niedziela, 15 maja 2011

Pamiętam



To było dokładnie pięć miesięcy temu. Moja siostra w dziewiątym miesiącu ciąży czekała ze spokojem na rozwiązanie. Umalowała pokój, pomagała w remoncie, energia wręcz ją rozsadzała… Pamiętam, że był  późny wieczór, gdy usłyszałam z moją młodszą siostrą dzwonek do drzwi.  Adrenalina podniosła się maksymalnie. Chóralnie krzyknęłyśmy z Olą „Justyna!!”. Usłyszałam głos szwagra i wiedziałam… 
Przyprrowadzono do nas Adriana, który był równie podekscytowany jak my wszyscy i każdemu opowiadał, że „mama rodzi dzidziusia.”. Igor urodził się dokładnie DWIE GODZINY później. Pamiętam, że tej nocy już nie zasnęłam… 
Rano szwagier pokazał mi na telefonie małego krasnalka z ciemnymi ustami (podczas porodu owinął się pępowinką i doszło do zasinienia- na szczęście dzięki Bogu tylko na zmienionym kolorku skóry się zmieniło).
Nie dane było mi poznać siostrzeńca odrazu. Igor po urodzeniu przeszedł najpierw katarek, a następnie infekcje, gdyż w drogach oddechowych zalegały mu jeszcze wody płodowe. Chodziłam do szkoły przez tydzień i gdy wracałam modliłam się, by siostra była już w domu. I Bóg w końcu tych próśb wysłuchał:)
I wciąż pamiętam gdy zobaczyłam go „na żywo”, gdy mogłam go wziąć na ręce a on spał… Nie ma nic piękniejszego od snu dziecka…
Dziś Igor to już duży chłopak, lada dzień zacznie siedzieć, raczkować. Za sobą ma już pierwszą zupkę i deserek, niestety pierwszy pobyt w szpitalu z powodu kosmetycznego zabiegu, gada jak najęty a pod dziąsełkami da się już wyczuć pierwszego ząbka. 
Zawsze gdy mnie zobaczy uśmiecha się do mnie i wyrywa byle tylko do niego podejść i się bawić. Potrafi już pociągnąć za włosy, ugryź palca, dokuczać starszemu bratu i przemieścić się z plecków na brzuszek. Widać, że będzie energiczny, może nawet zbyt? :D
Ale czy to ważne? Ciocia i tak zawsze będzie go kochać. 
Tak jak kiedyś mocno pokochałam Adriana.
Hanusiu! Nie pisze tekstów, ostatnim przebojem tj. na olimpiadzie zaśpiewałam
„Pokaż na co Cię stać” zespołu FEEL. Czasami napiszę jakiś wiersz, ale teksty
jakoś mi nie leżą narazie. Ale kto wie? Może kiedyś? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz