poniedziałek, 15 października 2012

"A po nocy przychodzi dzień,a po burzy spokój..."- 9 listopada 2011

Poszłam dziś do szkoły. 
Nadprogramowo, gdyż środy są moim dniem wolnym od szkoły.
Po co? 
Napisać zaległy sprawdzian z dwóch epok. Średniowiecza i renesansu. 
Jako że sprawdzian odbyć się miał dopiero na ostatniej lekcji, to przez prawie cały dzień (po za małym wyjściem do OREWU) powtarzałam materiał.
Powtarzałam.
Powtarzaałaam. 
Wiedza jak na złość ( albo jak zawsze) nie chciała wejść do głowy, 
więc jak już wróciłam z ośrodka po godzince przerwy, to potem przestałam nawet zważać na to, czy jest przerwa, czy lekcja.
Kułam praktycznie cztery godziny bez ani sekundy przerwy.
Może to dla kogoś NIC, ale dla mnie (wiecznego lenia, nerwusa i nie wiem czego jeszcze) to jest COŚ! 
I naprawdę byłam z siebie dumna. 
Niestety sprawdzian poszedł dość...kiepsko gdyż epoki zaczęły nie ubłagalnie mącić się w głowie. 
Nie to, ze nie napisałam zupełnie nic, aczkolwiek parę faktów za sprawą stresu całkiem pominęłam i zapomniałam.
No i się zirytowałam.
Do domu wracałam w kiepskim nastroju, zmęczona, wkurzona i zrezygnowana.
Przed domem, gdy już miałam otwierać drzwi wejściowe mama zawołała, bym poszła do ogrodu, gdzie grabiła liście.
Pojechałam.
Przywitał mnie mój rozchichotany siostrzeniec, dumnie aczkolwiek jeszcze nie poradnie kroczący w moją stronę przez trawnik. 
Na mój widok zareagował z tak rozkoszną euforią, że aż serce urosło.
Gdy już posiedzieliśmy troszkę gryząc herbatniki, gaworząc  i przyglądając się przyrodzie,
moja mama poinformowała, że o to dziś dostałam przesyłkę z papierami do moich "pracek" na które czekam.
Przeglądając te cudeńka i mając w myślach te niebieskie roześmiane oczka, już wiem, że pewne rzeczy i pewne problemy przy szczęściu jakie mam w życiu jest niczym.
A jutro przyjdzie Madzia!
Hip Hip! Hura! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz