poniedziałek, 15 października 2012

"Droga do raju"- 17 lipca 2012


14 lipca br. roku wydałam za mąż trzecią z kolei siostrę.
Tą samą siostrę, która nie dalej jak dekadę temu oberwała odemnie badylem w łepetynę i tę samą, która kiedyś umyła mi głowę w taki sposób iż groziło mi ich obciecię na wskutek utworzenia się WIEEELGAŚNEGO kołtuna...
Och jaka ja byłam na nią zła! Na szczęście włosy odratowano. :D
Z okazji wesela przez cały ubiegły tydzień w mojej rodzinie panował istny chaos.
Zaczęły się przygotowania, zakupy.
O prawdziwy ból głowy przyprawiło mnie dobieranie bluzki do spodni,
spodni do bluzki, butów do spodni, butów do bluzki, koloru włosów do ubrania i makijażu do koloru włosów,prezentu itp itd etc...  ;).
Aż w końcu nadeszła godzina zero...
Byłam zdenerwowana podwójnie, ponieważ właśnie tego dnia miałam zaszczyt powitania relikwi św. Faustyny, papieża Jana Pawła II raz obrazu Bożego Miłosierdzia w mojej parafii oraz niesienia ich przed ołtarz.
No i ok.
Niby spoko, każdemu mówiłam, że nie denerwuje się wcale, ale jednak podświadomie coś się działo.
Można to stwierdzić np po tym, że tego dnia pierwszy posiłek zjadłam dopiero o godzinie 17 już na weselu i szczerze powiedziawszy chodź był on wyśmienity to prawie go w siebie wmusiłam... :/
Potem było już tylko lepiej. :))
Tak więc jadłam, śmiałam się, tańczyłam, śpiewałam.
I byłam baaardzo, baaardzo odprężona.
Z imprezy wyszłam dopiero o wpół do trzeciej nad ranem a uwierzcie mi, że jak na moją wytrzymałość w jednej pozycji od godziny 7:00 rano to było coś! ( No dobra, w międzyczasie zdążyłam się na chwilę położyć w jednym z pokoi w remizie o godzinie dwudziestej. Potem chulałam dalej :P )
Drugi dzień był jeszcze lepszy.
Tym razem na weselu pojawił się m.in. Igorek, który jest chrześniakiem panny młodej (na weselu został pod opieką cioci :) ).
Inne rodziny także zdecydowały się przyprowadzić swoje pociechy.
Maluchów było około dwudziestu (około połowy więcej niż w pierwszy dzień) i wszystkie jak jeden mąż czekały tęsknie na chwilę przerwy w tańcach ("A teraz idziemy na jednego" :P ) i uzbrojone w balony szalały ( z naciskiem na SZALAŁY) na parkiecie co jakiś czas przewracające się i okładające balonami.
Potem rozkręciły się coraz bardziej.
Tak więc czworo dzieci biegało wokół filara bawiąc sie w tzw berka i pare razy przygrzmociły o ten filar małymi łebkami,
dwoje wzięło trzecie za ramie i ku jego radości (a mojemu przerażeniu) powłóczyło go na podłodze przez całą salę.
Następna trójka ganiała się wokół mojego wózka,
jedno leżało obok mnie i wpatrywało się w wózek jak zahipnotyzowane (miłośnik motoryzacji chyba...:P).
Po chwili takiego chaosu wokół mnie , zdarłam sobie gardło od krzyczenia "Uwaga bo się poparzycie!!" ponosząc klęske pedagogiczną,  zaczęłam żałować iż podjęłam się ich pilnowania , a w głowie zaczęło mi się kręcić.
Zaplanowane sześcioro dzieci na przyszłość zweryfikowałam najpierw do czwórki,
potem do trójki, a potem stwierdziłam, że właściwie to ja się nad dziećmi muszę zastanowić... :P (Spoko, już mi przeszło, ale chce już trójkę :D )
A potem podszedł do mnie Adrian. 
Mój siostrzeniec na codzień rozbiegany, psocący, gadatliwy i szalony mały tajfun okazał się być NAJGRZECZNIEJSZYM i najspokojniejszym tam dzieckiem. 
Z szelmowskim uśmieszkiem podszedł do mnie podając mi rączke spytał kulturalnie 
"Mogę panią prosić do tańca?"
Więc jak już pozbierałam szczęke z parkietu,
odetkało mnie z dumy i zwalczyłam w sobie chęć by go schrupać,  ochoczo zgodziłam się i  przystąpiliśmy do baletu wyśpiewywając lecącą w tle muzykę na całe gardło.
Po skończonym tańcu Adek pocałował mnie w dłoń.
Rozpłynęłam się...
Słodziak 
Ale cóż się dziwić...

Ma to po cioci... :P 

PS Z oficjalnych i nieoficjalnych źródeł dowiedziałam się iż, mój blog ma o wiele więcej czytelników niż się spodziewałam (głównie od strony rodziny :)) )
To bardzo miłe aczkolwiek jeszcze milej będzie jeżeli dacie znak, że tu jesteście, a ja sama utwierdzę sie w przekonaniu, że nie pisze dla samej siebie :P
Także odezwijcie się!! Bo jak nie to będzie rzeź! :P
Dedykowane wszystkim którzy chcieli mnie zobaczyć :))
Ale niestety popatrzeć nie ma na co :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz