wtorek, 20 września 2011

Pędzimy

Na podwórku od paru dni leje deszcz, a nawet nie deszcz, tylko przenikliwie zimna mżawa…
Życie pędzi mi tak szybko że ledwo daje radę ogarnąc, który to dzień mam w kalendarzu.
Ostatnio przeszłam badania związane z kontrolą moich kamieni nerkowych.
Zadomowiły się na dobre,
więc się nie poddaje i bezwzględnie wyganiam je czystą, mineralną, pyszną(fuj ) wodą…
Jedna z moich nerek po raz kolejny przy USG zrobiła psikusa i
by ją znajść biedna pani doktor musiała jej szukać dobre dwadzieścia minut!
Wynika to z „innego” niż u zdrowego człowieka układu moczowego.
Po prostu.
Mojej nerce się nie podoba tam gdzie powinna być!
Chodzą też spekulacje jakoby po prostu lubiła się w zabawach w chowanego.
No to nic. Niech sie chowa.
Oddając dziś deklarację maturalną poczułam się niewyobrażalnie stara…
Nie ma już człowieka, który spotykając mnie pyta przedewszystkim
co zrobie po ukończeniu szkoły ze swoim życiem…
Ostatnio odbyłam poważną rozmowę na ten temat pewną bardzo bliską mi osobą, która wszczepiwszy we mnie trochę nadziei zmotywowała mnie do pewnej weryfikacji planów.
Tak więc stanę do matury, potem bez względu na wynik pójdę na studium terapi zajęciowej, ewentualnie poprawię wynik egzaminów.
Ewentualnie, bo na studium wcale nie trzeba matury mieć.
I jeżeli drugi raz mi sie nie powiedzie, to będę kontynuować studium.
I może pewnego pięknego dnia zrobie sie na tyle dojrzała, wyciszona, zmotywowana i inteligentna by zdać?
Może za dwa lata, za pięć?
A może nigdy?
Tylko ten na górze to wie…
Reszta moich planów zostanie zaś bez zmian, mówiąc tu o spełnianiu swych przyjemności,
oddaniu sie hobby, pielęgnowaniu życia rodzinnego i towarzyskiego.
Mówiąc krótko:zwykłej Natusiowej egzystencji.
Tak więc we wrześniu przyszłego roku planuje wyjazd na turnus rehabilitacyjny z jedną z przyjaciółek.
Termin już zaklepany i nie mogę się doczekać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz