poniedziałek, 15 października 2012

Ale wtopa...- 9 lipca 2012

Leżę dziś na łóżku, ratując swą czcigodną osóbkę przed upałem kręcącym się tuż przy moim prawym boczku. W pewnej chwili podchodzi do mnie Adrian ze srebną tacą, na której ma arbuzy podtykając mi go pod nos.
Biorę kawałek, po czym skinam głową w stronę małego i mówię:
-Dziękuje
Na co ten piorunuje mnie wzrokiem i poucza
-Ciociu! Nie "dziękuje" tylko "dziękuje panie kelnerze!"

Ups... Na drugi raz zapamiętam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz