poniedziałek, 15 października 2012

Gorrąco!- 5 lipca 2012

Jest upał.
Czyli coś czego nie lubię.
Przed wczoraj była taka parówka, że ściągnęłam rano kołdrę z łóżka, nawet się nie ubrałam i do godziny czternastej siedziałam na tym łóżku i nie miałam nawet ochoty wejść na komputer. (A uwierzcie, że jak ja nie idę na komputer, to już coś sie musi dziać)
Więc leżeliśmy sobie tak we trójkę. 
Ja, młodsza siostra i Igorek.
Chociaż on właściwie siedział sobie w wózku. I tak sobie leżeliśmy do czasu gdy zrobiło się troche chłodniej.
A Adrianek za to wybył na wakacje i od niedzieli nie widziałam go w ogóle. 
A jak pusto się zrobiło!!
W niedzielę nie bacząc na skwar wybyłam z siostrą i rodzicami w poszukiwaniu kreacji weselnych.
Na drugą sobotę nadejdzie ta wielka chwila kiedy moja trzecia już siostra z kolei wyjdzie za mąż.
I znowu wesele:D a przecież w sobotę minie rok jak się bawiłam na weselu tej drugiej... :D
Nie będzie mnie tylko na obiedzie, ponieważ zostałam poproszona przez radę parafialną bym jako niepełnosprawna osoba wraz z kolegą, który też jest na wózku uczestniczyła w powitaniu relikwi św. Faustyny oraz Jana Pawła drugiego.
Dlatego na wesele dotrę godzinę później i z jednej strony się cieszę, bo będę nieść relikwie świętych osób, tak ważnych dla świata.
Z drugiej jednak strony będę niosąc tak coś ważnego w centrum uwagi połowy mojej miejscowości czego ja nie lubię. :/
Ale co tam? 
Skupię sie na modlitwie i godnie będę reprezentować rodzinę.
A potem?
A potem to weselisko! :D
 
Do napisania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz