czwartek, 15 grudnia 2011

Bajka...

Dawno temu, w pewnej małej miejscowości,
ku uciesze tabunu cioć, wujków,dziadków,starszego brata i rodziców,
na świat przyszedł mały chłopiec.
Od początku swojego życia był on słodkim, 
grzeczniutkim bobaskiem z mądrymi niebieskimi oczkami.
Część jego rodziny (Np. zmotoryzowana ciocia Natalia) nie mogła zobaczyć go od razu,
bo dzidziuś gdy miał niespełna paręnaście godzin został zabrany od zmartwionej mamusi i umieszczony w mało atrakcyjnym, pustym łóżeczku,
 z dala od cycusia i ciepełka mamuni, 
z powodu katarku, który był pozostałością, po dostaniu się do jego płucek płynu owodniowego, który uniemożliwiał spokojny oddech.
Później jednak dzięki Bogu wszystko potoczyło się dobrze, wrócił do mamy, 
a po tygodniu poznała go już CALUTKA rodzina, 
która oszalała na jego punkcie.
I tak rósł, piękniał, nabierał nowych umiejętności 
i wciąż jest jedną z najważniejszych osób w moim sercu.


Igorku. 
Za chwilę pewnie tu wparujesz wraz z Adrianem, po którego to poszedłeś do przedszkola i wasze głosiki zapełnią calusieńki dom.
Jak będziesz starszy, to ciocia Natalia da ci przeczytać swoje wypociny blogowe i dowiesz się, że Twoje pojawienie się na świecie, było cudownym przeżyciem, dokładnie tak samo ważne jak to którego zaznałam także sześć lat wcześniej, gdy urodził się Adrianek.
I chcę żebyś wiedział, że jesteś cudownym lekiem na całe to zło, które czasem mnie dotyka i twój uśmiech jest dla mnie witaminą, od której się uzależniłam.
Dziękuje Ci za to, że jesteś i że wybaczasz mi to że nie mogę Cię swobodnie wziąć na ręce, powozić w wózku, albo po prostu pobiegać z tobą po ogrodzie. 
W twoim wielkim dniu jakim jest ukończenie pierwszego roku życia chcę Ci powiedzieć, że... bardzo Cię kocham. Po prostu.
Sto lat Miniusiu:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz