sobota, 15 kwietnia 2017

Wesołych świąt!!


Wesołych, pełnych nadziei i wiary świąt Wielkiej Nocy,
spędzonych wśród srebrnych bazi
i kochającej rodziny, przy wspólnym stole.
Bądźcie razem, zapomnijcie o problemach i obowiązkach i najedzcie się do woli!!!
Noelka :*

czwartek, 30 marca 2017

w biegu...

Piszę ja do Was na szybko bo wiem że czytacie biegle.
Czymże byłby ten blog bez moich (nie)śmiesznych żartów? ;)
Wszystkim którzy się zastanawiają gdzie ja jestem jak nie jestem zapewniam: żyje.
Intensywnie. Dorosłość kopie mnie po dupie.
Natłok obowiązków, nowa praca, zbliżająca się matura... Trochę tego jest.
I choć staram się być dzielna, silna i takie tam inne...Nie zawsze tak jest.
Oczywiście cieszy mnie praca, w końcu sama jej chciałam i chcę nadal.
Jednak pięć lat życia jako "lekkoduch" całkowicie mnie rozleniwiło, oduczyło.
Szkolenia do pracy kończę o 16, potem spacer, o ile pozwala pogoda.
Stęskniłam się za tymi spacerami okrutnie, więc się cieszę.
Potem, gdy wracam godziny zatrężalają jak jakieś oszalałe.
Mniej mnie tutaj, na waszych blogach.
Mniej mnie w kartkach.
Mniej w bibliotece.
Nawet na fejsbuniu mnie mniej! ;)
Dziś jakiś dołek mnie wziął.
Ale ja się nie dam, ja będę twarda, ja się ogarnę.
Prawda...?
No...to do zobaczenia.
Wpadnę po nowym roku :P


PS Z dedykacją takiej jednej która co wieczór jojczy mi na messengerze "Noel, a notka gdzie?!". Droga M. to dla Ciebie :P ;*

piątek, 3 marca 2017

O RRRRRRR słów kilka...

Igorecki jest bardzo ambitnym, pojętnym chłopcem.
Swą wiedzą potrafi zaskoczyć niejednego. Podobnie zresztą jak pamięcią.
Na temat swojej ukochanej pasji- piłce nożnej wie niesamowicie dużo.
Radzi sobie z rozpoznawaniem flag, wie że statua wolności jest w Nowym Jorku, wieża Eiffla w Paryżu.

wtorek, 28 lutego 2017

SUABO

Notki nie było w tamtym tygodniu.
No to tym razem na usprawiedliwienie powiem tylko że końcówka lutego jest... Pracowita. I to dosłownie. Albowiem całe moje życie kręci się wokół pracą, co ją dostać mam w marcu, a o której jeszcze wam nie powiem, bo zawsze jak się tu czymś pochwale to jest całkiem na odwrót. No. A wracając do meritum to sobie żyje lawirując między chęcią bycia normalną, dorosłą, odpowiedzialną ( w końcu duży odsetek moich rówieśników to już mężowie, żony, matki, ojcowie... Albo przynajmniej studenci u progu pracy magisterskiej. ) a powrotu do czasów gdy największym problemem mego życia było to jaki ustawić opis na Gadu-Gadu albo czy Kinga i Piotrek z "mjakmiłości" (która nawiasem mówiąc właśnie sobie leci ale ja nie oglądam bo pisze do Was. No i nie mówcie tylko że Was nie kocham.) się rozstaną.
I pomyśleć że kiedyś moim marzeniem było być dorosłą i niezależną...
Taki mi się dziś dzień trafił. Pełen narzekania, smutny. W końcu każdy kiedyś słabnie. I dziś taki dzień. No. Więc patatajujcie dalej. Ja jeszcze się nad sobą poużalam.

Ps Możecie powiedzieć że będzie dobrze. Wcale się nie pogniewam.