środa, 28 sierpnia 2013

Dziesięć dni do godziny "zero"

...A konkretniej do drugiego już obozu. Za chwilę koniec lenistwa-ide wypełniać papiery, trzeba wysłać i... czekać. Nie będzie mnie tydzień. Ale biorę komórkę. I notes żeby móc wam wszystko streścić :)

Rok. Dwanaście miesięcy. Niby dawno a... niedawno... Wszystko jest świeże. I wciąż czuje dotyk drewna łuku, dźwięk otwieranych hotelowych drzwi. Wszystko pamietam- strach przed wodą, smak tych niezapomnianych śniadań, tęsknota za bliskimi, muzykę w ten ostatni wieczór, zmęczenie, radość z pokonywania siebie...

I nie wiem co inni myślą... Ja wiem, że ten wyjazd dał mi dużo. Bardzo dużo. Bo odkąd z tamtąd wróciłam akceptuje siebie.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Dzieje się, oj dzieje

Kochani! Na wstępie dziękuje za pytania. Niektóre z nich się powielały i zmuszona byłam je usunąć, odpowiedzieć na nie tłumnie. Na razie jest ich zaledwie 10 dlatego proszę o pytanie w dalszych ciągu :-D. Mam nadzieję uzbierać ich dużo. Za półtora miesiąca mija rok tutaj. :-)

Tamten tydzień był pracowity. Chłopcy, biblioteka, kartka, spotkania, zaległości książkowe. ( Nawet JA je mam :-)) 



Jednym ze spotkań było spotkanie z Anetką. Nasz mini zlot blogowy. Była kupa śmiechu, urocze kociaki Anetki, kupa pyszności i marzenia :-). A w trakcie spotkania zadzwoniła Martunia. Nie mogłyśmy się nagadać. 


Cudownie było cię usłyszeć matko numer cztery :-*

Dzisiaj przyjechał do mnie pan ankieter.
Poproszono mnie o wypełnienie ankiety nt mojej oceny gminy. Oj tak ! Miałam tu do gadania! Walka o dowóz, brak stowarzyszenia dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin czy problemy z dowozem. Pan bardzo miły i konkretny. Oczywiście zgodnie z prawdą powiedziałam też że ludzie z gminy są dla mnie bardzo mili. Że obecnemu burmistrzowi zawdzięczamy bardzo bardzo wiele. I że obydwie- Ja i moja mama wierzymy że moje problemy są przejściowe i wkrótce jakoś się rozwiążą. I tak ma być :-)


A potem zabrałam się za sprzątanie w pracowni karteczkowej. Mój " majątek" w ostatnim czasie trochę się poszerzył i konieczne było przeniesienie do dwóch pudełek :-)


Jutro w planach dwie kartki. Wcześniej jednak jadę do biblioteki gdzie uczestniczę jako wolontariusz w zajęciach ekologicznych dla dzieci. Aa potem rozmowa rekrutacyjna do szlachetnej paczki. W tym roku będę mieć więcej obowiązków.
I wiecie co? Fajnie mi z tym :-) :-)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Notka ku pokrzepieniu serc...

... A właściwie serca. Mojego.
Bo wczoraj zaliczyłam doła. Megaśnego.
Albowiem postanowiłam zajrzeć w kalendarz.
Wielkimi krokami zbliża się wrzesień.
Ola w szkole, Adek w szkole, Igor w przedszkolu, znajomi na studiach, a ja... W domu.
No i niewiele trzeba było bym zaczęła się sama do siebie roztkliwiać nad swym podłym losem rencistki, co nią jeszcze tak do końca nie jestem (no bo przecież wiecie, w każdej chwili może mi się chorowanko odwidzieć i mogę sobie wstać i iść w cholerę. No nie powiem-optymiści z tych urzędasków ;))
Bo jak to tak?
Każdy pójdzie gdzieś, a ja w domu zalęgne?
I będe nudzić.
Marudzić.
Ględzić...

Aż w końcu ktoś napisał do mnie wiadomość na fejsie, zajęta odpisywaniem zapomniałam o rozpaczy.
No i w końcu spojrzałam trzeźwo.
Moją przyszłością kieruje moje nastawienie.
Jeśli się nastawie pesymistycznie to nic nie pójdzie.
Więc wzięłam oddech i zaczęłam wyliczać, że:
  1. Do wymarzonej szkoły znów nie poszłam. Ale tak sobie postanowiłam że pójdę. Nie teraz, to nawet za dziesięć lat. Wywalczę to, wydre, wykłócę. Wygrali bitwę a ja wygram wojne. I dostane dowóz.
  2. Jak mi się będzie nudzić, to przecież mam blog. I Was. I kartki co wiecznie odłogiem. I dekupaż co go nie robiłam w tym roku prawie wcale. (A fe Noelko, a fe!)
  3. Igor idzie do przedszkola, ale przecież nie będzie tam 24 godziny na dobe, popołudnia są nasze!
  4. Ola ma egzamin gimnazjalny i coś czuje, że będę jej korepetytorką od polskiego.  A ona mnie dla odmiany matmy i nie będę się wstydzić, że wie lepiej ode mnie!
  5. Drugi tydzień września będzie poza domem, a tam nie będę sie uczyć.
  6. Wolontariat w bibliotece.
  7. I w szlachetnej paczce (od wczoraj jestem zgłoszona już oficjalnie, czeka mnie jeszcze rozmowa :))
  8. Beatka ma gg.
  9. Mamuśka ma komórkę.
  10. Anetka ma fejsa.
  11. Kumpele jadą na studia ale przecież telefon posiadamy. A nawet skejpa.
  12. A w ogóle to inteligentni się nie nudzą! Czyż nie?
Taa, tak więc jak mnie złapię dół to sobie przeczytam te punkty. A w najgorszym przypadku napisze na ścianie.
Cokolwiek. Byle się nie dać.


...Ciekawe ile potrwa ten mój bojowo-optymistyczny nastrój, hę? ;)


Odezwa:
Drdzy moi! W październiku blogowi memu stuknie rok. Z tej okazji bardzo bym chciała odpowiedzieć Wam na pytania które chcecie mi zadać. Mało tego chciałabym (ach te Noelowe zachcianki) by to była okrągła setka pytań. Dlatego od dziś możecie tu w komentarzach, lub w aplikacji po lewo zadawać mi pytania. Odpowiem (postaram się odpowiedzieć) na każde. No... może z wyjątkiem "Ile miałam chłopaków", ze wstydu. Bo nie miałam żadnego :P

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

W skrocie.

  1. Dobrze że jestem dziś w bibliotece, bo inaczej bym pewnie się zbierała z notką jakieś dwa tygodnie. A zamiast tego dostaniecie notkę punktówkę. (nowy nurt literatury sasasasa ;))
  2. U mnie dobrze i dużo się dzieje.
  3. Milenka jest śliczna.
  4. Igor rozgadany.
  5. Adrian drugoklasista.
  6. Ola na słowo "szkoła" idzie mnie bić.
  7. Dziś wybywam do Anetki.
  8. Za trzy tygodnie obóz.
  9. Ostatnio moje nogi robią mnie w konia i straszą jakimiś plamami, czy odleżynami. Phi. Niech te plamki sobie spadają na drzewo. Przez nie mama mi kazała polegiwać. A ja nie lubię!
  10. Idą upały...
  11. Więc jak już mówiłam-jestem w bibliotece, ale nie robię nic.
  12. Starzeje się może?
  13. A nie! Przepraszam! Zepsułam komputer.
  14. A potem naprawiłam.
  15. Bo wiecie, że jak się przyciśnie ctrl i strzałkę to ekran robi fikołka?
  16. No serio. Zróbcie taki myk. Fajnie można komuś zrobić żarcik.
  17. Akurat mnie to doprowadziło do zawału.
  18. Za to mój komputer wczoraj naprawiłam. Cytuje tatę "Śmiga jak nowy!" :D:D:D
  19. No dobra.... Jakby nie szwagier i jego pouczenie, że dysk należy fragmentować to by był jaki jest. No. To pamiętajcie! Defragmentujcie dyski!
  20. ...Dobra. Czas zakończyć notkę. Zaczyna mnie przerastać.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

...Aż nowe nadeszło !

Moja siostrzenica już jest! 3950 i 59cm
A ja... 
Cóż mogę powiedzieć! 
Bardzo, bardzo szczęśliwa:)

piątek, 9 sierpnia 2013

No i tego...

Jak sobie już pochorowałam, to postanowiłam jechać do biblioteki.
Po dwóch tygodniach.
Mimo kumulacyjnego upału (38 stopni-jak Babcię kocham.) wstałam w dobrym humorze.
Leki, piciu, pakowanko książek, słuchawki w dłoń.
I chłopcy machający mi gdy już byłam w samochodzie.
A potem już na miejscu poszłam do ukochanej kawiarni. (No dobra, dobra. Bo tylko do niej chodzę właściwie...)
No i sobie kupiłam lody i colę (tak, wiem, że strasznie to pożywne i light ;))

A potem już biblioteka.
Posprzątałam książki i zabawki w dziale dziecięcym.
Pouzupełniałam zapasy kartek (dzieci rysują jak oszalałe i mam zamiar coś z tych rysunków wyczarować-wystawka? Zależy co pozwolą.)

Potem układałam kartoteki alfabetycznie.
Potem poprawiłam  bo zrobiłam to źle.
Posłuchałam chwile muzyki.
Poszukałam sobie sześć książek.
I zliczyłam głosy na jeden konkurs.

Ani się obejrzeć jak minęło te siedem godzin.
Ciągle się coś działo. A jak się nie działo to zagadywałam kogo popadnie.
Wiecie? Bo ze mną jest tak, że ja nie umiem cicho siedzieć.
(No wyjątek stanowiła wizyta u Beaty, kiedy dziewczyny gadały a ja milczałam. Z zachwytu nad swym losem. :)))
No. A efektem moich starań jest fakt, że od dziś nie jestem tylko czytelniczką.
Od dziś jestem tam:





No :))
 A wczoraj klepnęli termin. Już na sto procent.
Od ósmego września do piętnastego dostępna będę tylko pod telefonem, albowiem... Znów jadę na obóz :)

środa, 7 sierpnia 2013

Nowego początki

Głowa nie boli. Szyja nie boli. Gardło też nie boli. 


Moge w końcu żyć. Mogę jeść, mogę pić. Mogę śpiewać. Mogę też zdychać na upale. Tak jak teraz.
A przede wszystkim mogę już powiedzieć- Pokonałam to cholerstwo i jestem zdrowa !!



Teraz po czasie leków, termometrow, jekow i stekow przyszedł czas na nowy okres mojego życia. 
I tak sobie czekam podekscytowana. Podskakuje przy kazdym dzwonku i jestem tak podekscytowana że nie umiem o niczym innym myśleć. Już niedługo zostanę ciocia po raz trzeci.
Prawda że cudownie? :-)

wtorek, 6 sierpnia 2013

Meldujem

    Że żyjem.
    A do notki zabieram się od dwóch dni a natchnienia nie było i nie ma.
    No trudno. To dziś będzie beznatchnieniowo.
    No więc sobie chorowałam.
    Całe trzy dni.
    Najpierw w piątek po nieprzespanej nocy nie docierały do mnie żadnej sygnały. Bolało mnie wszystko. Gorączki nie było, więc pożegnałam się z chorobą i poszłam nawet do kumpeli...
    
...I nie słusznie. Po upalnej sobocie wypełnionej opieką nad rozgadanym, demonicznym Igotkiem czuje się dziwnie. Boli głowa, kark, oczy. Mama mówi, że jestem rozpalona. A ja jej na to, że wcale nie. Idę w zaparte. Nie dopuszczam do siebie tego co nieuniknione. Przyjeżdża Kasia i szwagier od razu zauważa, że jestem czerwona. Wtedy już nie mam się z kim kłócić, bo czuje się padnięta. Termometr pokazuje 38, 8 stopni.No i się zaczyna. Okład, syrop na zbicie gorączki. I moje sklinanie całego świata za niesprawiedliwość.Bo jak to jest? W zimę chorowałam raz. I to jeden dzień. A jak przyszło lato i mogę używać życia, to jestem prawie konająca. Siostra ucieka się do szantażu-mówi że albo zdrowieje, albo mi dziecka nie pokaże. Śmiejemy się, bo mimo wysokiej temperatury mam szampański humor. I wilczy apetyt. Po syropie znika wszystko. Nawet trwający już kilka dni ból gardła.Noc przesypiam calusieńką.
     
W niedzielny poranek budzi mnie wycie syren strażackich. Dopiero potem dowiaduje się, że w moim mieście miał miejsce wypadek-utopił się mój rówieśnik. Nie znałam go co prawda ale smutek jest... Jak zawsze gdy ktoś odchodzi. A zwłaszcza gdy odchodzi zbyt wcześnie.
Dzień mija mi spokojnie radośnie. Co prawda gardło nadal boli, ale w końcu mogę odkaszleć to co zalega w moich drogach oddechowych.
    
 Teraz gardło powoli przestaje boleć. Po choróbsku zostały tylko niemiłe wspomnienia i kaszel. Mam jednak nadzieje szybko się z nim rozprawić. Oby.
W czwartek planuje jechać do biblioteki i tym razem dołoże starań by tak się stało.
W końcu ile można siedzieć w domu i się obijać?;) ja mogę co najwyżej tydzień. A potem robię się nieznośna ;)))


Kochani! Dziękuje wszystkim za ciepłe słowa, życzenia powrotu do zdrowia, pamięć! I w ogóle za wszystko :*

piątek, 2 sierpnia 2013

"Boli mnie głowa i nie mogę spać..."

Wiecie, że świt ma kolor żółty?
Nie? To już wiecie.
Ja się dowiedziałam, albowiem dziś przeżyłam jedną z najgorszych nocy- bezsenną.
Na początku okej. Co prawda miałam lekki stan podgorączkowy. I gardło bolało tak umiarkowanie.
A że pierwszą chorobową noc przespałam to nie miałam złych przeczuć.
...O matko! Co to była za gehenna!
Nie miałam gorączki, bo czoło chłodne, a mimo to lało się ze mnie jak cholera!!
Spocona byłam dosłownie jak mysz przy porodzie!! :-/
A moje gardło... to było straszne! Nie mogłam nawet oddychać, tak bolało.
Nie wołałam mamy, bo ssanie tabletki czy płukanie szałwią gardzioła było ponad moje siły. W ogóle wszystko było ponad moje siły.

Wiecie... nie jestem grzeczna. Czasem sobie przeklnę, czasem ponarzekam, kogoś powkurzam, na odcisk nadepnę. W każdym razie dzisiejsza noc była chyba odpokutowaniem wszelkich grzechów jakie popełniłam.
Łącznie spałam trzy godziny. A raczej trwałam w pół śnie, bo byle co zrywało mnie.
A jak już spałam (pół spałam! :P) to... śniło mi się, że byłam w domku nad jeziorem. Razem z sektą biorącą narkotyki. Mieliśmy różne porywające przygody!!
Normalnie materiał na książkę...
...Ale nie martwcie się, wszystko pozapominałam!
:P



Obecnie nie gorączkuje, ale nie cieszę się, bo licho nie śpi.
Gardło na razie boli tylko ciut. No i mam nadzieję, że dzisiejszą noc prześpię więcej niż trzy godzinki...
I to bez sekt w tle ;)