poniedziałek, 8 października 2012

...


To nie są najfajniejsze dni mojego życia...
Pogoda się popsuła...
Na nic nie mam ochoty...
Właśnie sypie się kolejna z moich przyjaźni...
Właśnie dostałam kolejny cios.
Mija właśnie pięć miesięcy siedzenia w domu.
Wiem, że to nie jest depresja. Że mam mały dołek, że to po jakimś czasie minie.
Że przecież to nie pierwszy raz.
Ale niech ktoś mi w końcu powie, gdzie ja idę??
A żeby nie zakończyć całkiem pesymistycznie:
W tamtym tygodniu czternaste urodziny obchodziła młodsza.
Czyli Ola- poprostu:D
Dziecko które:
Spadło z ławy łamiąc ręke.
Ugryzło mnie kiedyś w ramię.
Jest upierdliwe, że hej.
Zna angielski lepiej ode mnie.
Jest uzależnione od muzyki.
I od pewnego zespołu składającego się z pięciu chłopców:D
I znowu jest upierdliwe.
I nie lubi polskiego.
I udaję dyslektyka.
I od kiedy ubrało na nogi obcasy i pomalowało oczy już wcale nie jest dzieckiem.
Sto lat Olson raz jeszcze!
A zdjęcie Olsona wstawię. Może. Jak mi pozwoli. :P 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz