środa, 27 czerwca 2018

Słabość

Kolejny raz przemierzam pokój. W roztrzepaniu poszukuje jakiejś rzeczy. Śpieszę się. Nie wiem do czego. Nie wiem gdzie. Nie zauważam przeszkody, zbyt wolno reagując. I uderzam w ścianę.

sobota, 23 czerwca 2018

Wspomnieniowo cz1 : Dzień dobry w maju... a raczej przy końcu czerwca! ;)

Łelkom ewrybady! 
Żyjecie państwo?
Bo ja owszem, choć blog znów trochę przymarł.
Słowo daje miałam napisać w maju, który był całkiem sympatyczny, a nagle zrobił się czerwiec... Który zaczął się cudownie, potem trochę przymulił.
ALE DZIŚ NIE O TYM.
Zaległości są, to najlepiej pokazać co u mnie było za pomocą obrazków.
A dokładnie zdjęć.
Co to sobie ich w moim przekonaniu napstrykałam "że hoho".
A koniec końców okazało się, że całkiem ich mało...
A co się działo jak mnie nie było?
Sama muszę to ułożyć w głowie.
I rozbić na części ( Co oznacza tyle, że kolejna porcja zdjęć już 30 czerwca 2030 roku, hehe! Turbośmieszek ze mnie, prawda?) by o niczym nie zapomnieć.

Gotowi?
 No to LU!

wtorek, 1 maja 2018

No i leci... kabarecik!

Kwiecień przeleciał tak szybko, że nie zdążyłam się z nim pożegnać na dobre.
Dopiero co świętowane były urodziny pierworodnego (13 lat bycia ciocią. RO-ZU-MIE-CIE?!). 
A tu kilka chwil i poleciało. 
A po drodze Igor postawił mi w Eurobiznesie hotel w Londynie, co poskutkowało zadłużeniem na dwa tysiące eurobiznesowych złotych :P. 
Najmłodszy z rodu zaś zaczął pyskować i być całkiem poważnym kontaktowym dzieckiem. Mając przy tym w kuprze nasze prośby, by dzidzią jeszcze pozostał i nie rósł tak szybko. 
Najchętniej by już siadał. Albo lepiej... poszedł pograć z kuzynami w piłkę ;)

Bycie ciocią nadal jest super. 
Przeżywanie tego po raz piąty jest super. 
Jest super tym bardziej, że tym razem, już za miesiąc (!) zadebiutuje w  roli Matki Chrzestnej. 
Nowa, poważna rola, nowe wyzwania... 
Matka Chrzestna jeszcze nie dowierza, ale już się stresuje. I choć na samą myśl ręce drżą, to przed wszystkimi twardo obstawia że nie robi to na niej wrażenia. ;)
Tegoroczny kwiecień w kwestii pogody bił rekordy. Tak ciepłej wiosny nie pamiętam. Rok temu o tej porze było zimno i ponuro. I ja byłam jakaś ponura bardziej.  I tu widać zmiany. Bo choć życie nadal śle mi kłody pod nogi i szereg wyzwań, a jutro jest jedną niewiadomą, to uczę się to lekko ignorować. Nie na wszystko mam w życiu wpływ. 
Jakoś to będzie. Dobrze będzie! I wszystko się uda!
Nie jestem sama. Mam silną i zwartą drużynę i conajmniej pięć rozgadanych powodów by się nie poddać. A to już wiele. Bardzo wiele. 

Witam Cię maju! 
Bądź... pełen bzu! 
Bo co to za maj bez bzu? ;)

W gratisie dla nie posiadających fejsbuków i instagramów kilka zdjęciowych migawek

wtorek, 10 kwietnia 2018

Bajerancik,że ho ho!

Wiecie jak po ciężkim dniu podnieść sobie pewność siebie oscylującą gdzieś w granicach minus pińcet aż do plus tysiąca?
To ja Wam zaraz napisze! A było to tak:

-"Wymień trzy supermodelki" - Czytam w dniu wczorajszym siostrzeńcowi, podczas rozgrywki w "5 sekund" .
-Ola,Natalia i Justyna* - Odpowiada na to bez zastanowienia Igorecki. 


Ech, mój drogi, będziesz Ty kiedyś bajerował kobity ;)



* Mamunia znaczy ;)