środa, 24 października 2012

Ble...

Bo tylko tak jak w tytule można określić mój obecny nastrój.
Zrobiłam się znowu płaczliwa...
Marudna...
Beznadziejna, bezużyteczna, psiocząca, warcząca.
I wcale nie chce taka być, ale czasami jak nie warknę i nie zademonstruje tej złości do całego świata to się uduszę czy co.
I po co? I na co? Przecież nic mi się nie dzieje. Mam co czytać, co robić, z kim siedzieć, pogoda piękna.
Ale nie pomaga mi ani książka, ani serial, ani muzyka, ani ruch, ani  nawet przebywanie z innymi.
Wiecie co? Czasem bym chciała żeby ktoś we mnie wstąpił i pewnymi rzeczami, problemami i sprawami pokierował za mnie...
A teraz ogłaszam wielkie reanimowanie dobrego humoru.
Dostałam zamówienia na pięć kartek świątecznych, hiszpański się sam nie nauczy...
Trzymajcie kciuki, żeby nikt mi dziś nie pokrzyżował planu jakim jest wyprostowanie mojego humoru...


Dziękuje wszystkim za głosy :* i Marcie mojej kochanej za pomoc przy ich zbieraniu:*


DOPISEK: A w dodatku dziś rano skasowałam sobie calutką galerię w komórce... Brawo Natalka. :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz