piątek, 15 lutego 2013

Pisam!

Siostra moja rodzona zawstydziła mnie w komentarzu. No to "pisam".
Chociaż generalnie nie ma o czym... Albo może jest o czym, a ja nie mam weny? Jakoś tak.
No ale ok. Czas uporządkować miniony tydzień i opowiedzieć co u mnie.

W poniedziałek byłam w OREWIE, który chwilowo zmienił swą siedzibę. Fajnie było się spotkać z innymi ludźmi, zwłaszcza z takimi, których widywało się kiedyś codziennie. Oj tęskni się. Najbardziej wzruszyłam się jak jeden z moich ulubieńców-czyli siedmioletni Jaś na mój widok tak się ucieszył, że aż skoczył mi w ramiona. Przyznam, że byłam w szoku, bo ostatnio widziałam się z nim jakiś rok temu, raczej sądziłam, że się ode mnie odzwyczaił. Jaś ma zespół downa i jest taką maskotką, przytulaskiem, ale ma też swój charakterek :o). Razem układaliśmy puzzle, klocki i usłyszałam, że nadaje się do pracy z takimi dziećmi. No aż się zarumieniłam :P

We wtorek jak zwykle co dwa tygodnie byłam w bibliotece. :) Trochę się pokręciłam, trochę poczytałam. Przyszłam tam z ośmioma książkami, wróciłam z siedmioma. (w tym jedna o piłce nożnej-dla Adrianka). No czyli standard. :))

W środę czekała mnie po ponad roku wizyta u nefrologa. I byłam pozytywnie zaskoczona. Pani doktor pochwaliła moje wyniki krwi, miałam książkowe ciśnienie, cukier w normie, serce jak dzwon, czyste płuca. I dobry humor, który chyba najbardziej pani doktor się spodobał. No mnie też. :D Potem miałam gości. Dostałam czekoladę na walentynki-od mamusi i tatusia. :D

W czwartek były walentynki. A ja miałam niemałą chandrę. (I to bynajmniej nie spowodowaną walentynkami. Mimo że jestem singlem, to nie przeszkadza mi to. Lubię to święto, bo lubię się powygłupiać. O!). Wczorajszą czekoladę zżarłam prawie całą, z  pomocą Igora (Cicho mamuśka! Tylko dwie kostki!), Oli, mamy. Beata czekoladę też kupiła. Więc sobie jadłyśmy wirtualnie. :)) Adrian wrócił ze szkoły i dał mi wielkiego buziaka na walentego <3. Chandra minęła gdzieś koło ósmej.

W piątek, czyli dziś. (Jezusie, już piątek!) rano obejrzeliśmy sobie z Igorem bajeczkę. Byłam sceptycznie nastawiona zarażaniem Igora disneyem. Ostatnio nie spodobała mu się "Piękna i bestia". Jednak tym razem "101 dalmatyńczyków" łyknął w całości, nawet nie ruszając się z fotela. Przyznam że tak spokojnego widziałam go... dwadzieścia cztery miesiące temu... :P
No ale cóż się dziwić. Bajkę tę kochałam i ja w dzieciństwie. Mały zachwycony był "hau hau" i "chlip, chlip" (Tak chlipie gdy chce mu się pić, lub pije ktoś inny-w tym przypadku piły dalmatyńczyki :)). Obecnie ma jeszcze godzinę do drzemki. Więc na tę okoliczność... demoluje pokój. Koniec spokoju! :D
A ja? A ja mam kartki do zrobienia-sztuk sześć(!!) więc od dwóch dni przeglądam scrapowe strony i czekam na natchnienie. :) Ostatnio miałam go jak na lekarstwo.
No to siema!


PS Kaskader zaliczył właśnie małą glebę i jojczy. No to idziem chuchać i dmuchać!

13 komentarzy:

  1. No i Ty twierdzisz że się u Ciebie nic nie dzieje - oj nieładnie oj kłamczucha!! :D
    a czekolada w Twoim towarzystwie zawsze jest ciut smaczniejsza :D
    Grzeczna dziewczynka, piękne wyniki :))
    I w pracy z dzieciakami też Cię widzę. Myśl o tym :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślim, myślim... I na razie nic nie wymyślim... :P
      Nie że sie nie dzieje, tylko weny nie mam! :D

      Usuń
  2. <3 na walentynki.... :D
    RUDA :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nio i prosze sie poprawić z tymi notkami - bo ja jako że jestem kobieta zapracowana - to chociaż z blogaska sie dowiem co u mojej sis słychać - nie wspomnę o tej wpadeczce z czekoladą - żarcik - słodkości to część dzieciństwa - której nie chcę zabierać swoim szkrabom
    KC Noe :* na spóźnione walentynki
    judytka

    OdpowiedzUsuń
  4. :-) twoja codzienność jest nice......wbrew pozorom dużo się wydarzyło.Kasiek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pracowity tydzień:) Natuś jak Cię dzieciak uwielbiają to pomyśl może o czymś w tym kierunku. Czekolada jest pyszna:)Pochwal się potem kartkami:)Cieszę się, że wyniki takie dobre:)Buziam:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kartkami się pochwale, a jakże! Wczoraj już wyszperałam wielkanocy papier i od poniedziałki jadem z koksem :))

      Usuń
    2. Ooo... Ale mi wyszło Kali jeść, Kali pić.
      wielkanocny *
      poniedziałku*
      :o)

      Usuń
  6. mie pisiasz znów ????!!!!!!!!!!!
    judytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, to już jest szantaż emocjonalny! Nie pisam! Wena strajkuje! :D

      Usuń