wtorek, 22 listopada 2011

Es hora de ... invierno!/ Disculpa.



Nie byłam na spacerze od trzech tygodni.
Ręce zimne mam prawie cały czas. ( Od kółek wózka, a jakże?)
Smakuje mi już tylko gorąca herbata.
Media zaczynają "ubierać się świątecznie"
A w pogodzie zapowiadają śnieg.
A ja?
Nadal boleje nad brakiem zimówek. (Kto zna ten wie :P)
A to oznacza tylko jedno...
Bo o to nadchodzi ona...
Biała,mroźna,długa,
osiemnasta zima mojego życia.



PS Z miejsca chcę przeprosić Martusię, której dziś nieświadoma swego haniebnego czynu "wykrakałam" pobudkę jej dwóch uroczych synów :D. 

Natomiast co do twej drugiej odpowiedzi Martuś, to zadziwiam Cię po prostu bo... ja jestem dziwna z natury :D po prostu. 


PS2 Przepraszam także moją młodszą siostrę znaną niektórym jako Olę, za to że w tamtym tygodniu nie widząc jej osoby i będąc zaoferowana innymi sprawami prawie zmiażdżyłam ją drzwiami mojej własnej łazienki. 

Perdoname. :D



Miałaś rację Marto. Wiedźma. Wiedźma jakich mało :D

Strach się bać!


Adios:***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz