niedziela, 31 marca 2013

Tosia-Apel!

Kochani!



Jakiś czas temu na blogu Madzi (:*) znalazłam odnośnik do pewnej strony. Ta mała, śliczna królewna na zdjęciu to Antosia. Tosia kilka dni temu skończyła rok. Gdy przyszła na świat jej rodzice dowiedzieli się, że malutka cierpi na bardzo rzadki zespół wad wrodzonych. Malutka ma zniekształcone nóżki, (którym grozi amputacja) oraz lewą rączkę. Antosia może chodzić dzięki bardzo kosztownej operacji, która nie jest refundowana w naszym kraju. Jeśli nie- Antosi grozi amputacja nóżek i noszenie protez. 
Wciąż mam przed oczami naszą akcję sprzed kilku miesięcy. Kiedy to tak się zintegrowałyśmy i śpieszyłyśmy z pomocą Bartusiowi...  Teraz też możemy pomagać! Wierzę, że tym razem sprawa Antosi będzie miała inny, lepszy finał i że z naszą pomocą Tosia będzie biegać na własnych nóżkach



Dokładniejsza historia Antosi:

"Antosia urodziła się 21.03.2012 r. o godz.23:50 w Miejskim Szpitalu w Knurowie. Ważyła 2750g, mierzyła 50 cm. O wadach naszej córki dowiedzieliśmy się dopiero po jej przyjściu na świat. Comiesięczne kontrole ginekologiczne oraz badania USG, w tym USG 3d, nie pomogły w wykryciu jej wad. Ciąża przebiegała prawidłowo, a Antosia urodziła się w terminie. Po urodzeniu zauważyliśmy, że nasza córeczka ma wygięte piszczele oraz niewykształcone w pełni stópki. Zobaczyliśmy też „inną” lewą rączkę.
Jeszcze w pierwszej dobie Antosia trafiła do Kliniki Patologii Noworodka w Zabrzu. Była tam hospitalizowana przez 14 dni. Dokładniejsze badania oraz zdjęcia RTG wykazały bardzo rzadki zespół wad wrodzonych. W obrębie śródręcza i palców widocznych jest jedynie 8 kości z 22, ustawione są niefizjologicznie. Część z nich jest pogrubiała i zrośnięta.
W obrębie kończyn dolnych Antosi brakuje w obu nogach kości strzałek, kości piszczelowe są zgrubiałe i wygięte do przodu. Występuje również poważny niedorozwój stóp, w lewej posiada tylko trzy paluszki, a w prawej dwa. Lekarze mówią, że jest szansa, aby Antosia mogła stanąć na swoich nóżkach, ale koszty leczenia są ogromne. Jeżeli się nie powiedzie, Antosia najprawdopodobniej będzie poruszać się na dwóch protezach. Jedynym ratunkiem przed amputacją nóżek jest operacja w USA, której podejmie się dr Paley. Termin pierwszej operacji został wyznaczony na 29.10.2013r. "
  http://youtu.be/M2tWIb21LAg Filmik o Antosi
  


Jak można pomóc Tosi? Jest bardzo wiele opcji!!


Antosia jest podopieczną Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą
ul. Łomiańska 5
01-685 Warszawa
tel. 22 833 88 88
Fundacja_dzieciom

Pomoc przez przekazanie 1% podatku dochodowego

Dane do wpisania przy rozliczeniu podatkowym:
Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”
KRS 0000037904
Cel szczegółowy : 18441 – Antonina Wieczorek

Wpłacanie darowizn w polskiej walucie PLN:

Bank BPH S.A.   15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytuł przelewu: 18441 Antonina Wieczorek darowizna na pomoc i ochronę zdrowia


Wpłaty zagraniczne

IBAN: PL15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
kod SWIFT (BIC): BPHKPLPK
Tytuł przelewu: 18441 Antonina Wieczorek

Wpłacanie darowizn w walucie Euro:

Numer konta: 11 10600076 0000321000196510
Tytuł przelewu: 18441 Antonina Wieczorek

Wpłacanie darowizn w dolarach amerykańskich USD

Numer konta: 48 10600076 0000321000196523
Tytuł przelewu : 18441 Antonina Wieczorek

http://antoninawieczorek.pl Tu znajdziecie wszystkie materiały, oraz te informacje które niestety mogłam przeoczyć (Pierwszy raz tak poważnie angażuje się w jakąkolwiek akcję), oraz przebieg akcji, blog z nowymi wieściami o Antosi i wiele innych.


No to co?! Pomagamy?!



piątek, 29 marca 2013

Wesołego alleluja!

No to:
Sałatka już się robi. Jeszcze tylko jajca dokroić.
Jajko zrobione.
Humor jest!
Pozostaje czekać jutra kiedy młodsza pójdzie ze święconką i...




Święta!!
I to będą dobre dni! Na przekór tej śnieżycy!
Wiem to! Życie za krótkie by przejmować się... śniegiem. Nieprawdaż?
W końcu to nie wiosna jest w te dni najważniejsza, oj nie!


Kochani moi! Życzę Wam by nadchodzące dni były dla Was dniami pełnymi szczęścia, zabawy, refleksji, oraz spotkań z rodziną i przyjaciółmi.
Dziękuje że spędzam z Wami już trzecią wielkanoc!
Jesteście wielcy!
:**** Natalia

wtorek, 26 marca 2013

Ale jaja!

No i nadszedł ten jajeczny tydzień...
Choć jest zupełnie inny niż sobie go wyobrażałam z racji pogody.
Ale ileż mogę narzekać? W końcu nie jestem pępkiem świata a każdemu przeszkadza już zima, więc nie ma sensu tego wałkować. Dlatego nie będę.
A z okazji jajecznego tygodnia, co by sobie wielkanocnego klimatu dodać wczorajszego dnia dziabnęłam jaja na patyku.
Siostra (:*) miała wolny weekend i poniedziałek, więc nie było małego i mogłam rozłożyć szpargały. Tylko, że młodsza miała wczoraj kontrolę pieprzyka u dermatologa, więc pojechały z mamą o siódmej, a ja zasiadłam na komputerze, dokończyłam rozdział opowiadania i... Jak mnie leń nie złapie?
Dopiero o siedemnastej sobie usiadłam przed TV i razem z warczącą Olą (Bo zagoniłam ją do wycinania elementów serwetki:D) robiłyśmy tą pisankę. Wyszła jak na pierwszą nie brzydko, a zdjęcia dostaniecie po świętach, kiedy to ruszy mój blog kreatywny :)
Dziś natomiast mały był już u nas.
Więc na tę okoliczność były bajki, wycinanie prostokątów na kartce malowanie, wyścigi.
Przy okazji oglądnęłam sobie nadawany wczoraj program o Piotrze Swendzie który w serialu "Klan wciela się  postać Macieja Lubicza. Przesympatyczny chłopak :))
I baardzo uczuciowy, co niezmiernie ujmuje mnie w osobach z zespołem downa...
A potem Igor zażyczył sobie przed drzemką paróweczki, więc sobie jadł, a że już było późno i oczka się przymykały, to troszkę dopingowałam...:
  •  -Za mamusię
  • -Za tatusia
  • -Za babcie
  • -Za dziadków
  • -Za ciocię
  • -Za wujków
  • -Za Zefirka
  • -Sonię
  • -Łatkę

A potem skończyły mi się już pomysły więc zaczęłam wykazywać już ostrzejszą inwencję twórczą:
  • -Za wiosnę
  • -Za króliczka wielkanocnego
  • -Za ten bajzel w pokoju
  • -Za koniec kryzysu gospodarczego
  • -Za upierdliwą służbę zdrowia
  • -Za panów ministrów.

Uf... Całe szczęście mały zjadł parówkę, bo zaczęłam się mimowolnie rozkręcać.
No? To kogo zdrowie mam jeszcze życzyć jutro? Kto się zgłasza? :D

W niedzielę zaś niespodziewanie...Wygrałam drugie miejsce w candy u Tosiów!
Jakaż ja byłam zaskoczona!:o kompletnie się nie spodziewałam i taka byłam pochłonięta oglądaniem pięknych chłopców że dopiero po jakimś czasie dotarło, że Tosio mnie wylosował.
A potem pokazałam nagranie Justynie... A potem Kasi. A Kasia zawołała Martę, a Marta szwagrów, a za nimi przyszli rodzice.
I wszyscyśmy się gapili jak mnie chłopcy kochani losowali.
Fajnie było! :))
 Buziole!
wpadnę z życzeniami! A jakże!

sobota, 23 marca 2013

Aaaaauuuuuuuu

Bo wiecie.
Ja jestem ogólnie spokojna.
I ugodowa.
Ale jak mnie czasem coś wkurzy to bez kija nie włazić...
Więc moja cierpliwość do pieprzonej zimy się już kończy!!
Bo ileż można sobie wmawiać, że już niedługo?
I jak to jest, że rok temu pisałam w pamiętniku (Znalazłam z liceum-Emocje jak podczas krojenia chleba.) że idę na spacer?
I jak to jest że jutro niedziela palmowa, za tydzień wielkanoc, a ja się łapie na tym, że o choince myślę?
A dzieci z koszykiem wyślemy na sankach?
A zamiast lanego poniedziałku to zrobią bałwana?
Czy ten świat oszalał doszczętnie?
I znowu boli mnie gardło i mam katar.
I nie czuje wolności, jak w lato...
Chcę na spacer.
Chce Igorka w basenie.
Adriana na rowerze.
Lodów algida i żuli pod sklepem!
Decoupage na ogrodowym stole!
I wiśni, czereśni, słoneczniku, groszku cukrowego.
I grila!!
I mam już dość wymyślania sobie zajęć, byle mi dzień miał minąć i nie patrzeć w okno.
I znowu wczoraj nie poszłam na scholę.
Bo co?
Bo śnieg.
Jestem nieszczęśliwa!
Ja wysiadam.  Ja się nie nadaję. Nie dam rady. Nie jestem dzielna. Ciągle narzekam i aż się nie lubię. Jestem zdenerwowana, chora, zdepresjonowana i całą frustrację wyładowuje na klawiaturze. Aż iskry lecą.
W dodatku mam ochotę zastrzelić ludzi, którzy mówią, że lubią zimę, a to przecież nie ich wina, że dla mnie zima to areszt domowy.
To nie jest nikogo wina!
Cholera, no nawet zwalić na nikogo nie ma!
AAAAAAAAAAAAUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!

środa, 20 marca 2013

O bibliotece, książkach i wzruszeniu...

Wzruszyliście mnie ostatnio.
Dosadnie.
Naprawdę byłam zdziwiona, że napisaliście tak piękne słowa skierowane do mnie...
I będę je sobie czytać za każdym razem, gdy będę mieć twórczy przestój/ kryzys.
A takowe mam często...

Bo, o czym ja właściwie mam pisać?

Czasem, gdy po raz setny narzekam na zimę, mówię jak to mi źle w życiu, to czuję, że tylko Was do siebie zniechęcam i zapewne aż was korci, żeby mi warknąć "JUŻ TO MÓWIŁAŚ! NAPISZ COŚ INNEGO A NIE WIECZNIE NARZEKAJ!!" A wy? Wciąż jesteście, wspieracie, rozumiecie.

I z tego miejsca chce podziękować Martusi i jej dzieciom. Bo właściwie, gdyby nie to, że szukałam z nimi kontaktu, to nie zdecydowałabym się zacząć pisać bloga... :* Dziękuje!
No i nie poznałabym WAS! Moje drogie, w końcu to Tosinkowo, czy też blog Beatki (:*) skierowały mnie do Was, lub odwrotnie.
A do tego linki do mojego bloga wklejam na swój prywatny Facebook i tym sposobem moja rodzina wie, co tam na bieżąco klecę.
Ach, jak to cudownie, że was mam!:** Wszystkich, bez żadnego wyjątku!

A u mnie Ok. Zima nadal się trzyma, ale dziś wyszło słońce i coś powoli się topi. Nie czekam już na wiosnę, przyjdzie, kiedy chce, bo inaczej bym "zbzibziała" zapewne...
Wczorajszego dnia byłam w bibliotece. Jak zwykle pojechałam z ośmioma książkami i wróciłam z ośmioma. I tak na tapecie mam aktualnie:

  • - "Wygrać życie" Kamila Durczoka
  • -"Czarna Polewka" Musierowicz
  • -"Nieznane przygody Mikołajka" (Tak, nadal to czytam i uwielbiam. Zaśmiewam się do łez i mam zamiar zarazić nim Adka :D)
  • - Kolejną książkę z mojej ukochanej serii "Historie pisane przez życie", którą bardzo wam polecam. Są wstrząsające. Opowiadają o dzieciach z rodzin patologicznych, krzywdzonych i niejednokrotnie uświadamia mnie jak dużo mam...
  • -Oraz dwie książki z serii Ewy Nowak. (No to też dla młodszych, ale!)
  • - "Dom na Klifie" Moniki Szwai 
  • - "Po cienkim lodzie" (To też literatura młodzieżowa)

Wszystkie książki są bardzo grube i super, bo mam  na ich przeczytanie miesiąc, czyli w sam raz powinnam się wyrobić. A potem, jeśli się uda z dojazdami, to... Zmieniam bibliotekę. Nie, w tej poprzedniej nie jest mi, źle, ale  w mojej gminie w gimnazjum mojej siostry powstała teraz równie dobra biblioteka.
Dodatkowo można tam zagrać na PS3, albo napić się kawy z ekspresu. No i podczas przerw będę się spotykała z Olą i jej przyjaciółmi. Wbrew pozorom mam dwadzieścia lat, ale bliżej mi do gimnazjalistów, bo wciąż jeszcze nie wyrosłam ;)))
W bibliotece, do której należę obecnie jest sympatycznie, ale czasami nie ma, z kim pogadać. W końcu nie mogę ciągle przeszkadzać pani bibliotekarce :D
No to trzymać kciuki za pomyślność! :)

niedziela, 17 marca 2013

Bo mnie nurtuje

Czy jesteście w stanie odpowiedzieć na pytanie (O to ja i moje pożal się Boże rymy :-D) co skłania Was do regularnego odwiedzania mojego bloga? 
Ciekawość bierze górę :-D

ps Nowy kreatywny blog już jest. Teraz tylko czekanie na... materiały do umieszczenia :-P

środa, 13 marca 2013

Wcale się nie starzeję...

Wczoraj:
Polałam się herbatą.
Pobrudziłam strogonovem.
Uderzyłam w czoło o biurko.
Krzywo wycięłam pasek papieru na kartkę.
Wysypałam pudło z przydasiami.
Pomyliłam okienko i powysyłałam wiadomości w gadulcu gdzie nie trzeba.
Zgubiłam zakładkę...
Wzruszyłam się na... telenoweli.
...
Moge tak wyliczać.
Jestem ciągle jakaś potrzepana.
Jak zakochana gimnazjalistka.
Nie jestem gimnazjalistką.
Nie jestem zakochana.
I chyba pora dorosnąć i być uważnym...
Ale po co?
Dorosłość jest nudna!
O to ja! Piotruś Pan... w spódnicy.
No dobra. W kucyku. Spódnic nie nosze. :P


... I w dodatku nadal pisze bez sensu notki...
Cała ja!
Cała!


PS Zaczęłam myśleć poważnie o blogu nt mojego hobby jakimi są kartki. Co wy na to? Może to mnie będzie dopingować? W końcu nie lubię jak moje blogi stoją bez notek... :P

piątek, 8 marca 2013

Przelotem

Jestem po prysznicu, w komputerze leci melodia, za oknem ziąb a w kubku kawa...
I tak sobie świętuje nasz dzień Kobiety.
Moje kochane czytelniczki!
Wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia, szczęścia, miłości i moc słodyczy:***

Dziękuje Wszystkim z osobna za cieplutkie słowa pod moimi notkami. Cieszę się, że jest Was coraz więcej i więcej i... więcej! :))
Kiedyś sobie wydrukuje wasze komentarze, jak już skończe z blogowaniem (Ale nie bójcie się, na razie odpukać-nie śpieszy mi się do tego) to sobie wydrukuje te komentarze i powieszę na ścianie.
Jesteście cudowni:**

czwartek, 7 marca 2013

Niech no państwo nie pozwolą, by pomylić pepsi... z colą.

 (Chłe, chłe, chłe! Te moje rymy!)
Wczorajszego poranka wraz z siostrą, szwagrem i Igorkiem wybrałam się do Krakowa na kontrolę lekarską.
Adrian z racji szkoły musiał zostać w domu.
Potem miał na Nas czekać pod czujnym okiem babci, co jednak nie było potrzebne, bo o pierwszej byliśmy w domu, zanim wrócił.
Pojechaliśmy uzbrojeni w tabun zabawek, dwa smoczki, butelke, pampersy, itp, itd, etc.
Podróż minęła nam głośno i bardzo, bardzo wesoło i przyjemnie :D
Na miejscu po krótkim badaniu, (które trwało dosłownie pięć minut a słyszałam młodego z końca korytarza) stwierdzono znaczną poprawę.
To znaczy mały ma jeszcze nie szaleć, ale może już chodzić i stać, więc na tę okoliczność... Nic innego nie robi. :P

Jadąc zauważyłam nowe zwroty u małego, doskonale nadające się do orientacji w terenie...
I tak na przykład mały na dzień dzisiejszy potrafi mówić:
Tiam-Tam
Tiu-Tu
Oćtu-Chodź tu
Oraz:
Tsi gum- Trzy gumy

(Ale tic tac też go zadowoliły :D. Korzystając z uśpionej czujności mamy, taty i cioci zżarł całą paczkę za pięć minut. :o )

Klatajka (Wczoraj dwie godziny próbowałam rozkminąć w jak dziwny sposób wymawia moje imię. I to zaraz po Adusiowym "Takita" jest najpiękniejsza interpretacja mojego imienia. :D )
Kaka-Ciocia

Ne-Nie

Ooo tak!  
"Nie " to częste u niego słowo. Bardzo głośne i dobitne :D

Psipsi-Pepsi

Które zobaczył bilboardzie:
I:Ooo psipsi!
Ja:Nie, to cola! :P
I: NE! PSIPSI!!!

No dobra... Psipsi to było... Przepraszam. Mogę wyjść spod szafy?

Kochana siostro! Szwagrze! Igorku! Dziękuje uprzejmie za trzy fajne godziny z Wami. Zresztą... z wami zawsze jest fajnie! :* Nawet jak sie jedzie do lekarza. Aczkolwiek mam nadzieję, że prócz spotkań w domu dane nam będzie się gdzieś wybrać jeszcze. I oby nie był to szpital. :P


PS News o treści specjalnej: 
Miło mi ogłosić (bo już mogę!), iż w sierpniu powiększy nam się rodzina... Po ośmioletniej kadencji jaką jest ciociowanie dwóm przeuroczym chłopcom przyszedł czas na ciociowanie malutkiej dziewczynce... :)) Adrian i Igor zaś zostaną... kuzynami! 
Jak to dumnie brzmi, prawda? ;) 






sobota, 2 marca 2013

Z "pola boja" cz 2

Łatwo nie jest.
Igor temperamentny chłopak i krzywduje mu się nieustanne siedzenie na pupce.
O losie! Jak zbawienny w tej sytuacji stał się telewizor i "101 dalmatyńczyków" które znam już na pamięć...
Musicie wiedzieć, że nie jesteśmy wielkimi zwolennikami sadzania dzieci przed TV.
Ale co zrobić w takiej sytuacji? Igor siedzi tylko gdy się zapatrzy w bajkę, więc ją puszczamy, bo w tym przypadku jest dla jego dobra. W przerwach bawi się najczęściej autkami, jednak pod stałym nadzorem, bo tylko czeka na okazję. A jak już spuścimy go z oczu to... czmych!
Ale się nie dajemy!
Twardzi żeśmy!
Twardzi żeśmy, jak żelki po terminie...

Adrian natomiast na weekend wybrał się do Wieliczki do cioci Marty. Mąż mojej siostry, a mój szwagier ma siostrzeńca bodajże rok młodszego od Adka-Sebastiana. Chłopcy bardzo się lubią i teraz pewnie razem szaleją z ciocią i wujkiem.
Od kilku dni mały uczęszcza też na treningi piłki nożnej w swojej szkole. Przed wczoraj miał mecz i wspierany przez mamę, tatę i braciszka na trybunach... Strzelił gola! :))
Fajne te nasze chłopaki... :)

Ja natomiast mam się dobrze. Byłam wczoraj na scholi, trochę pośpiewałam, trochę powygłupiałam się z koleżankami. Także jakaś rozrywka była. We wtorek najprawdopodobniej pojadę do biblioteki, bo przeczytałam już wszystkie książki.
A w ogóle to wiecie wy co?
A w ogóle to świeci słońce! 
Chyba nic więcej dodawać już nie trzeba...