czwartek, 31 stycznia 2013

Stuk, puk!

Jest tu kto?
Bo ja jestem! Ciągle i codziennie, nie odmiennie.
Tylko, że w tej chwili nie mam po prostu weny na bloga.
Minione dni poleciały mi tak szybko, ze nawet nie pamiętam co się wydarzyło.
Czyli nic. Względny spokój, ale jak wiecie, lepsza stara bieda, niż nowe problemy.

Wczoraj byłam na pobraniu krwi.
Jak zwykle nie można było znaleźć żyły, jak zwykle pokuli mi obydwie ręce i jak zwykle miałam gęstą krew.
Ciekawa sprawa, bo pielęgniarka twierdzi, że mało piję.
Ostatnim razem powiedziała, to samo, więc wczoraj wtrąbiłam w siebie dużą szklankę wody mineralnej (pycha! -.-) i dalej źle...
Wychodzi na to, że powinnam pić cały czas i nie przestać nawet na minutę, tylko, że ja nie znoszę siebie do czegoś zmuszać.
 A przecież nie ma tak że ja nie piję nic!
Moja mama jest przeczulona na punkcie moich nerek i ciągle coś mi robi, a to herbata, a to kompot, a to kawa nawet czasem ...
I co? I jajo:/.
Dobra. A teraz koniec z narzekaniem.

Dla równowagi przedwczoraj wylądowałam w bibliotece.
Dużo osób dziwi, że potrafię tam przesiedzieć cztery godziny, ale ja kocham to miejsce!
Zazwyczaj jestem w bibliotece na oddziale dziecięcym, gdzie mam zaprzyjaźnioną bibliotekarkę, siadam pośród misiów, kolorowych krzesełek, bajeczek i sobie siedzę i siedzę...
I dobrze mi jak u siebie w domu:)

Czy u Was tak jak u mnie i Beatki pogoda też jest taka niezdecydowana??

PS Dzisiejszy wpis sponsorowała (dopingowała :D) Angelika :D

sobota, 26 stycznia 2013

O końcu ferii, nalocie piratów, zimie i jeszcze czymś.

Zima oszalała. Nie odpuszcza i konieczne było u  Nas odśnieżanie dachu. Świat wygląda jakby został okraszony wieelką biaaałą i puchową pianką. 

Przez pierwsze dni było to nawet ciekawe i ładne, ale w końcu   jestem już tak zmęczona zimą, że nie mogę na to patrzeć. Pościągaliśmy już świąteczne ozdoby i tablica korkowa w moim pokoju jest teraz ozdobiona przez widokówki. Jak mam dość, to po prostu patrzę na nie i mi lepiej:P

Adrian postanowił zakończyć ferie w iście balowym stylu-wyruszył dzisiejszego popołudnia na  tzw bal przebierańców w przebraniu pirata. Wpadł się pokazać i jako gratis od ciotki Oli dostał wąsik i bródkę, Wymalowany kredką do oczu. Efekt powalający i rozczulający. W poniedziałek zaś i on i ciocia Ola wyruszają na podbój klasowych dolinek i wzgórz. Do "bawienia" zostanie mi już tylko Igorek:P ale on robi za trzech. Dosłownie. :D
Najbardziej znienawidzoną czynnością małego stało się chwilowo jedzenie,nad czym ubolewamy, oraz...spanie. Skończył 25 miesięcy więc robi się coraz starszy, coraz mądrzejszy i... coraz bardziej uparty. I wytłumaczenie mu, że dwu godzinna drzemka robi dobrze na humor i daje siły na zabawę nic nie daje.
Więc przez dwadzieścia minut usypiania słychać na przemian
"Mama! Baba! Kaka! Taja! łeeeeeeeeeeeeeeeeee!!! Ojojojojojojojojojojojoj!" niekiedy muszę sięjak najdalej ewakuować, by mały nie widział mojego chichotu na te próby postawienia na swoim. Inaczej po prostu zaliczylibyśmy wychowawczą porażkę:P

Ciocia Natalia dla odmiany chwilowo nie domaga i nic nie robi. Niekciej który odwiedził też Joasię trwa i trwa i nie chce iść. I to akurat wtedy gdy ja mam tyle rzeczy do zrobienia.
Oby poszedł...
Bo jak nie...
to widły kupię i po sprawie! :D



PS Ostatnio zauważyłam że najwięcej komentów pojawia się przy notkach gdy muszę się komuś po wyżalać.Znaczy mam narzekać więcej? 
Serio? Nie wiecie na co się piszecie... :D

czwartek, 24 stycznia 2013

Sie przypomniał


Weekend. Siostra i szwagier odbierają Adriana z wojaży feryjnych. Babcia jak zwykle pakuje dla wnuków pełną siatkę swojskich przysmaków tzw tradycyjną już wałówkę prosto ze swojego gospodarstwa. Trwa pakowanie specjałów. Mięso, nabiał itp. W pewnym momencie zagoniony i rozbawiony Igor staje na środku kuchni patrząc na pakowanie specjałów. Myśli, myśli po czym poważnie i dosadnie pyta:
-A jaja?
No tak. Zapomnieli spakować jajek :-D

wtorek, 22 stycznia 2013

Hu hu ha!

Zima jest zła!
Bo wszyscy chorują!
Bo chce na spacer!
Bo mi zimno!
Bo nie mam na nic ochoty! A na nudę nie mogę narzekać. Do zrobienia mam dużo. Za dużo. Tylko mi się nie chce.
Bo siedzę w domu od listopada co nie wpływa korzystnie na moje ADHD
Bo tak i bo nie muszę lubić wszystkiego i wszystkich , a na pewno nie muszę lubić zimy.
Zaraz się wkurzę i pójdę spuścić w toalecie przedwczesną marzannę.
Help!

sobota, 19 stycznia 2013

leci sobie


Wiecie że jest już połowa stycznia?
A wiecie, że dopiero była wigilia?
I Igor ma już dwadzieścia pięć miesięcy?
Jest już taki duży! Uświadomiłam to sobie dziś w chwili, gdy pewnego ranka zastałam go w kuchni gdy pił z... kubka! 


Oczywiście pod ścisłym nadzorem!
Ale przecież jeszcze niedawno uczyliśmy go samego pijać z butelki... Jest już taki samodzielny, że czasem go nie poznaje.



A Adrian zaliczył pobyt u babci. Codziennie przez tydzień jeździł na sankach przysyłając mi smsy "jaktam" :D
Najśmieszniejsze jest to, że na bieżąco zdawałam mu relację na temat tego co robię po czym pytałam "A Ty? Jak się bawisz?" ale nie chciało się leniuchowi odpisywać:D



U mnie po staremu. Obecnie trochę ważą się losy mojej najbliższej przyszłości, ale nie będe nic mówić, żeby nie zapeszyć. Jak już będe pewna to powiem:)
Śnieg rozsypał się na całego i ma w nosie, że ja już go nie chcę!
Chce już na podwórko, popatrzeć na goniącego Igora, na Adka na rowerze, na kwiatuszki, mróweczki, biedronki.
I chcę bez ograniczeń pozbyć się już kilogramów ciężkiej odzieży zimowej i móc bez ograniczeń taplać się w farbach
Bo w domu niestety zostawiają zapachy, czego ja bardzo nie lubię.



Narazie jednak nie łudzę się na to, że zawita do nas ciepło. Na horyzoncie sam mróz, a do marca daleka droga.



Ale koniec końców w domu też może być przyjemnie, nie?
W końcu zawsze mogłam być... bezdomna:P


Wena blogowa zanikła. Więc pisze co mi przyjdzie na myśl, żeby się rozpisać. :P
Przeżyjecie? :D

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Sto faktów o... mnie. ;)

Bardzo dziękuje wszystkim, za życzenia powrotu do zdrowia. Teraz już mi lepiej. Został tylko kaszel :/
Dzięki uprzejmości Joasi skorzystałam z jej pomysłu i pobawiłam się w:


100 faktów o mnie:

  1. Gdy byłam mała chciałam być piosenkarką, lekarką i kucharką.
  2. W ciągu trzech tygodni przeczytałam ostatnio osiem naprawdę grubych książek.
  3. Marzę o założeniu fundacji
  4. Mam skłonności przywódcze. Chce zorganizować jakiś koncert charytatywny, lub imprezę dla dzieci. J
  5. Nie znoszę jabłek, wody mineralnej, kminku i pietruszki.
  6. Piszę opowiadanie.
  7. Nie znoszę się malować (zwłaszcza tuszować rzęs) i nosić biżuterię. (Na co dzień nosze tylko kolczyki)
  8. Słynę z upodobań do oryginalnych imion.
  9. Gdy  po operacji jako noworodek leżałam w szpitalu pielęgniarki nazwały mnie „Kasią”. I tak by pewnie zostało, gdyby nie fakt, że takie imię nosiła już moja starsza siostra.
  10. Jak moja mama była w ciąży z moją młodszą siostrą, to powiedziałam, że musi być dziewczynka. Bo chłopcy są niegrzeczni i… ciągle grają w piłkę. :P
  11. Nie znoszę sprzątać. :/
  12. Boję się między innymi wody, anomalii pogodowych, ognia, duchów, węży i samolotów. :P
  13. Zanim ostatecznie wybrałam imię do bierzmowania było ich chyba dziesięć, a ja wybieranie zaczęłam w… podstawówce. Stanęło na Joannie, gdyż podobał mi się życiorys błogosławionej Giovanny Moli. I tak już zostało.
  14. Dzień bez kubka herbaty uważam za stracony.
  15. Jeśli nie słucham muzyki więcej niż trzy dni, to zaczynam się czuć nieswojo.
  16. Ostatnio  czytając dowiedziałam się że mam nieleczone i nie wykryte zaburzenia koncentracji ADHD lekkiego stopnia. :x
  17. Mam zakładki w przeglądarce internetowej ze wszystkimi najważniejszymi stronami i odwiedzam je według ułożenia. Codziennie tak samo od ośmiu lat. :P
  18. Bardzo trudno jest się mi zmotywować do działań. Niestety.
  19. Gdy byłam mała uwielbiałam opowiadać dowcipy. Na nieszczęście z biegiem lat ta zdolność stopniowo u mnie zanikła.
  20. Przez rok uczyłam się grać na keyboardzie i do dziś sobie nie wybaczyłam, że w końcu przestałam.
  21. Mój pierwszy wiersz powstał piątego maja 2008 roku. Gdzieś pomiędzy polskim a matmą a inspiracją była piękna pogoda na zewnątrz i bukiet bzów na biurku nauczycielki.
  22. Jako dziecko nie znosiłam układanek.
  23. Kochałam za to lalki i całymi dniami bawiłam się w zabawy w stylu „szpital”, „Dom”.
  24. Jestem choleryczką.
  25. Mam bardzo niską samoocenę.
  26. Jako dziecko od bajek wolałam telenowele.
  27. Nieśmiertelny „Dirty dancing” udało obejrzeć mi się dopiero w tym roku i co dziwniejsze… wcale mi się nie podobał…
  28. Posiadam tik , a mianowicie poruszam głową w dziwny, okrężny sposób. Nikt nie może we mnie tego zmienić, ani wytłumaczyć skąd to się wzięło. Po prostu tak mam i już. Nie wygląda to jednak estetycznie i bardzo tego nie lubię.
  29. Kiedyś ZA bardzo wierzyłam w reklamy.
  30. Kocham gazety. A najbardziej kocham gazety pokroju „Mamo to Ja” i denerwuje mnie że są tak drogie, jak i denerwuje mnie to, że jak zacznę je sobie przeglądać w sklepie, to każdy patrzy na mnie jak na kretynkę. (prócz rodziny, która jest przyzwyczajona do moich upodobań :P)
  31. Mam trzy starsze i jedną młodszą siostrę.
  32. Prócz dwóch największych przyjaciółek równolatek, najczęściej wybieram towarzystwo kilka lat młodszych, lub starszych osób od siebie.
  33. Mój hiszpański ma się coraz lepiej.
  34. Uwielbiam o sobie opowiadać, oraz odpowiadać na pytania. To egoistyczne, wiem. :P
  35. Paznokcie zapuściłam, gdy moja siostra była w ciąży z drugim synem. Gdy urodził się Igor obcięłam je, by nie zrobić mu krzywdy i … od ego czasu obsesyjnie je obgryzam :/
  36. Kiedyś śniło mi się, że brałam ślub i miałam różową suknie ślubną :o
  37. Zanim powstał ten blog miał on pięciu poprzedników.
  38. Tytuł mojego bloga pomogła mi wymyśleć Beatka. A raczej nakierowała mój tok myślenia. :D
  39. Najpiękniejsze miejsce w Polsce to dla mnie rynek Krakowski.
  40. Kocham niespodzianki.
  41. Jestem gadułą.
  42. Od pięciu lat pisze bezwzrokowo na klawiaturze.
  43. Namiętnie wyciszam swoją komórkę. Po co? Nie wiem.
  44. Jestem przykładem dziecka nie karanego klapsami. A raczej w ogóle karanego. Taka grzeczna byłam. :D
  45. Jestem humanistką.
  46. Wierzyłam w Mikołaja do 10 roku życia.
  47. A prawdy o nim dowiedziałam się z gazety
  48. Lubię jeździć na zakupy do supermarketów, ale nie wiedzieć czemu, zawsze w trakcie dostaje złego humoru i nic mi nie odpowiada:/
  49. Czasami sobie zapominam, że jestem niepełnosprawna. To możliwe :P
  50. Chce zobaczyć Meksyk
  51. Interesuje się rodem Windsorów.
  52. Marzy mi się własny serial i wielka kariera scenarzystki i reżyserki J
  53. Albo chociaż własna książka.
  54. Mam naprawdę fajną i gwarną rodzinę :D
  55. Bardzo często głośno myślę.
  56. Bardzo lubię kuchnię włoską, warzywa, kurczaka, pierogi, ciasta. Wszystko co kaloryczne :P
  57. Kocham chipsy. I tak. Wiem że są kaloryczne i niezdrowe. :P
  58. I pepsi też kocham, o!
  59. Kocham wiosnę, lato i złotą jesień.
  60. Kocham wszystkie kolory. Naprawdę! Ostatnio jednak najbardziej podoba mi się kolor morski.
  61. Bardzo lubię pudełka na drobiazgi i uważam, że ich nigdy nie za dużo.
  62. Od października prócz scrapbookingu interesuje mnie decoupage.
  63. Jak zostaje sama w domu to śpiewam do długopisa.
  64. Moje córki dostaną na imię Idalia, Julianna i Gloria.
  65. A synowie Jan, Filip i Marcel
  66. Chciałabym wrócić się do czasów gimnazjum.
  67. Obecnie namiętnie słucham piosenki „1000 metrów nad ziemią” i uważam, że jest naprawdę dobra.
  68. Moją pierwszą idolką była Natalia Oreiro.
  69. Jestem niegospodarna.
  70. Nie lubię zup. Chyba, że zupy-kremy.
  71. Kocham szpinak.
  72. Kiedyś obcięłam włosy. Więcej już tego nie zrobię.
  73. Jestem zdecydowanie ZA adopcją.
  74. Nie lubię swojego charakteru pisma, ale bardzo lubię pisać. :x
  75. Mój rekord to była osiem razy przebita opona w wózku w ciągu dwóch miesięcy.
  76. Uwielbiam być komuś potrzebna.
  77. Podobno bardzo dobrze słucham
  78. Mam dużo znajomych poznanych w Internecie.
  79. Bardzo lubię gry online.
  80. Kiedyś bardzo chciałam nauczyć się robić zdjęcia.
  81. Muzyka może wywołać u mnie silne wzruszenie
  82. Jestem romantyczką.
  83. Do dziś lubię wracać do ulubionych książek z dzieciństwa.
  84. Kocham mieć gości
  85. Marzę o własnym domu. I chce go urządzić całkowicie po swojemu.
  86. Kiedyś chciałam mieć tchórzofretkę
  87. Próbowałam robić na drutach. I tak się wkurzałam, że rzuciłam to w cholerę!
  88. Kocham się babrać w plastycznych rzeczach
  89. Przestaje się mieścić we własnym pokoju.
  90. Jeszcze dziesięć faktów. Ufff. Dam radę.
  91. Czasami jak jestem zbyt zakręcona to nie dociera do mnie co kto do mnie mówi.
  92. Bloga założyłam, bo… Musze pisać. Inaczej się duszę.
  93. Dziewięćdziesiąt trzy to mój rocznik!
  94. Gdy miałam pięć lat przytuliłam moją ząbkującą siostrę, która w odwecie miłości… ugryzła mnie w ramię.
  95. Igor wszystkie swoje ciocie nazywa „Kaka” tylko do mnie mówi „Tatajka” :D
  96. Gdy byłam mała bawiłam się mrówkami. Robiłam im domki, uczyłam pływać (tsa…), dawałam imiona. Preferowałam wyłącznie mrówki czerwone, bo czarne to były cieniasy i szybko uciekały. Co ciekawe tylko raz zostałam przez mrówkę ugryziona. I do dziś się ich nie boję.
  97. Miałam ostatnio kryzys i chciałam usuwać blog. Kryzys trwał osiem minut.
  98. Chciałam by moja młodsza siostra miała na imię Urszula. Ale właściwie Ola i Ula było bliskie. :P
  99. Uwielbiam lokowane włosy u kobiety.
  100. Nie wierzę że napisałam sto faktów. 

sobota, 12 stycznia 2013

Nowe życie...

Wczoraj po godzinie czternastej na świat przyszła Gaja-piąta bohaterka Tosinkowa. :)
Upragniona córeczka, siostrzyczka, wnuczka. Przyznam wam że wczoraj nic nie robiłam tylko odświeżałam bloga, lub koczowałam przy komórce. W końcu okazało się że jest :) maleńka waży 2900 i ma 49 centymetrów. Jest drobniutka, ale zdrowa i to jest najważniejsze.

Witaj na świecie malutka:* W końcu jesteś.
Martuś, Karolu gratulacje z całego serca! :*





PS A ja dla odmiany dawno nie chorowałam i przechodzę jakiegoś wrednego wirusa. Mało śpię, ciągle kaszle, smarkam, a dwa dni temu to nawet leżałam. Taka byłam słaba, że nie mogłam się nawet ruszyć.



PS2 Z całego serca proszę wszystkich piszących do mnie na gg o podpisywanie się w wiadomości. :) Dziękować. 

poniedziałek, 7 stycznia 2013

KONIczynka


Sobotnie popołudnie. Siostra w pracy,starszy z tatą, Igor u nas. Siedzimy w kuchni. Mały widząc ciocie Ole i jej pracę na laptopie zaczyna dokuczać i domaga się zabawy sprzętem. Bez zastanowienia biorę długopis i rysuje pierwsza lepszą rzecz. Igor w końcu bastuje i z zainteresowaniem patrzy na "dzieło"
-Igorek? Ładna koniczynka?
-ihaha!

Ta...fonetycznie faktycznie podobne do konia :-P

czwartek, 3 stycznia 2013

231 dni w "chałupie"

A po dwóch tygodniach Ola i Adrian poszli do domu.
A ja do "szarej" rzeczywistości.
Którą nie wątpliwie rozjaśnia mi dziś Igorek.
Puk,puk, oby nie zapeszyć.
Nie bawiłam małego zaledwie... tydzień?
Wiecie ile on się nauczył przez ten czas?
Oboje byliśmy za sobą stęsknieni.
Najbardziej lubi towarzyszyć mi w porannej toalecie.
Mam elektryczną szczoteczkę, więc mały cieszy się na jej szum. Potem ja podaje mu jego szczoteczkę tylko delikatnie skropioną wodą i mały czyści swoje "tik taki".
Potem wypluwa wodę. Jak ciocia.
Opryskuje mnie, siebie, umywalkę, lustro.

Dziś napił się wody z kubka i oblał się przy okazji cały. Potem jak pytałam gdzie było "Chlap" to pokazywał na kubek:D
Potem mówię do niego: 
-Igor, pokaż ile ważysz?
No i wchodzi na wagę te moje trzynaście i pół kilo szczęścia.
Następnie bierze grzebień, przeczesuje swoją łysinkę i... skrapia wodą.
No bo trzeba ułożyć kogucika!
:D
I jesteśmy czyści i zwarci!
O... właśnie wrócił z babcią ze sklepu. :)

A starszy?
A starszy w sylwester dostał... komórkę.
Nic nowego, wypaśnego- aparat po tatusiu.
A jaki ucieszony! Jak coś o niej opowiada to... przypomina mnie jak dostałam swoją pierwszą komórkę.
Musiał wydzwonić do wszystkich, aż mu się bateria rozładowała :D
I zbeształ mnie ostatnio, że mówię do niego "Adrianek" :o
Jak dla mnie to on za szybko rośnie.
Dopiero co debiutował w przedszkolu.

A ja?
A ja wciąż taka sama.
Od dwustu trzydziestu jeden dni nieustannie się obijam.
Spałam tej nocy może... cztery godziny?
I beczałam wczoraj... na "Marley i Ja" :o
A ja przecież nie jestem wrażliwcem!
No... dobra. Trochę. :P

Buziosławy :*