środa, 31 lipca 2013

Tsa...


No nie mogło być. 
Nie mogło być że ja sobie na moją nerkę ochy i achy.
Bo moja nerka rzadko kiedy jest taka jak powinna.
...A że ją pochwaliłam to postanowiła mi wywinąć numer.
I dziś poczułam się źle. Gorąco jakoś nie było a ja jakoś czerwona i poty cisnę. Na termometrze 37,8. Na wszelki wypadek karze mierzyć Oli.
37 a nastrój nie chorobowy
No to sobie myślę: Iii upał jest, to dlatego.
Aż do wieczora gdy zaczęła mnie boleć dynka.
38 kruca fuks!!! 
Rok temu o tej porze było to samo...
A ja nienawidzę chorować :-(:-(:-(
Ale co ja mam do gadania? Mogę tylko leżeć i się lekami żywić.
Auuuuu!!!
... A żeby nie było całkiem pesymistycznie: 
Leże sobie i zdycham na okoliczność wyżej wspomnianą. I nagle wlatuje Igor


-Taja! Itaj!!

... Witaj kochanie :-D

czwartek, 25 lipca 2013

Noel vs. Nerki 1:0

Drogi pamiętniku:PP
Dziś rano musiałam wstać o szóstej godzinie.Fakt ten nie  przeszedł obok mnie ot tak. Bo ja nienawidzę wstawać, tak samo jak zasypiać... I to jest problem. Sam sen jest niczego sobie ;))
No więc wstałam, popsioczyłam trochę na swój ciężki żywot osoby zmotoryzowanej i... Wybyłam.
Na USG.Szukać nerek. (super gra, mówię wam-Emocje jak na grzybach.)
Jako, że byłam ostatnia w kolejce to dodatkowo zirytował mnie fakt, że gdybym wiedziała ie muszę tam czekać to równie dobrze mogłam spać. Jeszcze jakąś godzinę.
No ale nic. W końcu przyjęła mnie pani. Nawiasem mówiąc bardzo miła i bardzo fajna.
No to się położyłam. Zimny żel, no i szukamy.
Śledziona-Ok.
Wątroba-Ok
Jelita-Ok
Pęcherz-Ok.
Czekamy...
Szukamy...
Pięć minut! I o to ona! Moja upierdliwa lewa nerka znalazła się gdzieś między  żebrem a stawem biodrowym.

Druga była już tam gdzie trzeba.
I tu dowiedziałam się, że jak na moją sytuację to ja jestem zdrowa jak koń.
( I wielka jak słoń ;) przyp.aut.)
I że po połykaniu setek lekarstw, żurawin, picia hektolitrów płynów...
...Prawie pozbyłam się kamieni nerkowych!
Po wielkich złogach które posiadałam, został tylko malutki kamyczek w nerce prawej...
Pokonałam dziada!


I śpiewamy: Łi ar de czempion ;)

sobota, 20 lipca 2013

"Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku..."

Igor i Adrian dostali nowy obiekt zabaw- trampolinę.
Fakt ten nie przeszedł obojętnie obok Nas. Całą niemalże rodziną skupiliśmy się w ogrodzie. Zaczęło się rozkładanie, zaczepianie,ustawianie etc...
Zaczęło o 19...
A skończyło o 22...
Serio! Nie wiedziałam, że z tym tyle roboty! Ale jako, że rąsie moje nie posiadają dostatecznej siły mogłam się tylko przyglądać i... drzeć.

"Igor! Nie biegaj tak!"
"Adrian!Odsuńcie się bo się uderzycie!"
"Adrian! Matko Boska! Co wy robicie w tym kartonie?!"

I tak Nas było dużo i tłoczno. My, zniecierpliwione dzieci bo: "Mamo! Kiedy będę mógł skakać?", oraz piętnaście komarów które  próbowały zawzięcie pozbawić mnie resztki cierpliwości.I tak sobie machałam kończynami, opędzając się i klnąc pod nosem ile wlezie.
Ku uciesze Igora, który widząc moje poczynania chichotał oszalale. Cóż. On miał zabawę,a ja mam piętnaście bąbli...
Aż złożono trampolinę, a śpiący już chłopcy błyskawicznie wybudzili się by wypróbować zabawkę.
I tak sobie skakają...
Od trzech dni niemalże bez przerwy... Przynajmniej Adrian, bo Igor znalazł inne zastosowanie.
Po włożeniu do trampoliny staje, skupiony ogląda trasę, rozgląda się w poszukiwaniu widowni, po czym następuje odliczanie:
"Daaaaaa,ciiiiiiiiii!!!"*
I jak nie wypruje! Mówię Wam! Sprinter rasowy!!

A ja zadowolona, bo nawet jak się przewróci to się nie potłucze, a wygląda przy tym jak mały kangurek.
Aż do dziś... Bo dziś wszystko postanowiło przeszkadzać. Wiatr, chmury, zimno (pogoda wręcz kwietniowa, bo do lipcowej tak niepodobna!)
A na to wszystko łepetynka Igotka zamieniła się w ciepły piecyk kaflowy, lazurowe oczka stały się czerwonawe,załzawione, a humor trysnął...
...Czy mówiłam jak nienawidzę,gdy Oni chorują...?
Czasami oddałabym wiele, bym to ja chorowała. Bo ja mogę przeczekać wszelkie niedogodności, typu ból głowy, czy kaszelek. A oni nie. Są za mali i nie powinni chorować.
:((
Ale mu przejdzie, nie?
Zaraz, za chwilę?
I znów pójdzie na trampolinę?
Bo jak nie to znajdę to paskudztwo co mu zdrowie zabiera.
To wredne, podstępne wiruszysko!
I przyrzekam-Urwę łeb i do szyi nasikam...

*Daaaa,ciii!-Raz dwa i trzy! ;)

piątek, 19 lipca 2013

"Kto pyta nie błądzi" cz 2

Igor-lat dwa i siedem miesięcy (Serio! nie ściemniam!) 



Igor słysząc wycie karetki: Cio to?
Siostra: Pogotowie
Igor: Ne! Ijo ijo!!
No właśnie! :))
                                                  ***
Dzisiejszy poranek. Siedzimy na podwórku. Igor przegląda karty kolekcjonerskie brata. Bierze jedną z nich:
-Cio to?
-Piłkarz kopiący piłkę...
Pięć sekund potem-następna karta.
-Cio to?
-Piłkarz...
-Aha!
Dziesięć sekund później-karta trzecia
-Cio to?
-Pi...-Zaczynam.
-AHA!-Wchodzi mi w słowo.
Karta numer cztery-postanawiam zrobić eksperyment.
-Cio to?
-Yyyyyyyy-Mruczę.
-Aha!
Aha. No tak ;)
                                                   ***
-Cio to?-Mówi Igor pokazując na mój brzuch. Słynąca z wyrafinowanego poczucia humoru ciocia Natalia postanawia się podroczyć.
-Dzidzi.-Mówię uśmiechając się zadziornie.
-Nie taja dzidzi! Kaka* dzidzi!!

No dobra! Kaka faktycznie ma dzidzi. Ja mam tylko oponkę ;)


*Kaka-Ciocia Kasia






Ze specjalną dedykacją dla "krzystne matki"-yyy...znaczy Kaki ;)








środa, 17 lipca 2013

Chrrrrrrr...

Śpiąco mi...
Bardzo...
Z jednej strony nudno...
Z drugiej strony nic się nie chce...
Trudny tydzień-jakbym zawisła...
Mam nadzieję, że to przelotnie?
Inaczej zbzikuje sama ze sobą.
Nie lubię tego stanu i nie lubię się mobilizować do jakiejkolwiek czynności.
Jutro jadę do biblioteki, to sobie troszeczkę pobędę, pokrążę między półkami, poukładam książki, ponudzę innych. I wyrwę z domu.
A oprócz tego to pogoda piękna, dzieci zdrowe, ja też mam się ok.
Tylko muszę się obudzić.

niedziela, 14 lipca 2013

W WIELKIM skrócie:

  • -Żyje.
  • -Tylko mam aftę w gębie i jeść dużo nie mogę (i dobrze)
  • -I ogólnie to mam ciśnienie niskie i samopoczucie zmienne.
  • -Dziś czułam girę mojej siostrzenicy dotykając brzucha. Super sprawa!
  • -Idę na warsztaty rękodzieła.
  • -Gdzie jest słońce?!
  • -Czytam dwie książki na raz
  • - Czekam na potomka królewskiego-brytyjczycy bądźcie dumni!
  • - Ogladam z Madzią telenowele z dzieciństwa
  • -Zapuscilam paznokcie.
  • -Ogólnie to się cała zapuscilam;-)
  • - Muszę posprzątać pracownię
  • - I zrobić kartkę
  • - I hiszpański powtórzyć
  • - I butelkę zrobić
  • - I na planach się kończy ;-)

I tak mi mija...

czwartek, 11 lipca 2013

Intensywnie


Intensywne to były dni. I cudowne. 
Dwa dni z Anetą.
Słońce, spokój,śmiech,niezdrowe kalorie i małe kociaki które spały wyłącznie na moim ramieniu...
Sielsko, anielsko...



Dziś natomiast wybyłam do biblioteki... 
Gdzie oprócz książkowej wymiany czekało moc pracy- Nieoficjalnie zostałam wolontariuszką biblioteczną.
Miałam się zajmować działem dziecięcym. Więc posprzątałam, poukładałam zabawki, zadeklarowałam się że znajdę fajne kolorowanki.


Dzieci czworo. Trudno było mi zyskać ich zaufanie bo nie mogłam po prostu podejść i zagadac do malucha. Bo nie byłam pewna reakcji rodziców. O dziwo nie było źle a jeden chłopiec nawet lizaka podarował ;-). 
Ja się nie nudze, one widzą że mój wózek to TYLKO atrakcja.  I tak ma być.
Interes kartkowy się kręci :-D ww tym tygodniu oddalam dwa zamówienia.



Adrian wrócił z wakacji u babci. Milena czeka aż jej pozwolą wyjść, a Igor... walczy. 
Z nami. 
Ze złością. I nie może zrozumieć czemu zabrali mu smoczka.
Dziś po dwóch godzinach zasnął bez. Mame ma twardą. Ja bym nie dała rady. A przecież wiem że im wcześniej tym lepiej i że nie może iść do przedszkola z "nanią"... To dla jego dobra... Wiem . 



Tylko że odkąd się urodził nie umiem być twarda...
I to wcale nie dlatego że ma takie piękne oczy :-P

wtorek, 9 lipca 2013

Blogi, które czytam...

Dziś robię to, co do czego zbieram się już dawno. Spośród miliarda (tryliarda.) blogów które czytam na codzień wybrałam  top dziesięć. Było ciężko, bardzo bardzo! Konkurencja spora. A o to i ona:

Moja blogowa lista top ten:


  • Mały WIELKI Majcik-Czytając ten blog nie można nie płakać. Maja miała tylko trzy miesiące, gdy jej rodzice dowiedzieli się, że jest chora. Glejak-złośliwy guz mózgu. Dwa lata walki o jej życie toczona w szpitalu. Lewostronny wylew,chemioterapie,wymioty, walka by Majcik zjadł samodzielnie. Losy Mai zaciekawiły niezliczone rzesze osób. Dziś prześliczna Maja ma osiem lat i jest zdrowa.  Blog nagrodzony przez Onet.
  • Moja córcia i inne zwierzęta futerkowe- Blog założony przez Van Gogę-Mamę jedenastoletniej wówczas Oliwii-jej głównej inspiracji. Prowadzony przez sześć lat podczas których zyskał tytuł "Blog roku". Pisany w sposób niebanalny, dowcipny. Spotkał się z bardzo dużą sympatią zyskał rzeszę fanów. Dziś blog jest już zamknięty, a mimo to uwielbiam do niego powracać. Moje blogowe guru. :)
  • Nie tak znów kolorowo- Macierzyństwo pokazane bez zbędnego koloryzowania. Mama, tata, oraz dwójka ślicznych i rezolutnych dzieciaczków-Bi i Nik. Bardzo dobry styl pisania. Nie można ich nie lubić!
  • Od A do Z...- O Anecie mogę mówić dużo. W dodatku w samych superlatywach. Poznałyśmy się w świecie realnym jeszcze zanim żadna z Nas o blogowaniu nie myślała. Aneta jest świetną kobietą o dużym poczuciu humoru. No i nie skromnie przyznam, że osobą która ją zmotywowała do założenia bloga jestem Ja!(Chyba...:P) No i chwała mi za to!
  • Po drugiej stronie lustra- Beatę miałam poznać przyjemność tydzień temu. Moja przyjaciółka. Przez duże P. Dzięki niej nie osiwiałam z nudy przez ten rok spędzając godziny na gadulcu. Dzięki niej motywowałam się do walki i całkowicie nie zgnuśniałam. I dzięki niej upewniłam się, że internet nie jest żadną barierą. Moja przyszyta siostra.  Mama ślicznej, rozkosznej Juleńki. A jakie ciasta robi dobre! :))
  • To nie jest zwykły sen-to droga do przebudzenia- Kajtuś w wieku dwóch lat uległ wypadkowi. Od tego czasu znajduje się w śpiączce. Śliczny, niebieskooki. Walka o jego przebudzenie wciąż trwa. Wiara w to że się uda nie opuszcza ani na chwilę.
  • Tosinkowo-A cóż można o nich powiedzieć?  Kto tu zagląda, ten wie, że Tosinkowo to moja rodzina. Po prostu. Niedawno minęło cztery lata, gdy odważyłam się napisać tam komentarz. I wiem, że to była najlepsza decyzja. Marta i Karol to cudowni rodzice piątki przecudnych dzieci. Kto wchodzi na ten blog zostaje już na stałe... Kiedyś poznam ich w świecie realnym. Jestem tego pewna. I w końcu przytulę tą moją mamę numer trzy. :*
  • Trzy córeczki iskiereczki- To co ujęło mnie w tym blogu to wielka miłość do dzieci aż bijąca z liter. Dwie piękne dorastające pannice i śliczna kilkulatka. Oraz dwójka kochających rodziców. Można się tam poczuć jak u siebie. Cudowna rodzina :)
  • Zapatrzona w książki- Planujesz kupno książki? Pójście do biblioteki? Ten blog jest dla ciebie! Książkowe królestwo. Czytelne recenzje, nowości na bieżąco. Dzięki temu blogowi odkryłam bardzo dużo świetnych i interesujących książek.
  • Zapiski Myski- Myska to osoba z bardzo dużym poczuciem humoru. Mama sympatycznego Gutka. Uwielbiam czytać jej blog, by poprawić sobie humor. Właścicielka ślicznego ogródka. Jej pomysły są dla mnie bardzo dużą inspiracją. 

I tak zakończyłam. Kolejność nieprzypadkowa bo... alfabetyczna. Z recenzji tych blogów wyszło małe masło maślane... Ale to tylko dlatego, że pewne rzeczy trudno opisać. Z zachwytu oczywiście. :)

piątek, 5 lipca 2013

W odpowiedzi na... Liebster blog!

Agatka zaprosiła mnie do gry w liebster blog. Nie jestem dobra do stwarzania pytań, więc zamilknę i spytam przy okazji ;) mam nadzieję Agatko, że się nie pogniewasz! :D


1. Komputer stacjonarny czy laptop? Komputer stacjonarny do pracy. Laptop do pogaduch.
2. Kawa czy herbata (czy wino, piwo, rum, ogolnie ulubiony napoj)? Herbata jest jednym z moich uzależnień, ale... Kawą też nie pogardzam. Koniecznie z mlekiem! ;)
3. Ksiazka czy e-book? Książka. Można zabrać ją wszędzie, czuć zapach, słychać szelest papieru...

4. Hobby? Cardmaking i decoupage
5. Jak duza planujesz rodzine? ;) Dwie córki, dwóch synów, pies i tchórzofretka :D


6. Jesli masz samochod, jestes raczej kierowca ostroznym, czy piratem drogowym? ;) Hahahaha. Samochodu nie mam ale gwarantuje, że swoim pojazdem nie szaleje zanadto! :D
7. Ukochana zabawka z dziecinstwa? Lalki:Zuzia i Emilka. 
8. Jaka cecha Twojego charakteru najbardziej utrudnia Ci zycie? Lenistwo i słomiany zapał


9. Latem lubisz sie opalac, czy wolisz paradowac jako "corka mlynarza"? ;) Nie lubię się opalać, ale zawsze coś złapię. ;)
10. Jestes zwolenniczka malzenstwa, czy nie przeszkadza Ci zwiazek na "kocia lape"? Ślub. Ale tylko ten w kościele. Cywilny jest dla mnie bez sensu...

11. Lubisz swoich tesciow (jesli ich masz oczywiscie), czy trzymasz sie od nich jak najdalej? :) Mam nadzieję, że swoją teściową polubię. I odwrotnie.

środa, 3 lipca 2013

A tymczasem...

Ola i Adrian mają wakacje.
Możecie sobie wyobrazić cały harmider panujący w naszym domu.
 Ola słucha muzyki, Igor piszczy,Adrian znów chce na rower. Ciągle coś, ciągle gdzieś. 
A mi...w to graj.
Nie znosiłam czasu, gdy wszyscy chodzili do szkół,na uczelnie, do pracy.
Nie miałam do kogo gęby otworzyć, bo każdy taki zajęty, każdy się gdzieś śpieszył. A ja zalegałam w domu.
Ale teraz są wakacje. Wszystkie moje przyjaciółki już mają wolne.
 I powoli zaczynają się rodzić plany na spotkania towarzyskie. 4
A po drodze obowiązki, jak na przykład kartki co leżą odłogiem i książki,
 co zamiast ubywać, to przybywają.
 A odpoczynek? Jedzenie?Tv? Hiszpański? Nie ma czasu. Staram się żyć intensywnie... I to mi odpowiada.
<przerywa pisanie, po czym wymierza komarowi siarczysty lewy sierpowy>
No i ugryzł!
<wraca do pisania>
O czym ja to?
Aaa! Że życie intensywne lubie.
 A owszem! Kocham! Kocham to, że nie muszę siedzieć bezczynnie, że jak skończę jedno, to zaraz wymyślę drugie. W końcu inteligentni ludzie nie powinni się nudzić... Więc może nie jest tak źle? ;)
Planów wakacyjnych jako tako nie ma. No! Miał być  w sobotę obóz, wyjazd i te sprawy. Ale z pewnych przyczyn obóz jest przeniesiony na wrzesień.
Ale co? To nic! Więcej czasu dla przyjaciół, dla bloga, dla kartek. Dla WAS!
A we wrześniu sobie pojadę i może nawet nie będę obsesyjnie myśleć na temat tego, co robi Igor w przedszkolu.
Bo uwierzycie,że to malutkie bobo już idzie do przedszkola?
Ja sama w to nie wierzę... Choć z bobaskiem ma już coraz mniej wspólnego...

Jak pewnie zauważyliście ostatnio wpadłam w obsesję i... ciągle coś zmieniam, ulepszam tutaj. Nie męczy Was to? Bo jak męczy to powiedzcie. A ja już mam nowy pomysł.
Zdjęcia podsumowujące całe miesiące (zgapiłam z innych blogów! A jakże!). Treściwe, ale takie, żeby nie ingerować zbytnio w prywatność mojej rodziny. Zobaczymy jak pójdzie...
Jak widzicie usunęłam okienko z gg. Osoby, które chcą ze mną pogadać przez komunikator niech piszą tutaj, tudzież na maila. Rzucę numerem. Widget już mi nie potrzebny. Z osobami z którymi dawniej  tak utrzymywałam kontakt...
<Stacjonarny dzwoni. Nie odbiorę bo leże w wyrku a mamusi obecnie nie ma... Dzwoń se! Ha ha ha! O! Przestał? No i bardzo dobrze!>
...No więc osoby z którymi przez widget utrzymywałam kontakt teraz mają swoje gg, tudzież...telefony. :P
No...Rozpisałam się. A spróbuje mi któreś powiedzieć, że notka krótka to...!
:P
A wasze wakacje jak?



poniedziałek, 1 lipca 2013

Marzenia się spełniają...

Wiecie? Kocham ten stan gdy te najskrytsze marzenia się spełniają. Gdy wzruszenie ściska za gardło i ręce tak drżą. I gdy zdalam sobie dziś sprawę że to o czym parę miesięcy temu tylko śniłam stało się faktem to...
już wiem-nie ma rzeczy niemożliwych.
I że internet nie jest barierą. Jest szansą na spotkanie cudownych ludzi...
Dziś 1.7.13 spełniły się moje marzenia . Spędziłam dzień z Beatka. I było cudownie.
Anetko, Beatko i Kasiu- dziękuje za ten dzień . :-*