sobota, 8 września 2018

Wielka tajemnica

- Igor - Mówię ostatnio do siostrzeńca. Oboje uwijamy się w sprzątaniu łazienki po totalnej rozpierdówie po nieudanym eksperymencie, ale przedniej zabawie. - Tylko nie mów nikomu, że ciotka zrobiła taki kipisz. Ok?
- Dobrze - Zgadza się Igor. Po chwili również szeptem pyta - Ciociu?A sobie mogę powiedzieć?


Sobie możesz. Ewentualnie. Tylko nikomu nie wygadaj!


PS I wy też! CI-CHO-SZA! ;)

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Gwiazdki

   12 sierpnia. Noc spadających gwiazd.
   Ciemno i cicho. Siedzimy na podwórku  z Młodszym Olsonem. 
Łby zadarte w górę. Obserwujemy.
   Nad nami piękny spektakl. Perseidy lecą w najlepsze.
   - Patrz - Żartuje Olson - Ludzie kupują sobie gwiazdy a one i tak spadną...
   - Kupują też samochody, a one się psują - Mówię. Po chwili rozmarzona dodaje - Jakby mi chłopak kupił gwiazdę to bym się od razu z nim chajtła...
   - A ja bym powiedziała, że wolę samochód...







Aha. No tak.

Praktycznie.

;)

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Faceci...

   Jakiś czas temu wybrałam się na pobór krwi do pobliskiej przychodni. W tym dniu, by wyrobić czasowo, wzięłam w pracy popołudniową zmianę. Po powrocie miałam jeszcze trochę czasu do rozpoczęcia pracy. Młodszy Olson pojawił się w Turkusowej Komnacie Noelii i zarządził zmiany.
Po pierwsze zmienić miejsce spoczynku pierdolnika szafki pełnej rozmaitych papierów, guzików, naklejek. Po drugie, w jej miejsce, obok mojego łóżka postawić stolik kawowy, który przyniesiono do mojego domu dzień wcześniej.  Ja wciąż w szoku po wyjątkowo udanym poborze krwi (Żyła się grzecznie puściła, krewka grzecznie popłynęła. A to u Noelki rzadkość!) machnęłam ręką. Niech robią, co chcą.
   Młodszy Olson oraz Mama nr1 zamieniły się w Szelągowską i raz-dwa.
   Pokój gotowy.
   
   Gdy już pracowałam, niespodziewanie nawiedził mnie Igorek. Podpytał, co robię, zajrzał przez ramię. Nagle rozgląda się i mówi:
   - Ciociu, coś ci się tu zmieniło...
   - No masz rację. A co się zmieniło? - Pytam - Zgaduj!
   Błękitne oczka znów błądzą po pokoju. Rozgląda się najpierw po łóżku. Potem patrzy na TĘ szafkę, zatrzymuje wzrok na TYM stoliku. Wygląda przy tym na zagubionego. Niczym chłop w Rossmanie.   
W końcu bezradnie wzrusza ramionami.
   - Nie wiem, o co ci chodzi Ciociu. Chyba przemalowałaś ściany.

Tia. Ofkorsik.


Przypominam o grupie. Kto chętny na dołączenie niech klika TUTAJ ;)

sobota, 28 lipca 2018

Alfabetyczny misz-masz wspomnieniowo cz2

A  - Adrian. Pierworodny siostrzeniec lat 13 z maleńkim hakiem. O Adrianie będę tu pisać mniej. Jest coraz starszy, coraz bardziej oblatany w internetach i świadomy mojego pisania bloga. Dlatego lekko się obawiam, że w końcu pod jakąś notką napisze coś w stylu "Ciocia, co ty tu za dyrdymały wypisujesz? weźźźźźźźź". Nie chcę mu robić przypału na dzielni. Rozumiecie. Napisze tylko że jest coraz wyższy i coraz bardziej zajęty. I nagle przestał się bawić, stał się całkiem młodzieżowy. A dopiero był małym Dudusiem. Wu Te Ef?!

B - Blog. Kryzys powoli mija. Pomogło mi odpowiedzenie sobie na kilka ważnych, lecz trudnych pytań. Po co i dla kogo tu jestem? Czy nadal chcę? Czy ja naprawdę potrzebuje tego miejsca? Jak widać potrzebuje. Rzadsze bycie tutaj pomogło mi zatęsknić. Teraz nadal jestem tu rzadko,ale dlatego, że ciągle coś przeszkadza mi pisać. Jak nie internet padnie, to ktoś zawoła. Albo nagle zachce mi się siku/piciu/spać. A potem zbieram się do powrotu jak sójka. W planach mam zmianę loga. (Oraz jeszcze coś, ale o tym już napiszę na dole.) I tylko koncepcji mi brak.