niedziela, 24 lutego 2013

Przedwiośnie?

Pan z pogody wczorajszego wieczoru zapowiedział... wiosnę.
W sumie nie bardzo mu wierzyłam, gdy z politowaniem spojrzałam na skrzącą się w nocnym blasku dość grubą warstwę śniegu za oknem.
Ale do pana sympatią zapałałam.
I od razu lepiej się spało i humor lepszy.
Sami widzicie, jak mało trzeba by mnie uszczęśliwić:D
A dodatkowo dziś wstałam i aż kopara mi opadła, gdy na termometrze znajdowało sie całe cztery stopnie.

Obecnie jest dziesięć, a siostry przyjechały na obiad i wybyły na spacer z chłopcami.
Na mój wózek jest jeszcze stanowczo za mokro, bo śnieg się topi robi breje.
Więc muszę poczekać.:) Ale to już nie długo, nie? 
Za to miniony tydzień miałam... paskudny.
Chandra męczyła jak oszalała.

A najgorsze było sobie uzmysłowić, że nie ma się na co narzekać.
Bo niby na co? Mam przyjaciół, mam co jeść, mam co pić, mam ciepło, fajną i zdrową rodzinę.
A że siedzę w domu? Cóż. jest to wina biurokracji, która nie może zapewnić mi dojazdu.
W końcu ostatecznie mogłabym się zgodzić, by rodzice mnie dowozili. Ale nie zgodziłam się, bo wciąż potrzebuje pomocy przy wsiadaniu do samochodu, a jednak moja rodzina kręgosłupów ze stali nie posiada.

Za to ja posiadam bardzo duże wyrzuty sumienia. A gdybym się przyłożyła do nauki to i maturę bym zdała i prędzej jakąś pracę znalazła i studia przez internet.
I właśnie ta świadomość że jest w tym duża część mojej winy tak mnie załamywała.
Najgorzej było wieczorami, gdy juz zgasiłam światło.
Nie jest tajemnicą, że ja nie łatwo się wieczorem wyciszam. Mam taki natłok myśli, częściej tych negatywnych, że czasem zasypiam  po północy.

A złe myśli prowadziły do bardzo realistycznych i nie zawsze pozytywnych słów.
Czasami rano musiałam długo dochodzić po nich do siebie.
Więc takie użalanie się nad sobą do niczego dobrego nie prowadzi jak na razie skupiam się na tym co jest tu i teraz.

Kartki zaczęłam robić, wielkanocne, plus dwie na chrzest i jedna ślubna. Jak narazie tylko wielkanocna mi wyszła, ale pokażę je wszystkie hurtem. Jutro wznawiam swój warsztat. :)
I jakoś się kręci.
A was proszę o trzymanie kciuków, by było jak teraz.
Pozytywnie... :)

14 komentarzy:

  1. najważniejsze jest Noe znaleźć pozytywy pokręconych sytuacji - ale jak mawiam nic prócz choroby i śmierci nie jet bez przyczyny
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, trzeba koniecznie szukać pozytywów:*

      Usuń
  2. Nati... to może nie definitywny koniec zimy, ale na pocieszenie powiem ci że luty sie konczy wiec juz bliżej... niz dalej... a poza tym rozumiem Twoj stosunek do tej pory roku i rozumiem ze źle Ci, bo chociaż masz co jeść, pić jest ci w dupsko cieplutko to brak Ci wolności i swobodności, ale nie wyolbrzymiaj swoich porażek, żalów i smutków do rozmiarów XXL!! a ciesz sie tymi pozytywnymi aspektami swojego życia... już nie długo wiosna i obioecuję że zafundujemy ci taki weekend marzeń, że wieczorami nie bedziesz juz myślała o tych "widłach z igły"... tylko bedziesz wracała do miłych wspomnien... Pasuje??


    Ruda :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kciuki trzymam:) U mnie po śniegu już nic nie zostało, wszystko stopniało. Wiosna tuż, tuż. Pozytywnie myśleć to podstawa, ja sobie tak zawszę mówię jak mam już wszystkiego dojść.Miałam Tobie i Marcie przesyłać przysłowia więc proszę:P. Troszkę mam opóźnienie, bo miałam już w zeszłym tygodniu posłać. Dzisiaj troszkę o styczniu: "Kiedy styczeń najmroźniejszy, wtedy roczek najpłodniejszy", "Gdy styczeń jasny i biały, w lecie bywają upały", "Gdy w styczniu woda huczy, to na wiosnę mróz dokuczy", "Gdy styczeń jasny i biały, w lecie bywają upały". Jutro o następnych miesiącach:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Natusiu kochana, nie wszystko jeszcze stracone. Matura nie zając... jeszcze możesz ją zdać! A na noc może jakieś ziółka pij sobie, po co masz się denerwować?!
    Też czekam na wiosnę, nawet mój Gutek powiedział, że ma dość śniegu i chce już jeść lody!
    Czekam, żeby zobaczyć Twoje dzieła! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też bym zjadła lody.
      Matura nie zając no i mogę zdać. Ale nie w tym roku. Potrzebuje paru miesięcy nie myślenia o szkole... No więc korzystam.
      Zdjęcia wstawię choć nic wyszukanego...
      Próbowałam melisę pić, nie pomogło...
      Na szczęście od dwóch dni śpię lepiej i sny jakby już nie straszne ale za to... komiczne. Np że jestem w ciąży mi się śniło :D

      Usuń
  5. "Gdy luty z burzami, prędko wiosna z nami", "Czasem luty się zlituje, że człek niby wiosnę czuje, ale czasem tak się zżyma, że człek prawie nie wytrzyma", "W lutym śnieg i mróz stały, w lecie będą upały", "Kiedy słońce rano wstanie, nie wierz pogodzie mospanie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W lutym śnieg i mróz stały, w lecie będą upały", :D

      Usuń
  6. cholera!ktoś tu zapomniał kierować się sentencjami od mamusi!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera... Tam nic nie pisze o maturze mamuś... :/ :D

      Usuń
  7. Ja już chyba doła łapię przez tą zimę... kolor biały i biało podobny "przejada" mi się skutecznie na całą resztę roku... Ruszyć się samemu z domu praktycznie się nie da, a prosić kogoś głupio, bo wiadomo, że się zmacha... - urok wózkersów nie...? :/
    Oby do wiosny....
    PS. Jednak OFON nakierowuje czasem człeka na fajne blogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... Choć u mnie problem nie leży po stronie wózka. Mam przystosowany dom, kostkę brukową, asfalt, zero schodów... Więc tu mam dobrze, bo wiem jak mają inni... :-/ Natomiast problem pojawia się z nogami. Złe krążenie sprawia, że łatwo mogę odmrozić moje nogi, które i tak są zimne CIĄGLE. No chyba że jest upał, albo leżę cały dzień. A komu by się chciało?
      A druga sprawa to że trudno się wózkiem jeździ po śniegu. W pojedynkę czy z pomocą... bez znaczenia...

      Usuń