piątek, 21 grudnia 2012

Się kręci.

No bo musi.
Bo nawet jakbym chciała to nie wskrzeszę babci ani nikogo innego.
Ten tydzień był jednym z najtrudniejszych tygodni mojego życia.
Ale wciąż czułam waszą obecność.
Dziękuje wszystkim który byli ze mną i za ciepłe słowa w poprzednim wpisie.
Jestem już po pogrzebie, po stypie.
Zmęczona psychicznie.
Dziś po pięciu dniach włączyłam muzykę.
Życie toczy się dalej.
Jeszcze raz-dziękuje:*


PS Wpadnę z życzeniami :)

2 komentarze: