wtorek, 17 września 2013

No bo miało być tak...

Plan był! A jakże!

8:00 Pobudka.
9:00-11:00 Komputer.
12:00-13:00-Kartki
13:00-14:00-Hiszpański
14:00-15:00-Leżenie +czytanie
I tak dalej....
I tak dalej...

Bo na obozie stwierdziłam, że skoro Iguś poszedł do przedszkola, to ja muszę mieć usystematyzowany dzień.
I że muszę się obudzić wcześniej, bo jak będe wstawać o równej godzinie, to będę się trzymać ściśle planu...

Więc rozpisałam sobie na tip top dzień.
Pobudka na ósmą.
Ale mama pojechała do miasta.
Położyła obok wózek, cobym sama sobie weszła. Wsio przygotowane.
I jeszcze słyszałam jak wychodzi... Nie popatrzyłam która to godzina. Obiecałam sobie, że zaraz wstanę...
I na chwilę zamknęłam oczy...
Odpłynęłam.
No przecież zaledwie na pięć minut!!!
I wstałam.
Jak wróciła mama.
Na zegarku 10:40
Spałam nadprogramowe 2 godziny!
O *&$#@!
Ożesz psiakrew!!

I co? I co? wystarczyło tylko nastawić budzik! A teraz dzień ucieknie mi szybko... Za szybko.
Nastąpiła całkowita zmiana planów, przeorganizowanie, przemeblowanie...
Ble! Nie znoszę!

Dobrze, że jutro biblioteka... Przynajmniej wstanę o ludzkiej godzinie ;))


PS A  wczoraj okazało się, że w hotelu na obozie została ładowarka. Jak to dobrze, że koleżanka znalazła i odesłała... I powiedzcie? czy ja kiedyś zmądrzeje?!



PS 2 To mój sto osiemdziesiąty (łącznie z obydwoma wcześniejszymi blogami) post... :))

14 komentarzy:

  1. planujesz jak ja:) no, nic rodzinne...o bosheee pospać do 10.40:-O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? ale to wcale nie fajne! mnie dłuższy sen wcale nie pomaga... Jestem potem nie do życia! Dziewiąta, góra!

      Usuń
  2. No mam identycznie :D Codziennie nastawiam budzik na 9 i mam ambitny plan na cały dzień. Budzik dzwoni, ale gdy o 9 otwieram oko i widzę ciemność jak w nocy o północy, jeszcze słyszę jak deszcz wali w parapet, i dodatkowo widzę mojego kota, któremu już nic nie robi nawet dźwięk mojego budzika, to nie ma bata-"jeszcze 5 minut" kończy się przeważnie zwleczeniem z łóżka w okolicach 11 :P tak więc miej się za usprawiedliwioną :D To wszystko wina pogody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak sądze!! Pogoda dziś jest... straszna!!!

      Usuń
  3. Oj tam kiedyś plan dnia wcielisz w życie:)Mnie się udało jak na razie wcielić tylko to, że wstaję o 7;pp. Wyspać też się trzeba;d. Całusy:**

    OdpowiedzUsuń
  4. za to jutro obudzę cię o 6,00 za te nadprogramowe godzinki żebys mogła nadrobić zaległości heheheh
    judytka

    OdpowiedzUsuń
  5. milejdi,Ala wiecznie za Ciebie myslec nie bedzie;p teraz Ty jej musisz cos odeslac w podziece hehe;p

    OdpowiedzUsuń
  6. w taką pogodę, rano wstawać? ee,tam,widzisz to Twój organizm wołał :śpiiiij Noelka, śpiiiiiiij,tego właśnie Ci trzeba;-) a plany mają to do siebie, że lubią się układać...po swojemu;)
    mam nadzieję, że jutro zrealizujesz co do joty jak tam będziesz chciała;)!

    OdpowiedzUsuń
  7. haha, jak ja uwielbiam takie plany :)
    zwal na pogodę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nastaw sobie budzik na szóstą . Codziennie .Jak zadzwoni rzucisz okiem na zegarek, zamkniesz oczy tylko na "pięć minut", pośpisz nadprogramowe dwie godzinki a i tak wstaniesz zgodnie z planem . Wilk syty i owca cała ;-)
    A po wczorajszej pogodzie dzisiaj już ani śladu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tam, oj tam, po takim obozie przetrwania nalezy Ci sie odpoczynek! :)

    OdpowiedzUsuń