piątek, 2 listopada 2012

168


Wliczając z tym dzisiejszym dniem tyle własnie siedzę w domu.
Pamiętam jak dziś jak siedemnastego maja br wróciłam w szampańskim nastroju. Za sobą miałam już maturę, przed sobą marzenia.
I one trwaly. A w międzyczasie wyjazd, który miał mnie usamodzielnić.
I nagle nadszedł ten dzień.
Tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego jeden telefon i wszystko runęło.
Nie ma dojazdu. Nie należy mi się, nie idę do szkoły.
Niczego w życiu tak nie żałuję jak tego, że tak łatwo dałam się nabrać, że nie sprawdziłam jaka jest prawda.
Tkwiłam w niewiedzy do czasu gdy młodsza ale jednak bardziej rozgarnięta ode mnie osoba poinformowała, że dojazd się należy.
I to do dwudziestego czwartego roku.
Był siedemnasty października. Zajęcia na studium zaczęły się półtorej miesiąca wcześniej.
 Dzień potem znalazłam się obok sali gdzie kiedyś mogłam mieć zajęcia.
Piękny jesienny dzień, stałam koło budynku a z otwartego okna dobiegły mnie radosne chichoty "mojej grupy" i ciekawy wykład o autyzmie.
I pomimo, że temat tak bardzo mi się podobał to nie słuchałam dalej i poszłam.
Bo mnie to już nie dotyczyło.
Bo ja już pewną bitwę przegrałam.
Wczoraj przeglądając biuletyn o prawach natknęłam się na ten cytat:

"Niepełnosprawnym kobietom i dziewczętom należy zagwarantować pełny rozwój oraz wzmocnienie ich aktualnej pozycji społecznej a aby nie były one traktowane gorzej niż ich rówieśniczki"

Więc zostałam w domu.
Moje rówieśniczki poszły do szkół i prac.
Mam się nie czuć gorsza? 
Ale się czuje.
Bo nie ma dla mnie dowozu. 
A przecież nie chciałam się uczyć na końcu świata a jedynie kilka kilometrów dalej.
Specjalnie wybrałam takie studium które nie jest płatne.
Zależało mi tylko na głupim dowozie.
Na 20 minutach drogi w przystosowanym samochodzie dwa razy na dzień cztery a nawet mniej dni w tygodniu.
Zawsze mogłam wybrać ukochany hiszpański.
W Krakowie.
W Warszawie.
Gdziekolwiek.
Ale nie wybrałam. I co ja z tego mam?
Czy ja tak dużo żądałam?
I dlaczego świat ostatnio mnie umacnia w przekonaniu, że ulubionym zajęciem większości ludzi na całym świecie jest kłamstwo?
Te sto sześćdziesiąt osiem dni umacnia mnie w przekonaniu, że marzenia i plany są nie warte.
A ja wciąż wierzę i marzę.
Ja biedna i naiwna dziecinka.
I od paru dni wiem, że ktoś kiedyś napisał najwiarygodniejsze słowa świata:

 "Kobieta z niepełnosprawnością to płeć potrójnie słaba. Jeśli chce się podobać, to usłyszy komentarz: po co się maluje? Jeśli zwiąże się z mężczyzną, to usłyszy: po co jej to? Kobiety z niepełnosprawnością są bowiem traktowane o wiele gorzej
 niż niepełnosprawni mężczyźni, rzadziej kształcone i częściej traktowane w sposób instrumentalny. Jeśli dziewczyna na wózku, która – wiadomo – i tak sobie nie radzi, wpakuje się w związek z facetem i jeszcze będzie miała dziecko, to już na pewno sobie nie poradzi. Co powinna robić? Rehabilitować się fizycznie i społecznie, iść do pracy i najlepiej trwać przy rodzicach."
www.niepełnosprawni.pl

Wiecie... chyba wolałabym być chłopcem. ;)

9 komentarzy:

  1. chciałabym Ci pomóc ale nie wiem jak sis - jedyne wyjście to narobić syfu tym na wyższych stołkach - no bo co innego zostało
    judyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Noe Gorsza ? Dlaczego to Ty masz się czuć gorsza ? Czy tylko dlatego , że ludziom brak empatii ? Że tworzą przepisy , które w normalnym życiu są martwe ? Nie rezygnuj że swych marzeń ... Może tę bitwę chwilowo przegrałaś ,ale wojna jeszcze się nie skończyła . Dopóki marzysz , pragniesz , masz chęć rozwoju - dopóty siła Tkwi w Tobie ... Pamiętaj , że po nocy przychodzi dzień , po wielkiej burzy w końcu zaświeci słońce ... Szukaj wzrokiem swego słońca . Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz co Noelko? CZYTAM TEN BLOG OD jakiegos czasu i fajna z Ciebie dziewczyna.
    Z tym kłamstwem masz sporo racji ale... ono tez dotyczy osob pelnosprawnych. Wszedzie probuja ludzie oszukac , nie dopowiedziec prawdy itp
    Tu ktos nie powie,ze sie to nalezy, tam ukryją ze tamto się należy. Nawet u lekarza zwyczajnego...Człowiek musi jak baran sam szukać w internecie... Takie zycie.
    Nie smuc sie moze udac sie w nastepnym roku z tym dojazdem :).
    A co do niepelnosprawnych kobiet- to jak wiemy tez ukladają sobie zycie i tak byc powinno !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za miłe słowa. Ja też mam nadzieje, że sie uda:)
      Można wiedzieć skąd poznałaś mój blog?:)

      Usuń
    2. :) na Twój blog trafiłam z jakiegoś innego Bloga-którego juz nie pamiętam.
      Fajnie piszesz i widać,ze w głębi serca jesteś waleczna kobietka :) i nie zmieniaj tego; a na pewno nie warto tracić wiary z powodu kretynow co utrudniają życie (tudzież sytuacja z dojazem)

      Ula

      Usuń
    3. Dziękuje za miłe słowa i zapraszam częściej:)))

      Usuń
  4. może ten rok jest po to żebyś zobaczyła na czym najbardziej Ci zależy i nauczyła się walczyć? Skończyłaś szkołę, dorosłaś - teraz zaczyna się prawdziwe życie o które musisz sama walczyć. Pamiętaj - gdzie nie wpuszczą drzwiami... Nie można się poddawać, bo po co w ogóle było się urodzić??

    OdpowiedzUsuń
  5. myślę tak samo, jak Beatka.Wszystko w naszym życiu dzieje się po coś.Także kochana moja głowa do góry, rękawy zakasać i walczyć mi tu kobieto!
    Twoje życie jest w Twoim rękach, pomimo przeciwności losu:***

    OdpowiedzUsuń
  6. To cholernie niesprawiedliwe. Czytając tę notkę tak właśnie pomyślałam, bo ty jak nikt inny zasługujesz na szczęście i wiedzę. Zasługujesz na spełnienie marzeń, na idealnego mężczyznę, na dzieci, na miłość, na wszystko, co najlepsze. I ja nie mam wątpliwości, że to zdobędziesz. Bo takie osoby jak ty nie mogą tego nie dostać. Co to byłby za świat, gdybyś nie mogła spełnić swoich marzeń... Cholernie niesprawiedliwe jest to, że cię okłamali. Ale wiem, że się nie poddasz i będziesz walczyć. Zdasz maturę i będziesz tym, kim chcesz być ;) I pamiętaj: żadna posada nie określa tego, kim jesteśmy. Określa to nasze życie, a nie praca i szkoła...

    OdpowiedzUsuń