niedziela, 26 sierpnia 2012

Pionizujemy się


Czasem wszystko się rozwali w jednej chwili.
Znacie to?
Jeszcze kilka dni temu byłam przekonana, że za tydzień znów zaczynam edukację.
I nagle jeden telefon i już wiesz, że nie.
Że jak zwykle  chodzi o jedno: Dojazd, kasa.
Jako pełnoletnia osoba mam już o siebie dbać sama to i gmina nie ma już obowiązku by dowozić mnie do szkoły.
W pierwszej chwili iskra nadziei. 
A może internat?
A potem emocje opadły i popatrzyłam na to z innej sprawy.
Spędzę dwa dni w domu, cztery dni z dala.
A ja tak wcale nie chcę.
Zwłaszcza, że wyjazd na warsztaty tak blisko.
I co? Wrócę stamtąd zmęczona, posiedzę dwa dni i znowu seperacja od rodziny??
Bezsensu.
A może to jednak ja jestem taka słaba?
Może przesadzam?
W każdym razie naprawdę nie obchodzi mnie co sobie kto pomyśli.
A skoro nie internat to już nic.
A ja nie zamierzam przed nikim się płaszczyć, by owy dojazd załatwić.
Bo nie lubię litośći.
Nie to nie.
Pewnego dnia wszystko się odmieni.
I pokażę innym, że mogłam.
Bez niczyjej pomocy.
A narazie?
Narazie jakoś doszłam do równowagi i stabilizacji. Już mi lepiej i zaczynam planować najbliższe życie bez edukacji.
Ale czy całkiem?
Przecież uczę się hiszpańskiego. 
Mam rodzinę, Igora z którym się nie będe nudzić napewno :))
I plan B.
Ale o nim narazie cicho sza...
Trzymać kciuki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz