż w tej bibliotece, to coś cudownego.
Wreszcie czuje się doceniona... I taka dorosła...
Wczoraj miałam drugi dzień stażu, a moja opiekunka stażu zostawiła mi całe stanowisko. One wraz z drugą bibliotekarką poszły do magazynu czegoś szukać. Ja zostałam w bibliotece.
A razem ze mną tłum ludności.
    -Poproszę ksiązkę taką i taką...
    -Czy mogę to zeskanować?
    -Proszę pani? mogę na kompa?
    -A ja na playstation?
    -A ma pani "Antygonę"?
I wołałam panie bibliotekarki tylko trzy razy, bo paru spraw nie wiedziałam jako początkująca. A wszystko trwało około 25 minut. I obsłużyłam wtedy łącznie osiemnaście osób. Wyszli z uśmiechem. To chyba nie było tak źle? ;)

Natalia! Potwierdź :P

sobota, 19 października 2013

Ciekawe śniadanie.

Dzisiejszy poranek. Kuchnia. W roli głównej ciocia Natalia, ciocia Ola, pluszak zając vel ajońć. On też był głodny. No to dostał pasztet.
Igor podnosi kubek z herbatą i mówi:
I:Pije.
N: Co pijesz?
I:Kawe!
N: Chyba herbatę?? Jesteś za mały na kawę-Chichoczę. Igor odkłada kubek, odwraca oczęta w moją stronę patrząc z pogardą. I naganą. Aż mi gdzieś włoski dęba stanęły.
I: JEŚTEM DUZI I PIJE KAWE!

O skubany... A jeszcze wczoraj wcinał butlę kaszki... :P



Natomiast młodsza zwana Olą na resztę życia pogrzebała nadzieję, że jeszcze będzie humanem jak siostra.
O: Oddałam książkę do biblioteki.
N: Jaką?
O: "Mały książe"
N: A teraz jaka lektura?
O:...No taka czarna książka...

Piętnaście minut potem
O: A przecież ty mi sama pożyczałaś tę książkę!
N:... "Kamienie na szaniec"
O: No właśnie!!

No... Czarna była. Fakt.



poniedziałek, 14 października 2013

;)))

I tak jak Agatka w ostatnim komentarzu podejrzewała-Już po wszystkim. Minęła około godzina, gdy drżącą ręką podpisywałam pokaźny stosik dokumentów.
Nie powiem-czułam w tym momencie jakąś podniosłość chwili. Bo o to wkraczam w nowy rozdział swojego życia.

W poniedziałek zaczynam pięciodniowe praktyki przed stażem. Szybko. Spodziewałam się raczej początku listopada a tu taka niespodzianka! :) No nie powiem... Jestem zadowolona, bo o to od poniedziałku nie będę kwitnąć jak zwykle w domu. W końcu wyjdę. Do pracy, do ludzi. Z dumą, że mi się udało. Z nadzieją, że sobie poradzę. I z pewną satysfakcją... Bo pokaże innym, że ja też mogę żyć normalnie. Nawet jeśli to potrwa tylko trzy miesiące. :)

niedziela, 13 października 2013

Rękodzielniczo...

Jako, że siostra młodsza potrzebowała kartkę dla dnia nauczyciela to musiałam w końcu przeprosić się z moim istnym pirdolnikiem hobbystycznym.
Tak więc pojojczyłam, poleniłam się, nakreśliłam w głowie plan.
No i otworzyłam pirdolnik. Papiery powyłaziły z koszulek, naklejki luzem, wycinki luzem.
AAAAAAAAAA! To nic że sprzątałam miesiąc temu. Nie umiem zachować porządku i już.
Z braku laku i z braku czasu (Kartka jak zwykle odłożona na "potem" tj na ostatnią chwilę.) wzięłam się i powstała ona:
Mało nauczycielska, chaotyczna. Ale moja.
I tym samym prosze państwa postanowiłam się pożegnać z blogiem numer dwa. Nie zdał on u mnie egzaminu nic a nic. Wolę mieć kartki i pisanie w jednym miejscu.
A jeszcze wcześniej powstało (no dobra, nie powstało do końca, bo się poddałam) pudelko z decoupage. Tylko... Chi, chi, chi! Cha, cha, cha!
 Na drugi raz pamiętać muszę o gąbce do kleju, dwóch warstwach farby, oraz uprzednim potraktowaniem powierzchni papierem ściernym.
Wytnie się. :P Nauczę się.
...Chyba?
...A już jutro po trzynastej biblioteka.
Tym razem nie jadę tam tylko w celu wycieczkowo-książkowo-rekreacyjnym a w sprawie wręcz służbowej...
Bo ja proszę państwa jadę podpisać umowę. Umowę o staż.
Tralalalala ;) Kciuki potrzymacie? ;))


piątek, 11 października 2013

Na szybko...

Więc rentę dostałam.
Na trzy lata. Nie na stałe.
Bo na stałą rentę jako osoba zdrowa intelektualnie nie mam szans.
O czym powiadomiła mnie bardzo miła i ciepła lekarka (Całkiem inna niż dwa lata temu.)
Nie badała nawet bo stwierdziła, że męczyć mnie nie chce. Więc siedziałyśmy sobie z mamą (Dwa lata temu ją wyprosili), pani wytłumaczyła, że w każdej chwili mogę podjąć pracę. Że teraz komputery dają takie korzyści, że niepełnosprawni mogą sobie dorobić do rent. Już na obozie dowiedziałam się trochę na temat renty. Jest pewien limit który mogę zarobić. A jeśli moje zarobki przekraczają, to  po prostu renta jest zawieszona, aż do momentu, gdy stracę pracę, czy coś innego.
I wiele innych rzeczy których nie zrozumiałam. A mimo to była ludzka. Miła. Bardzo. Nie Urzędowa. Prosta. Normalna. Była typem osoby, który bardzo lubię.
Opowiedziała nawet dowcip. ;))  I ostatecznie przekonała, że w ZUS też są ludzie. Normalni. A to ile i na ile dają renty to już sprawa tych na górnych stołkach. Czyli ludzi, którzy mnie nawet na oczy nie widzą.
Na końcu pani doktor życzyła mi powodzenia i pożegnała ze słowami: "Szczęść Boże"
Daj Boże...

czwartek, 10 października 2013

A jutro...

Wstanę rano...
Ubiorę się...
I pojadę do Krakowa.
Na komisję lekarską.
Poczekam parę godzin na swą kolejkę.
Wejdę do maleńkiego gabinetu, gdzie z trudem mieści się mój wózek i... Będę zeznawać, że mimo módł, próśb, optymizmu i rozwoju medycyny nie wstałam z wózka...
I nie wstanę.
Lekarz przejrzy moje dokumenty. A potem puknie mi młotkiem w kolano i stwierdzi, że JEDNAK się nie rusza.
I nie poruszy.
Ja to wiem, Oni to wiedzą.
A jednak-Wciąż walczę o rentę. O parę groszy. O orzeczenie o niepełnosprawności. Mojej. Widocznej i namacalnej. Ale kto by się przejmował?
 To, że choroba którą posiadam to wada rozwojowa się nie liczy... To, że TAKICH cudów nie ma i że nie wyzdrowieję też.
Więc wyjdę, poczekam na ich werdykt.
I pewnie jak przed dwoma latami zacznę weryfikować  swoje marzenia.
Chcę mieć kiedyś dziecko. A nawet kilkoro.
To moje marzenie, mój cel...
I tylko jedno dręczy-Smutna prawda: Bo czy ja naprawdę chce wychowywać swoje dzieci w świecie, gdzie wszystko trzeba udowadniać?  Nawet własne słabości?

sobota, 5 października 2013

O kruca fiks!

Jak zimno!!!!
W szoku jestem! I to w uzasadnionym -zważywszy na fakt, jakoby rok temu byłam o tej porze na spacerze.
I słoneczko świeciło...
I niebo niebieskie...
I liście szeleściły...
I w tym roku-a i owszem jest podobnie.
Słońce świeci, niebo niebieskie... a temperatura jak na Syberii.
I padł na mnie blady strach. Bo skoro JUŻ jest tak zimno, to jaki będzie listopad, grudzień, styczeń??
Jeśli teraz, już niedługo przyjdzie zima to oznacza, że na święta śniegu nie będzie...
To znaczy będzie! Ale na wielkanoc, jak tego roku...
Mówił ktoś coś o globalnym oświetleniu? To niech przyjedzie do pipidówka mojego i spróbuje posiedzieć na podwórku bez ton kurtek, czapek(ble!), swetrów,szalików i rękawiczek...
BLE!!
No nic. Pozostaje mi ratować się gorącą herbatą, toną odzieży i dobrym humorem...
Jak to dobrze, że część zimy przyjdzie mi spędzić w cieplutkiej, przytulnej bibliotece <3 br=""> Kochani!! Bardzo wszystkim dziękuje! Za życzenia i słowa wsparcia. Za maile, telefony, smsy, komentarze. Ukoronowaniem mojej dwudziestki była wirtualna czatowa impreza :))
Humory dopisały! Mój  przede wszystkim. Bo świętować z takimi ludźmi... Jestem szczęściarą i tyle :)) W tym momencie nie było kabli, komputerów, ani tych dzielących kilometrów... Były One
Dziewczyny! Jesteście najlepsze :* 
I tylko kilka dziewczyn nie mogło być z nami... Ale nic to! Siły wyższe... :( Ale nic to! Jasne jest, że sobie odbijemy!  :))
Prawda dziołchy?!
Buziaki, zmykam do parującej herbatki!!! :))

środa, 2 października 2013

A najlepszy prezent na dwudziestkę to...

... To to, że dostałam dowóz na staż!
Tralalalalalala! Hop i siup!
Oficjalnie-wygrałam,wygrałam,wygrałam!
Ostatnie szlify kosmetyczne, czekanie na papiery, wyznaczenie terminu i...zaczynamy!
Micha się śmieje, teraz kiedy już wiem to oficjalnie, to już nic mnie nie martwi!
Bo będzie dobrze i już!! :)))

wtorek, 1 października 2013

"Dwudziestolatki, dwudziestolatki, to Ja i Ty"

Dzisiejszego ranka obudziłam się już jako dwudziestolatka.
Fakt ten skontaktowałam z niejaką obojętnością. W końcu od wczoraj żadnej zmiany u siebie nie zarejestrowałam.
Fakt, faktem, przybył mi jeden nowy pryszcz. Ale to się chyba nie liczy? :P
Nie zmądrzałam, nie urosłam (może to i lepiej??), żadnego przypływu mocy...

A jednak zadowolona jestem. Bardzo. Że wchodzę w nowy rozdział swojego życia. W końcu wczoraj po raz ostatni byłam nastolatką.
I czego sobie życzę? Zdrowia. Przede wszystkim.
I spełnienia marzeń. I to najważniejsze-żebym urodziny za rok obchodziła w już tylko powiększonym składzie.
Ale co będzie za rok? Nie wiem...
To chyba wie ten na górze.
I jemu dziś-po tych dwudziestu latach mojego życia dziękuje. Za Was.Moją rodzinę i przyjaciół.
Ech... No i nie udało się bez tanich sentymentów.
Chlip, smark, siurp. Komu chusteczkę??
:)))


A tymczasem zostawiam Was kochani z corocznym, wirtualnym torcikiem, oraz kieliszkiem winka  :)))




...A także z Waszymi pytaniami. :)




1



Lubisz wyzwania?
Bardzo lubię :)
 

Co chciałabyś zrobić szalonego?
Usamodzielnić się. Zamieszkać osobno. - Jazda bez trzymanki :
 

Dokończ zdanie uśmiecham się, gdy????
Gdy czytam wasze komentarze, gdy widzę moich siostrzeńców, gdy ktoś mnie docenia, gdy moi najbliżsi o mnie pamiętają… 
 

Czy przed wyjazdem na obóz nie akceptowałaś siebie ??? Co Ci dał ten obóz ??? 
Cóż. Przed wyjazdem byłam dzikusem… Nie lubiłam wychodzić w miejsca publiczne. Nie lubiłam być główną atrakcją. Nie raziło mnie to, że patrzą się na mnie dzieci. Bo wiem, że dzieci po prostu wszystko ciekawi… Ale przykład?
Jakiś rok temu. Siedzę z młodszą siostrą w Pizza Hut. Koło nas siedzi grupka starszych ode mnie ludzi. Czy jesteście zdolni uwierzyć? Przebywałam tam dokładnie półtora godziny i przez cały ten czas Ci ludzie się na mnie patrzyli. Ja rozumiem… Popatrzeć na kogoś… Ludzka sprawa, bo ludzie oglądają się za sobą. Ale półtora godziny? Czułyśmy się mocno śledzone J)  Na obozie zaś wyjechaliśmy na jednodniowy wypad na rynek krakowski. Tam było nas sześcioro. I tam patrzono na nas wszystkich. I potem zrodziła się u mnie myśl, że dopóki będę siedzieć w domu ludzie nie przyzwyczają się do niepełnosprawności.
 

Co byś zabrała ze sobą na bezludną wyspę(tylko jedna rzecz ) i dlaczego ? 
Komórkę. Żeby mieć stały kontakt ze wszystkimi znajomymi i rodziną. Samotność jest nie dla mnie. 
 

lubisz robić zdjęcia ? 
Bardzo lubię. Ale raczej kiepski ze mnie fotograf… W najbliższym czasie mam zamiar trochę poćwiczyć.
 

Lubisz pozować do zdjęć ?
Nie lubię niestety… Z tego powodu mam naprawdę mało zdjęć, a tym samym wspomnień.
 

Na jakim poziomie jest twoja samoocena (w skali od 1-10 gdzie jeden to b.nisko oceniam siebie a 10 jestem pewna siebie i siebie akceptuje)???
siedem
 

jesteś odważna, szalona , pomysłowa ? 
No z tą odwagą to tak nie bardzo… Jestem z tych bojaźliwych ;))
 

Pogodziłaś się z chorobą
Hm… A o to pytanie z serii trudne. Bo chce na nie odpowiedzieć a czasem nie umiem. Z jednej strony- Tak. Pogodziłam się. A raczej nie miałam wyjścia. Jestem świadoma, tego że moja choroba jest nieodwracalna. A przecież żyję z nią od… zawsze. Nie wiem i nigdy się nie dowiem jak to jest chodzić. I może dlatego jest mi łatwiej być na wózku? Ale jak każda osoba łapię czasami doła. I wtedy pytam po cichu Boga jaki cel ma w mojej niepełnosprawności? Jako osoba wierząca mocno wierzę, że urodziłam się taka po coś. Reasumując, tak pogodziłam się z chorobą. Ale to nie znaczy, że czasem nie chciałabym po prostu wstać i żyć jak każdy. 
 

jak traktujesz rehabilitacje (chodzi mi o to czy traktujesz jako konieczność ,obowiązek czy jako przyjemność nawyk oczywiście ten pozytywny:))????
Rehabilitację traktuje jako przyjemność. Po wzmożonym ruchu uwalniają się we mnie jakieś nieznane moce napełniające mnie optymizmem. Ale też jako konieczność. 
Ale wciąż brakuje mi motywacji. I spowiadam się dziś wam zupełnie szczerze: Tak! Jestem leniem i nie ćwiczę regularnie! J
 

dokończ zdanie : W życiu ważne są dla mnie... ?
Rodzina, przyjaciele, zdrowie i moje dobre samopoczucie.
 

lubię siebie za.... ??? 
Za dystans do siebie
 

nie lubię siebie za... ????
Za lenistwo. Za słabość. Za to, że jestem choleryczką. Za to, że nie umiem się przyznać do błędów i zawsze, ale to ZAWSZE muszę postawić na swoim! Okropność!
 

Najbardziej u ludzi cenie ...??? 
Prawdomówność i szczerość.
 

Co lubisz najbardziej w swoim wyglądzie? 
Ciężko będzie… Hm… Chyba oczy, usta i nos. Resztę chętnie bym wymieniła.
 

Jaka jest pierwsza rzecz, którą zauważasz u osoby przeciwnej płci?
Oczy 
 

O czym marzysz?
Żeby kiedyś takie małe, słodkie, wesołe bobo stanęło przede mną i powiedziało
„Babcia, ale ty jesteś już stara…” :P
 

planujesz swoje życie ??? 
Nie. To znaczy mam swoje marzenia. Że pies, dzieci, mąż, dom nawet i praca. Ale to nie są plany. Plany mi nie wychodzą niestety…
 

jesteś poukładana ??? 
Nie, Niet, No! :P
 

jesteś perfekcjonistką ? 
Nie, stanowcze nie.
 

masz poczucie humoru ???
No staram się jak mogę :)) 
 

chciałabyś napisać książkę ???? jeżeli tak to na jaki temat ???? :D
Powieść obyczajową, młodzieżową.
 

ulubiona gra planszowa to.... ??? :D 
Eurobizness
 

nauczyłaś się czegoś nowego na obozie ???? czego ??????
Tego, że może się dziać wiele. Że mogę się źle czuć, mieć zły humor, mogę być zmęczona i mogę się bać… Ale jeśli zacisnę zęby to sobie poradzę. 
 

Czy uważasz się za osobę godną zaufania?
Nie mnie tu oceniać, a ludziom którzy mi ufają…
 

 Szklanka do połowy pełna czy od połowy pusta?
Do połowy pełna. Zdecydowanie.
 

O czym myślisz przed zaśnięciem?
O tym co dziś mi się udało a nad czym muszę popracować. O tym co muszę zrobić jutro. Trochę marze, trochę planuje…
 

Co robisz, gdy masz ochotę zrobić coś szalonego?
Otwieram repetytorium z matmy ;)))
 

Jaki jest Twój ulubiony ketchup i dlaczego?
Wolę majonez. Zdecydowanie. 
 

Krystyna Pawłowicz czy Anna Grodzka?
Grodzka. I to tyle na temat polityki z moich ust. 
 

Czy znasz osobę, której dziwny nawyk szczególnie zapadł Ci w pamięci? Dlaczego akurat ten?
Najbardziej zapadają mi w pamięci… moje nawyki. Nie ma bardziej dziwnej osoby ode mnie samej :P A tak na poważnie to widziałam różne nawyki, różnych osób. Początkowo mnie dziwią, a potem o nich zapominam. W końcu czasami ludzie w taki właśnie sposób wyrażają swoją oryginalność i niepowtarzalność. :) 
 

Boisz się śmierci?
Bardzo.
 

Jakich kwiatków bardzo nie lubisz i dlaczego?
Wszystkie kwiaty są cudowne i mają jakiś swój urok… Ale może nie poznałam jeszcze wszystkich gatunków…? Podobno jest kwiatek, który śmierdzi zgnilizną… I pewnie to jego bym wybrała. 
 

Czym jest piękno?
Piękno nie ma definicji. Albo raczej każdy posiada swoją definicję…
 

Ulubiony aktor w wieku ponad 60 lat?
Z hamerykańskich nie mam… Z polskich… Andrzej Grabowski, Marian Opania, Witold Pyrkosz, Marian Dziędziel …
 

Jak wyglądały najbrzydsze kafelki, jakie kiedykolwiek widziałaś?
Takie szare, z zaciekami. W szpitalu. A feeeee!
 

Co myślisz o dredach?
Fryzura jak fryzura. Odpowiednio zadbane są naprawdę ciekawe. No i nie ma problemu z wymyślaniem fryzur na co dzień :)) 
 

Najbardziej niezrozumiały wiersz lub fragment prozy, jaki znasz?
Każdy wiersz da się zinterpretować… Po swojemu… J Trzeba tylko chcieć!
 

Co myślisz o plackach ziemniaczanych w odniesieniu do sytuacji w XVI-wiecznej Anglii? 
Że wolę frytki ;))
 

Co byś zrobiła widząc w rowie nierozpakowaną paczkę chipsów o smaku paprykowym troszeczkę uwaloną błotem?
Że nie wiadomo co kto robił z tą paczką… :P
 

O której godzinie niebo najbardziej Ci się podoba?
O dziewiętnastej… W lato gdy zachodzi słońce. Poezja…
 

zadowolona z obozu ???
Bardzo, bardzo… :))
 

poznałaś tam dużo ludzi ????
Samych fajnych, wręcz cudownych ludzi :))
 

jesteś zapominalska ???? :D :D:D
Bardzo. Coraz bardziej! 
 

jak zaczęła się twoja przygoda z hiszpańskim ???
Banalnie! Po prostu kiedyś, gdy byłam trochę młodsza strasznie polubiłam pewien meksykański serial, oraz zespół który tworzyli jego odtwórcy. Zaczęłam słuchać, oglądać i stwierdziłam, że hiszpański to piękny język! I to trwa do dziś…
 

Miałaś w szkole hiszpański ???
Nie. Nie miałam. Choć pojawił się potem, w technikum w mojej szkole. Ale byłam już w klasie maturalnej i było po prostu za późno…
 

Co chciałabyś zrobić / spróbować ?(czego jeszcze nie robiłaś nie próbowałaś ?) 
Chciałabym spróbować sushi, poprowadzić zajęcia z dziećmi i wystąpić w telewizji. 
 

Twoje wymarzone wakacje . Jak, gdzie , kiedy , z kim ? 
Z całą moją rodziną i przyjaciółmi nad jakąś wypasioną plażą bałtycką 
 

Jakie imiona wybrałabyś dla swoich Dzieci
Ida, Pola, Jan i Leon
 

Czy byłaś kiedyś zakochana ? ( jakieś drobne szczegóły )
 Byłam zauroczona. Na miłość jeszcze jest czas. 
 

Twoja druga połówka -jakie cechy charakteru cenisz ?
 Moja druga połówka musi przede wszystkim być ostatecznie przygotowana na życie ze mną bez względu na to co przyniesie los. W końcu mam zamiar z nią ślubować do grobowej deski. Coś jeszcze? Musi mieć poczucie humoru, dystans, być nastawiona na równouprawnienie w partnerstwie. I dobrze gotować :)) 
 

Gdybys mogła cofnąć czas i zmienić jedną rzecz w swoim życiu
 co by to było ? Cóż... Chyba bardziej poważnie myślałabym o przyszłości. Moje nastawienie w liceum to było "Nie będę sie uczyć, bo nic dobrego mnie nie czeka." No i byłabym twardsza. Bo niestety niektórym osobom dałam się omamić i wykorzystać swoją naiwność. 
 

gdzie chciałabyś zamieszkać? nie tylko w Polce czy tylko i dlaczego? 
Jesli chodzi o Polskę to... chyba zdecydowałabym się na mieszkanie w jakimś większym mieście typu Warszawa. Za granicą chętnie widziałabym się w USA, Holandii czy Wielkiej Brytanii, a także ukochana Ameryka Południowa. (Meksyk, Argentyna) 
 

Myślałaś o napisaniu książki?
Właściwie... Jestem w trakcie pisania. Opornie, ale idzie. 
 

jaki profil ukończyłaś i co chciałabyś robić dalej ? 
Ukończyłam profil humanistyczny. Swoją przyszłość wiążę z rękodziełem (najbardziej prawdopodobna wersja) terapią zajęciową, bądź dziennikarstwem.
 

masz wymarzony zawód ?
Nic z prac biurowych. Marzy mi się praca aktywna, pomocna innym no i taka dzięki której będę mieć kontakt z dużą ilością naprawdę fajnych ludzi.