sobota, 27 kwietnia 2013

Upalny weekend i zaległości

Przepraszam!
Zaniedbuje Was ostatnio!
Wiem!
I nawet szczegółowo nie po informowałam co się dzieje i co właściwie ustaliliśmy na tym spotkaniu!
A więc ustaliliśmy... sporo!

Przede wszystkim- W lipcu Was opuszczam. Na całe dziesięć dni ;)
Projekt w którym biorę udział obejmuje dziesięciodniowy obóz.
W tym samym miejscu do którego wyjechałam we wrześniu, a znajome tereny będą mi pomocne w przetrwaniu dziesięciu dni bez WAS i rodziny!
Obiecałam sobie jednak, że tym razem konsekwentnie opisywać będę dzień po dniu, oraz porobię więcej zdjęć, aby te dni nie poszły w zapomnienie.
Wiem tylko, że podczas tych dni jak poprzednio będą ćwiczenia, trochę teorii w postaci wykładów, oraz techniki jazdy (AAAAA! Znów przyjdzie mi ćwiczyć balans!!)
Natomiast prócz wyjazdu szykuje mi się kurs.
Kurs domowy, dostosowany do moich potrzeb.
Kurs który być może pomoże mi w... podjęciu pracy.
Bo cóż- nie zamierzam wiecznie żyć na rencie...
Wspólnie wymyśliliśmy, że dobra była by dla mnie praca w charakterze prowadzącego jakiegoś bloga firmowego, stronę...
Coś podobnego, jak prowadzę w Szlachetnej paczce.
A czy mi się uda?
Się zobaczy ;)

Dziś natomiast cały dzień sobie leniuchuje.
Pod wieczór zaledwie  troszkę pomyślałam nad kartką.Nawet wychodzi!
Gorąco jest! Wczoraj pierwszy raz tego roku ubrałam t-shirt w krótkim rękawkiem i bez stresu, że zmarznę mogłam tak sobie być na podwórku do 21:00
W serial się nowy wciągnęłam, a przez dwa dni nadrobiłam... UWAGA... Piętnaście odcinków!
Brawo, brawo!
:P

Igotek się rozgadał!!
Mówię Wam! Nie podejrzewałam, że w miesiąc mały chłopiec aż tak może się rozwinąć!!
W słowniku Igorka nadal króluje słowo "NE"
Bardzo się cieszymy, bo ostatnimi czasy trwa akcja pozbywania się pampersika i mały powoli zaczyna wołać. A że nie zawsze dobiegniemy to... inna sprawa ;)
No a z nowości to między innymi :

Kok-Sok malinowy
Ne ma - Nie ma

A już hitem było dla mnie...uwaga! PIERWSZE ZDANIE!!
Kiedy to parę dni temu mały przyszedł by z rozbrajającą miną obwieścić mi:
"Mama ne ma psi psi!*"

No mamo! Jak mogłaś?! ;)

* Pepsi :D

 PS A u Was co? Tęsknili? ;)

czwartek, 25 kwietnia 2013

Śpieszę

...by poinformować, że kciuki się przydały! :)
Spotkanie baardzo sympatyczne, na luzie.
Trochę papierkowej roboty, pogawędka nt bieżących spraw i problemów.;)
Obecnie kontaktować się będzie ze mną doradca zawodowy, który pomoże mi w doborze kursu itp itd etc ;)
Dziękuje! Wszystkim, za wszystko.
Że byliście.
Bo ja Was czułam. Waszą obecność
I to jest w Was piękne:*

środa, 24 kwietnia 2013

Dryń,dryń,dryń...

Dzwonili.
Z fundacji w sprawie projektu.
Dziś.
Albo raczej dzwonił Marcin-nawiasem mówiąc bardzo miły chłopak :)
Jutro o godzinie czternastej spotkanie.
Potrzymajcie kciuki! 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Blogowo mnie odniepadło...

Jakoś tak ostatnio Moi mili nie chce mi się...
Nie umiem ubrać w słowa to co się dzieje u mnie od kilku dni.
A dzieje się dużo...
Ale u mnie wszystko ok!
Jestem tu ciągle, pamiętam o Was.
Ale poszłam na urlop.
Bo nie lubię pisać na siłę i zamęczać Was notkami, które nic nie wnoszą.
I mam nadzieję, że nie długo już tu wrócę.
Poczekacie?

czwartek, 18 kwietnia 2013

Z serii notek bez SĘSU: Trochu o...

Serialomanii.
Ten kto mnie zna bliżej wie,  że jestem od zarania wieeeeeelką fanką seriali.
Nie wiele jest takich osób...
Owszem!
Ale ja tak.
I na zdziwienie osób, że oglądam sieczkę telewizyjną sieczkę pt "M jak miłość", "Na dobre i na złe" czy "Na wspólnej" odpowiadam uśmiechem.
Owszem! Seriale te nie są jakieś mądre.
Nawet są głupie!
Groteskowe!
Rozstania, powroty...
Śmierć w kartonach... (kto zna ten wie:P)
"Myjcie rączki!"
No ani to mądre, ani z puentą, ale za to jak odstresowuje!!
Właściwie to... czasami dziwi mnie jazgot niektórych osób na seriale.
Nikt nie wie ile osób musi harować, by powstał jeden odcinek takiego czegoś.
Nie każdy jest zdolny do wymyślenia czegoś takiego...
Nie każdy ma siłę przyciągnąć przed tv pół miliona osób.
Dlatego, wkurza mnie ten stereotyp: Mądra osoba nie ogląda seriali?
Ogląda! Uwierzcie :P
Znam takich!
Magistry, docenty,nauczyciele...
Może nie jest to nic rozwijającego, natomiast ja staram się wyciągnąć fajne wnioski z tej mojej pasji:
Czy ktoś wie, że to dzięki serialom pokochałam książki?
Koleżanki z pewnego forum dopisywały sobie perypetie serialowych postaci.
Czytałam to dniami, nocami...
I... sama zaczęłam pisać.
I czytać inne opowiadania.
A potem czytać książki, od których się uzależniłam.
I wkręciło mnie to... Od pisania perypetii serialowych postaci, do pierwszego (już nie serialowego) opowiadania.
I do pisania wierszy...
I do pisania bloga...
Drugi z kolei serial zapoczątkował moją miłość do Meksyku i do nauki hiszpańskiego.
Dzięki trzeciemu... mam przyjaciół. Zapoczątkowało to moją dość długą (osiem lat w pierwszym przypadku) i jakże wyboistą przyjaźń z pewnymi osobami :)
Dlaczego do tego zmierzam?
Bo dziwi mnie, że ludzie tak unikają seriali, a jeśli już nie unikają, to stają się ofiarami żartów.
Disco polo słucha połowa Polski nawet jeśli połowa z nich jest... światowa. :P
I nie znaczy to, że to jakiś plebs czy coś :P
Czy inteligencja zależy tylko od tego co się czyta, słucha i ogląda?
Czasem mi się wydaje, że świat tak uważa.
I smutne to strasznie.
O gustach się nie dyskutuje... podobno. A ja widzę, że jest inaczej. :P
Dlatego jeśli wasza babcia, ciotka, mama, przyjaciółka od dwudziestu lat czeka na nowy odcinek "Mody na sukces" to... nie potępiajcie.
To są gusta.
Gusta są zmienne! Każdy ma inne!
I nie każdy musi oglądać wyłącznie kino ambitne.
Oglądanie seriali, tasiemców, czy  innych telenowel też może być fajne!
Chociażby po to, żeby... nie oglądać wiecznie sejmu ;)
Należy tylko znaleźć pozytywy... Jak w każdej sytuacji:))

I jeśli kiedyś przerwę konwersację z Wami, by obejrzeć  kolejny odcinek jakiegoś tasiemca to...
przymknijcie oczka!
Ja już tak mam. I już ;)








wtorek, 16 kwietnia 2013

Mam niebo nad głową.

Dosłownie.
Albowiem siedzę ja sobie właśnie w bibliotece gminnej usytuowanej w gimnazjum, do którego uczęszcza Ola, a sufit jest szklany.
Więc jak spojrze w górę to widzę błękit, i słońce które wali mi prosto w oczy.
Dbają tu o mnie! Mówię Wam!
Kawę dostałam! Z mlekiem i posłodzoną. Ciągle pytają w czym pomóc, książki mi podają.
Znalazłam swoją ukochaną książkę o Meksyku.

Nie licząc tej którą sprezentowała mi Anetka, to jest trzecia, którą chciałam przeczytać.
I tylko dziwnie mi się siedzi wiedząc, że kilka sal obok na sprawdzianie z angielskiego męczy się Ola.

UPS :D

Fajnie jest!! Nadal :))

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Wiecie?
Ja naprawdę nie sądziłam, że słońce tyle daje.
Kiedyś jakby nie dostrzegałam, że podstawą mojego humoru jest właśnie dobra pogoda.
A teraz?
Chce mi sie żyć, skakać, pomagać innym, czuć dobro, chwilo trwaj!!
Zdecydowanie dobry dziś dzień mam!! I hiszpańskiego się pouczyłam i na kartkę mam chęć!
I na podwórku z Igotkiem sobie byłam, ale wiaterek jeszcze przenikliwy, więc nie długo.
Nawet nie zasłaniam okien zasłonami, jak to zwykle mam w zwyczaju!

Weekend też super!
W sobotę urodziny Adriana.
Tort, życzenia, wspólna posiadówka, prezenty, odśpiewane "Sto lat" .
Błysk w jego oczach, zabawa z przyjacielem-Sebastianem.

Wczoraj spektakl-piękny!
Opowiadał on historię dwójki ludzi, którzy bardzo cieszyli się na wieść o dziecku.
Aż w końcu dowiadują się,że ich dziecko jest obciążone genetycznie-zespół downa.
W tle wypowiedzi dzieci z zespołem downa nt codziennego życia.
Doskonałe role Marcina Siatki i Magdaleny Walach oraz innych aktorów :)

A jutro? A jutro może biblioteka? Ale już inna, dla odmiany. :) Oby się udało!
Z kursów jeszcze nie dzwonili, ale zadzwonią, nie? 
Fajnie, fajnie, fajnie! Mówię Wam :))

sobota, 13 kwietnia 2013

Osiem

Trzynasty kwietnia 2005.
Godzina czternasta.
Wracam ja sobie-wówczas gówniara ze szkoły do domu, wcześniej w szkole kupując ciężarnej wówczas siostrze jogurt.
W domu dowiedziałam się, że siostry nie ma.
Bo jest na porodówce.
I bo za chwilę zostanę po raz pierwszy ciocią.
Szok i nie dowierzanie. Przez chwilę myślałam, że mnie kurcze wkręcają!!
Nie wkręcili. Godzinę potem telefon.
Adrian urodził się z tego co pamiętam kilka minut przed godziną trzecią popołudniu.
W piękną,upalną środę.

Do dziś pamiętam dreszcz emocji, na wieść o tym, że JUŻ JEST!!
I, że z wrażenia się zakrztusiłam wspomnianym wcześniej jogurtem ;p
I tylko wierzyć się nie chce...
Osiem lat?
Już?!
Za szybko!
Minęło osiem lat, wspólnych. Pełnych śmiechu, radości, zmartwień, skoków rozwojowych skrzacika Duduśka.
I pierwszych utarczek słownych, które ostatnio nam towarzyszą.
Co nie znaczy, że się nie kochamy!!
To znaczy, że... jesteśmy do siebie cholernie podobni ;)


 

OSIEM LAT ADRIANA!!

(A ten tort wybrał sobie sam na bloga. :)) )
Właśnie pokazałam mu, że pisze o nim na blogu i teraz kazuje wszystkim koniecznie wejść i zobaczyć :))
Dziś wieczorem wspólnie uczcimy ten wcale nie pechowy trzynasty!
No to częstujcie się :))

czwartek, 11 kwietnia 2013

Słońce!


Czy można wymyślić lepszy tytuł dla dzisiejszego dnia? 
Wczorajsza smetna kupka śniegu stopniała na amen i nie ma po niej śladu. Na zewnątrz było około dwudziestu stopni i nawet kurtka nie była już potrzebna. 
Krótki spacer i WIELKA zadyszka uświadomiły mi jak bardzo spadła mi forma w czasie zimy.
Dlatego staram się by przywrócić to co wypracowalam potem i łzami! 
I nie dam się! 



Potem siostra miała na popoludniu do pracy i opiekowalismy się chłopcami. 
W międzyczasie Adrian zaliczył trening. 
Życiem naszego osmiolatka zawładnął sport. 
Mały gra w piłkę, został wybrany do szkolnej grupy olimpiady sportowej. Jego zespół wywalczył złoty medal!! :-) 



Odebrałam od koleżanki przesyłkę z podkladka do cięcia i śliczne papiery :-)
Potem wpadły do mnie kumpele- Angelika i Brygida (pozdrowka :-* :-D ) i spędziliśmy miły czas.
Oj tak! Fajny to był dzień! :-D

środa, 10 kwietnia 2013

Co to będzie, co to będzie?

Wysłałam parę dni temu zgłoszenie na staż o którym tu mówiłam.
Byłam nastawiona na niego.
Do dziś.
Telefon.
Z fundacji, dzięki której miałam kiedyś szansę pojechać na obóz.
Mężczyzna informuje o podobnym projekcie.

Kursy w domu.

Szansa na załatwienie dowozu do szkoły, o której marzę.

Włącza mi się myślenie:

A może to lepiej?
Znam tam wiele ludzi- w razie coś pomogą.
Kursy w domu.-Co prawda marzę by wyrwać się z domu, ale przecież i tak już siedzę ten rok w domu i w ostateczności nie jest mi źle i mogę do końca kursów posiedzieć.
No i neutralny grunt.
Dom to przecież moja ostoja.

Jak pomyślałam tak zrobiłam. Powiedziałam, że jestem w stanie zrezygnować z tego projektu na który liczyłam, na rzecz tego który obecnie mi proponują.

W końcu już raz pomogli,tak?

W końcu jeśli się przyłożę, to spełnię swoje marzenia...

Zgodziłam się. Liczę na nich.

Siedzenie na rencie przestało mi się podobać.
Kwiecień jest mam nadzieję przełomowym miesiącem.
I wierzę, że to koniec mojego "bezsensownego siedzenia".
Czas zawalczyć o przyszłość.
I tylko czasami mam pesymistyczne poczucie, że się nie uda.

Nie lubię być poważna i nie lubię decydować.
Nie lubię być dorosła.

Ale jestem i czas temu stawić czoła.
Potrzymacie kciuki, prawda...?

wtorek, 9 kwietnia 2013

Apsik !

Młody najwyraźniej za długo był zdrów albowiem... katar złapał!
I to nie byle jaki! Taki do pasa!
A jako że spędziłam dziś z nim trz godziny to musiałam patrzec jak się ta moja bidna bida meczy z tym ustrojstwem :-(
No i chusteczki były w ruchu calutki czas. Aż potem już sam wystawiał mordke żeby wytrzec gila. Moje małe ubudziubu!
Gorzej sypiam ostatnio. Albo za długo albo za krótko...  A przecież niczym się nie stresuje ani nic... Cóż! Najwidoczniej taka moja karma! przejdzie mi!
Aczkolwiek tydzień mam bardzo intensywny. Nazbieralo się spraw zaległych mniej lub bardziej ważnych, które postanowilam załatwić. Idzie mi nie najgorzej, ale już dawno nie miałam tak, że nawet nudzić się czasu nie mam! :-D no fajne to! nie powiem :-P
A na koniec perelka:
Niedzielne popołudnie. Adrian złapał szaleja i lata aż nie nadazam. W końcu zaczynam się droczyc:
-Adrian! Bo cię sprzedam na bazarze!
-A ja ciebie na allegro- Odpowiada mały.
Buuuu nie bawie się tak! ;-)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Małe sprostowanko!

Bo co prawda obiecałam, że będę pisać. Codziennie.
No prawie. A już na pewno nie w niedzielę. Bo w niedzielę nigdy nie mam weny i nie piszę.
No i nie lubię się zmuszać.

Więc moi drodzy nie wyczekujcie, aż tak w weekendy notek, bo raczej się nie pojawią.
Ubiegły dzień minął mi dość rodzinnie. W sobotę przyjechała siostra z mężem i spali u Nas. W niedzielę zjedliśmy razem obiad, a potem pobawiliśmy się z chłopcami.

Pod wieczór zaś wpadła żona mojego kuzyna z córeczką. Okazało się, że ma dla mnie dwa bilety na spektakl, który odbędzie się w naszej gminie. Gra w nim między innymi Magdalena Walach, którą bardzo lubię.
I dlatego w niedzielę mam wychodne :))

A dziś natomiast po przebudzeniu- coś całkiem nowego!
Żółciutkie,cieplutkie,okrągłe słoneczko z promyczkami na niebieściutkim niebie!
Takie SŁOŃCE przez duże S.
I choć temperatura jeszcze niska, to ja już wiem, że zima odchodzi!
I dobrze jej tak!

A co u chłopców? Mega! Dni upływają im przede wszystkim tak:
Igor: Taja Ne!
Adrian: Ciociu/Wujku/Mamo/Tato/Babciu/Dziadku/Panie Listonoszu/Kotku/Piesku/Świnko/ Ptaszku- a ja mam w sobotę urodziny!! Pamiętasz?

No jakbyśmy mogli zapomnieć? :P

sobota, 6 kwietnia 2013

Notka

Piszę tylko dlatego bo przecież obiecałam że napiszę. 

Dziękuje za wsparcie w poprzedniej notce. Wasza obecność i motywacja dobrze na mnie wpływa.
Ostatnio mam jakieś gorsze dni. 


Nie, nic się nie dzieje i wszystko gra ale chandra trzyma mimo wszystko. Jakoś tak. Jak zdazyliscie zauważyć-Mam tak często, ale mija.
 I teraz też minie. Bo w końcu życie nie może płynąć na samym narzekaniu i smutku. 


Wiem to a jednak mi smutno. dlaczego? Chyba tylko dlatego by potem móc znów z czego się cieszyć.
Filozofia do mnie nie pasuje stanowczo. Więc kończę.
Buziak! Dobranoc :-*

piątek, 5 kwietnia 2013

Jak to możliwe?


Wczoraj usiadlam do komputera. Pokrecilam się bez celu na necie i nieoczekiwanie znalazłam TO.
Na stronie naszej gminy dano informacje o płatnych stazach i kursach dla niepelnosprawnych.

Szybki telefon do gminy. Po piątym przekierowaniu połączenia do osób które podobno coś wiedzą na temat projektu w rezultacie nie dowiedzialysmy się z mamą nic.
A ja od razu wzięłam wewnętrzny zimny prysznic.

Bo: 
Co z dowozem?
Czy fakt że nie mam matury nie wyklucza mnie z projektu?

Wysłałam maila do organizatorów. Odpisali dziś. 
Dowóz będzie. Wyksztalcenie wystarczy podstawowe. To może się udać!
A ja? Nie umiem się cieszyć. Wciąż zamiast być pełną nadziei to tylko czekam aż coś pokrzyzuje plany.

Ostatnio wszystko co mnie spotyka odbieram z wręcz maniakalna ostrożnością.
Przedemna rekrutacja na owe kursy a ja zamiast sama siebie wspierać to... Przygotowuje się na porażkę.
Co sie ze mną stało? Gdzie moj dziecięcy optymizm? Czemu ja w siebie nie wierzę?
Nie wiecie czasem...?

czwartek, 4 kwietnia 2013

Dzień jak codzień.


Dzień jak co dzień. 
Wstałam rano, zjadłam śniadanie.  

Potem przyszedł do nas Adrian i okazało się że co prawda ma wolne, ale za to ma dziś próbę taneczna. Pobawilismy sie w trójkę z Igim ciastoliną  i samochodzikami i podopingowalismy go w walce z nocnikiem.
A potem Adus złapał marudera. 
Chwilę pomarudzil że mu się nie chce iść. 
Jednak powiedziałam mu że przecież, sam chciał chodzić na nie. 
Że dla nas nie musi tego robić. 
Ale nie warto rezygnować przy malutkim kryzysie.  

Że jest w grupie jedynym (!) pierwszoklasista, że tańczy naprawdę dobrze. 
I że nie może zostawić grupy na pastwę losu, bo taki układ taneczny może się bez jednej osoby posypac.
Że niech przemysli to jeszcze i wytrzyma do występu.
I że jak dla Nas może zrezygnować już teraz, ale przecież powinien skończyć co zaczął. 
Bo to nie fair względem innych dzieci tak po prostu sobie odejść. 

A potem poprosiliśmy z Igusiem żeby pokazał nam kilka tanecznych kroków i mały odzyskał humor :-) najwidoczniej potrzebował motywacji :-) wrócil uśmiechnięty i zadowolony więc chyba nie było tak źle! 
A w międzyczasie ja i mały oglądaliśmy Lilo i Stich. 

Mały po więcej niż dwudziestu minutach się nudzi więc oglądamy na raty w przerwach bawiąc się lub gadajac. A potem serek bakus i poszedł spać :-) obudził się o czternastej gdy siostra była w domu. Jutro ma wolne więc niania Natalia też xD

Potem doszlifowalam nieco mój kreatywny blog. I o tym już cisza. Cierpię na chwilowy (mam nadzieję) kryzys twórczy co cholernie negatywnie odbija się na moich pracach...
Ale ja się nie poddam! Nie i już!


ps przepraszam za brak estetyki w notkach i błędy. Pisze z komórki i mam utrudnione poprawne pisanko :-P

środa, 3 kwietnia 2013

Siem rozleniwiłam


No ogólnie to kocham każde święta, każdy powód do spotkań w gronie najbliższych ale...
Wystarczy długi weekend na to bym się wybiła z rytmu dnia. 
A potem okropnie trudno mi się zmotywowac do roboty. Jak teraz. Dziś miałam tyle do zrobienia a w rezultacie nie zrobiłam nic. No po prostu NIC.

Najpierw od dziewiątej do dwunastej starałam się (z różnym skutkiem) odciążyć mamę od opieki nad małym i tak oglądaliśmy baje, jedliśmy i bawilismy sie w... lwy. Sposób w jaki malyw naśladuje te zwierzęta jest cudowny :-D 

Jutro mam ich obydwu bo w szkole Adrianka pisany jest test kompetencyjny klas szostych. I będzie podwójnie głośno. Ale i tak to lubie :-D doszła też paczka od Tosiow- śliczna figurka misia i cudny wierszyk :-* 
I wierzcie... to wszystko co nadaje się to do opublikowania :-P

wtorek, 2 kwietnia 2013

Blablabla!


Myślała Noelka i... wymyśliła.
Że przecież właściwie nic się nie stanie jeśli jej szanowny blożek będzie pisać częściej.
A nawet codziennie. Tylko jak wy to wytrzymacie? W końcu emocje należy dawkować z umiarem! 
A u mnie emocji sporo. Od euforii az do depresji i na odwrót.
A i za bardzo pisać nie ma o czym...
Zima i nuda to fajny powód do góra jednej notki... 
Ale dziennik to fajna sprawa. Jak myślicie? Uda mi się?

Dzisiejszego dnia oprócz dluugich i sympatycznych rozmów z Marta, Beata i Aneta dzień zlecial szybko i na nudzie.
Popoludniu wpadł Adrian i na okoliczność nudy zagraliśmy w... wojnę :-D
Wiecie jakie te gry męczące? 
Innego dnia graliśmy rundę jakieś pieć minut a dzis zajęło to prawie godzine i po pewnym czasie tak nas już znuzylo że... uznaliśmy remis :-D potem jeszcze krótka gra w nieśmiertelny eurobiznes i... w rezultacie sprzatalismy bajzel w pudelku bo bankoty byly w stanie rozladunkowym.
A to wszystko przy wrednie niezdrowym pepsi.
Fajne te dzieci są! 

Potem prysznic, kolacja, książki i seriale. Nic dziś nie zrobiłam i nie wiedzieć czemu... nie żałuję!
Dziś miałam też straszne rozkminy nt mojej przyszłości i na te okoliczność zaznajomilam sie z prawem osób niepelnosprawnych.
I wiecie co? 
Już wiem co czuł ten Ferdek Kiepski!
Bo w tym kraju faktycznie nie ma zajęcia dla ludzi z moim wykształceniem!
Czasem lekkie pióro i bezwzrokowe pisanie na klawiaturze to nie wszystko ;-)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Żur, kiełbasa, jajek górka


... i po świętach kurka rurka!
A śnieg i tak był, ale to i tak były dobre święta! 
Był to bardzo jajeczny, wesoły czas podczas którego dowiedziałam się że: 

  • - Że to JUŻ. za trzy miesiące (!!!) powiększy nam się rodzina bo siostrze stuknął szósty miesiąc ciąży 
  • - Że trzeba być czujnym bo nóż widelec wpadnie Adrian i kultywując tradycję obleje wodą w lany poniedziałek...
  • - Że zakładając blog zrobiłam bardzo dobrze bo dzięki temu poznałam cudownych ludzi 
  • - Że pewne osoby .niesłusznie nazywam przyjaciolmi bo jestem raczej koleżanka na sezony (uff na szczęście w jednorazowych przypadkach) 
  • - Że przytyłam...
  • - Że kartki które robią jednak komuś się podobają i przydają 
  • - Że przez cały okres świat nie widziałam ani jednego filmu typu "Pasja" i tv chyba się gubi w świętach bo Kevina puściła
  • - Że życie jest fajne tylko skomplikowane 
  •    Ot do jakich dziwnych i nikomu niepotrzebnych wniosków doszłam na czterdzieści pieć minut przed północą... 

Niepostrzeżenie stuknął nam kwiecień. Jutro mija osiem lat od śmierci papieża. Czyli osiem lat gdy świat stał się dla mnie jednocześnie ubogi i bogaty. Zmarł papież a moja siostra czekała na swoje pierwsze dziecko. A wraz z nią my. Na Adriana którego przecież mogło nie być... 
I zawsze będę wierzyć w to że w utrzymaniu ciąży mojej siostry miał swój udział Bóg. Tylko on.

A ja? Uwierzycie że za sześć miesięcy przestanę mieć w swoim wieku "nascie" ?
Dwadzieścia lat to nie przelewki i trzeba coś zmienić...
Jakiś fundusz emerytalny albo krem na zmarszczki czy cuś...
Ok. Notka bez sensu. Czas spać.