środa, 1 maja 2013

Maj, kwiecień...

A rocznica goni rocznicę...
Parę dni temu w końcu minął rok odkąd skończyłam szkołę.
Równy rok temu wszyscy cieszyli się z majówki, a ja jeszcze wciąż szlifowałam pracę maturalną, pamiętam że pierwszego maja czytałam "Chłopów"
Matura mi nie wyszła.
To znaczy wyszła. Bo gdyby nie ta znienawidzona, nieszczęsna i nie potrzebna matma, to mogłabym nawet powiedzieć, że poszła mi dobrze ;)

Może i nie zdałam matury. Może i nie mam papierka, który potwierdza, że zdałam ten egzamin dojrzałości.
Ale tylko pozornie.
Bo jeszcze kilka lat temu będąc w wieku buntowniczym w ogóle nie zamierzałam iść do liceum.
A poszłam.
A dwa lata temu na poważnie zastanawiałam się, czy w ogóle podejść do matury, a nie machnąć na to ręką...
Podeszłam.
Nie żałuję.
I to był mój mały egzamin dojrzałości.

Zdałam go i jestem z siebie dumna.
I nieuchronnie stuka dwanaście miesięcy w domu...
Dwanaście miesięcy podczas których musiałam niejednokrotnie stawiać się do pionu i przystosować się do świata, gdzie trwa utarty schemat, że zawodowe, publiczne i towarzyskie życie osoby niepełnosprawnej kończy się na maturze.
Schemat, któremu się nie dam!
Bo wbrew temu co myśli każdy-Ja postanowiłam po tych dwunastu miesiącach...
MOJE życie dopiero się zaczyna!
I żadne cyferki, delty, twierdzenia i ułamki mi w tym nie przeszkodzą.
Osoby bez matury też mogą być cool, trendy, fajne i w ogóle-git! :P
A jak będzie trzeba to znów podejdę do poprawki.
I może nawet ją zdam!

Swoją drogą... Skoro po roku siedzenia bez celu w domu mam jeszcze jakieś ambicje, plany i bez trudu co dzień znów wstaję z łóżka to... Może jednak z moją stabilizacją psychiczną nie jest tak źle? ;)

18 komentarzy:

  1. Hmmm jak będzie źle to Cię siostry znowu "naprostują" nie pomijając mamuśki naszej kochanej, która też nie pozostanie obojętna na twoje załamki :-) nie ma jak rodzinka :-p. A poza tym chciałam powiedzieć, że jesteś baaardzo cool nie żyjesz schematami....że gimnazjum, liceum, matura, studia i dalej studia a potem cosik po studiach a potem się w sumie okazuje że pracy nie ma w tym zawodzie :-) ale każdy teraz robi studia to Ty też musiałaś i tak ble ble ble ble....Ojej Twój blog ma na mnie jakiś wpływ dziwny tzn pozytywny ale dziwny.
    Sis Kasiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwny ale pozytywny?
      Powiedziałabym, że to hormony, ale byś mnie udusiła... :D:D:D:
      Taak, rodzina to dobry wynalazek :D
      Pozdrów Pysię od Cioci ;*

      Usuń
  2. Kochana... pamiętaj, że to MY- Twoja rodzina- wspierałyśmy Cię w przekonaniu, że o tym czy zdasz czy nie dowiesz się tylko wstedy gdy podejdziesz do matury... równie dobrze mogłaś powiedzieć, że nie podejdzieszx " bo po co Ci to"!
    a jednak podeszłaś i nit nigdy Ci chyb a nie ubliżał z tego powodu, że egzamin z matmy Ci nie poszedł... matma to twój odwieczny problem... wiec... dla mnie lizcy się że podeszłaś do niej wgl... ale to pewnie tylko dlatego że ci powidziałam, że labo sama na nią pójdziesz, albo Cie opsobiście zawlekę tam za... kudły :)

    ważne ze umiesz liczyć do dziesięciu, powiedzieć która godzina i umiesz obliczyć ile $ dolców ma Ci wydać pani sklepowa :)) knie knie knie./.. :)


    Ruda Siisssss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dolców?
      Chciało by się ...
      no dobra- niech ci będzie, że podeszłam bo się Ciebie bałam xD

      Usuń
  3. Ten rok dał Ci czas na przemyślenia - i są mądre konkluzje ,ze w życiu dasz czadu ile się da !!! czyli to był czas wcale nie zmarnowany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no na to wychodzi, że nawet się przydał :D

      Usuń
  4. Powodzenia Kochana i tak trzymaj! A matura? Na niej świat się nie kończy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to sobie właśnie powtarzam! Inna sprawa, że raczej nie powinnam pisać takich rzeczy na kilka dni przed maturami hahaha:D

      Usuń
  5. Uch, nienawidzilam matmy! Mialam szczescie, ze zdawalam mature w starym systemie i matematyka mnie ominela, inaczej tez roznie moglo byc! ;) Chociaz u mnie w klasie mature z matmy zdawaly wszystkie osoby, ktore nie byly pewne co chca w zyciu robic, a potem nauczycielki tak pomagaly i podpowiadaly, ze wszyscy zdali! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak Agatko. Do nauczycieli trzeba mieć szczęście ;-)

      Usuń
  6. Powiedziałabym nawet, że Twoja stabilizacja psychiczna jest znacznie stabilniejsza niż wielu mi znanych :)
    A że matury nie masz?? pfff ja mam, a i tak kurą domową jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kura domowa! Phi!
      Nie kura domowa tylko pani domu Mysko jedna Ty!
      A być panią domu, to jest najtrudniejszy zawód świata!! :* I ja sama też po cichu marzę bo byciu taką panią domu... :)

      Usuń
    2. Haha Dziewczyny, ja mam magistra i też jestem kurą domową czy też panią domu :) a raczej panią mieszkania bo o domu to oczywiście marzę! Noelko, marzenia się spełniają więc marz, marz!!! A zobaczysz za lat parę jak zaczniesz pisać, że masz dosyć bycia panią domu, męża dzieciaków i w ogóle bierzesz od nich wolne!!! Buziaki Kochana, a ja owszem wolne bym wzięła, ale kurka wodna nie chcą mi dać te dzieciary wstrętne :)))))

      Usuń
    3. Niech się stanie!! :*

      Usuń
  7. Bardzo dobrze, że się nie poddałaś:) Ja matę uwielbiam, więc matura z tego przedmiotu to był pikuś i byłam bardzo zadowolona z osiągniętego wyniku. Za to polski to udręka i cieszę się, że jakoś zdałam ten polski. Najważniejsze to iść dalej do przodu:) Jakbyś kiedyś się zdecydowała podejść jeszcze raz do matury to z matą możesz walić jak w mur:)Pozdrowionka i buziaki:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze pani menager ;D :*

      Usuń
  8. hej hej gdzie nowy wpis? hmmm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaginął wraz z weną, pozdrawiam :D

      Usuń